Giżyckie wieże widokowe

W 1891 r. na skraju Lasu Miejskiego, na wzgorzu Wilhelma "Wilhelshoehe" (obecnie Imioneckia Góra), 190 m. n.p.m i 74 metry nad poziomem sąsiadujących jezior , za 8 590 marek i 47 fenigów wzniesiono 20 m. drewnianą wieżę widokową. Do wieży prowadziła aleja Hoehen-Kammweg (fragment zachował się do dnia dzisiejszego na nowym cmentarzu). Z tarasu widokowego można było podziwiać panoramę okolic (obszar 60 km2). Wejście na taras kosztował 10 fenigów i prowadził przez restaurację, w której w okresie letnim serwowano turystom napoje chłodzące, kawę i ciastka własnego wyrobu. Wieża widokowa została wysadzona w powietrze przez wojska niemieckie jeszcze w początkach pierwszej wojny światowej (1914 r.), aby zlikwidować dogodny dla Rosjan punkt obserwacyjny. Po zakończeniu wojny wieży nie odbudowano, pozostały jedynie kamienne fundamenty, które tkwiły do 1995
Po 102 latach p.Mariusz Jabłoński, inwestor, właściciel firmy wielobranżowej "Mario" zafascynowany wieżą z 1891r. zbudował nową drewnianą wieżę widokową. Wieża powstała na ośrodku "Mario" przy Tawernie "Majka". Aby dotrzeć na najwyższy taras widokowy trzeba pokonać 68 stopni. Cała wieża składa się z czterech kondygnacji, podstawa wieży - 168m. n.p.m. i 40 m. nad poziomem jezior. 23,5 metrowa wieża pochłonęła 200.000 złotych, z czego 50.000 zł. to dofinansowanie z unii europejskiej. Z najwyższego tarasu widokowego przy pięknej pogodzie widać odległe wiatraki w Wydminach, Miłkach a po przeciwnej stronie dachy budynków Węgorzewa. Otwarcie wieży widokowej nastąpi w połowie sierpnia, a wejście będzie darmowe.

W latach 1660 – 1687 kartograf Józef Naroński na zlecenie księcia pruskiego dokonał pomiarów, oraz sporządził plany połączeń kanałowych  Wielkich Jezior Mazurskich. Podczas pomiarów zrodziła się nowa myśl nad  połączeniem Wielkich Jezior Mazurskich z Bałtykiem przez Pregołę i Łynę. Rozpoczęte prace Józefa Narońskiego dokończył Samuel Suchodolski wraz z synem Janem, którzy to w 1744 roku opracowali ostateczny plan
przyszłych połączeń jezior. Projekt Suchodolskich napotykała jednak na wiele przeszkód i przez dłuższy czas był odwlekany. Dopiero około1760 roku Friedrich von Domhardt całą swą działalność skierował na  urzeczywistnienie projektu połączenia jezior mazurskich. Domhardt  polecił komisji do spraw budowy dróg wodnych aby przygotowany projekt
Suchodolskich ponownie sprawdzono. I tak w 1764 rozpoczęto inwestycję  podczas której zaczęły się pojawiać pierwsze trudności. Podczas prac  natrafiono na lotny piasek i wytryskające źródła, które zmuszały do wielokrotnego przerywania prac . W latach 1764 – 1772 wybudowano dwie  drewniane śluzy i przekopano kanały łączące jezioro Kisajno z jeziorem  Niegocin (Kanał Łuczański (Giżycki), Niegociński (Piękna Góra) i z  jeziorem Tałty (Kanał Kula, Szymoński, Mioduński, Lelecki (Grunwaldzki) i Tałcki). Drewniane śluzy utrzymywały w jeziorze Niegocin poziom wody  wyższy o 0,9 m niż w jeziorze Mamry i o 0,6 m niż w jeziorze Tałty.  Przez Kanał Łuczański (Giżycki) wiodła droga wodna na północ ku  Królewcu, to przez ten kanał na początku spławiano duże ilości drewna. W 1780 roku spławiono około 600 achtli drewna z lasów Krutyńskich,  Mikołajskich . Około 1789 roku zaprzestano korzystania z kanałów w  wyniku czego uległy one wypłycaniu i zamuleniu, kanały wymagały  gruntownej renowacji. W latach 1845 – 1848 i 1851 – 1856 kanały
pogłębiono i poszerzono, doprowadzając tafle wód w całym systemie na 116 m. n. p. m. Wybudowano też wówczas Śluzę Karwik i przekopano Kanał  Jegliński, łączący jezioro Śniardwy z jeziorem Roś. Następnie wybudowano śluzę Guziankę i jako ostatnią śluzę Przerwanki. Dzięki tym połączeniom powstał cały system dróg żeglownych, na którym w 1857 roku otwarto  żeglugę parową. Pod koniec XVIII wieku drewniane śluzy na kanale Łuczańskim i Tałckim rozebrano.

Czy zdjęcie, samolotu z podpisem Dornier Do-X na Niegocinie jest  prawdą czy zakłamaniem ?
 Prawda jest taka że Do-X w Giżycku, ani na  Mazurach, nigdy nie było. Legendarny samolot Dornier Do-X był wyjątkową  jednostką, wszystkie jego przeloty, postoje były skrupulatnie  odnotowywane. Przeszukałem w wielu opracowaniach, wspomnieniach , i w  żadnych z nich nie znalazłem wzmianki o obecności tego samolotu na jeziorze Niegocin. Tym samym tematem zajął się Robert Kempa, który  poszedł dalej i zebrał cenne informacje  na temat tras lotów niemieckich Do-X w Europie. W grę wchodziła tylko  tzw. Deutschlandflug. / opisy trasy jednostki /. Dotarł do źródeł ,  które opisują że postoje w tej stronie Europy były w Gdańsku i Królewcu. Dalej Robert zwrócił się o pomoc do Muzeum Dorniera w Friedrichshaffen.Tamtejszy archiwista odpisał, że Do-X nie było w Giżycku, a owe zdjęcie zrobiono najprawdopodobniej na podberlińskim Müggelsee w 1932 .
mapa arch.Robert Kempa

Dziś skrzyżowanie ulic Mickiewicza i 1-go Maja. Na miejscu widocznej  Willi Concordia
( hotel,restauracja,sala koncertowo-kinowa) stoi ciąg  budynków z bardzo znaną w moich czasach cukiernią "Stefanka". Zanim  powstał budynek Concordii, na tym miejscu około 1850 roku stał budynek miejskiego szpitala.

Widokówki przedstawiające nasze miasto zaczęto wydawać pod koniec XIX  wieku. Większość widokówek z Prus Wschodnich pochodziła z Loetzen, czyli obecnego Giżycka. Prawdopodobnie wydano w granicach od 3500 do 4000  tysięcy różnych wzorów widokówek przedstawiających Loetzen i jego  okolice. W tamtych czasach najbardziej popularni wydawcy: A.Meyer, H.Maleyka, P.Kuhnel, A.Schwartzkopff.

Dziś przybliżę jednostkę pływającą znaną jako parowiec Ernst. Parowiec został zbudowany w stoczni Królewieckiej i pływał pod nazwą „Alstad”. W 1900 roku odkupiono parowiec i sprowadzono na Mazury, zmieniając nazwę na „Ernst”. Nowa nazwa parowca miała upamiętniać współzałożyciela firmy żeglugi mazurskiej Ernsta Rakowskiego. Parowiec o mocy 48 KM, posiadał 1 kocioł parowy z 1 śrubą napędową. Załoga 3-osobowa, zabierał na pokład do 100 pasażerów. Gdy wybuchła I wojna, 1 września 1914 roku na pokład parowca wstawiono działo polowe. Dotychczasową nazwę "Ernst" zmieniono na „Barbara” - patronki artylerzystów św. Barbary. Parowiec pasażerski stał się kanonierką śródlądową pod dowództwem admirała kpt. Möllmanna. Uzbrojona w działo polowe "Barbara" znajdowała się pod dyspozycją komendanta twierdzy Boyen. Kanonierka spełniała zadania transportowo-kurierskie, utrzymując stałą łączność między twierdzą a oddziałem kpt. von Negeleina, który wraz z baterią artylerii obsadzał przesmyk pod Sztynortem. 24 listopada „Barbara” wpłynęła pod Sztynortem na mieliznę co spowodowało unieruchomienie kanonierki . 28 listopada parowiec „Löwentin” ściągnął „Barbarę” z mielizny i odholował na drobną naprawę do Giżycka. Następnego dnia 29 listopada „Barbara” ostrzeliwała stanowiska rosyjskie w Nowym Harszu, jednocześnie krusząc pierwsze lody na jeziorze Kirsajty co uniemożliwiało Rosjanom przeprowadzenia ataku „po zamarzniętym lodzie”. W kolejnych dniach „Barbara” utrzymywała drożność przesmyków pod Sztynortem. 4 grudnia statek trzykrotnie wypływał do akcji. Działo „Barbary” brało udział w ostrzeliwaniu stanowisk artylerii rosyjskiej pod Nowym Harszem, a także pozycji piechoty w Harszu. Jednocześnie, trzy razy w tygodniu, statek pływał do Giżycka odwożąc rannych i przywożąc do Sztynortu amunicję i zaopatrzenie. W trakcie działań na wodach jezior Mamry i Dejguny „Barbara” oddała 501 strzałów ze swego działa. 11 grudnia zapadła decyzja o ”przerzuceniu” „Barbary” na jezioro Śniardwy.
Zdjęcie przedstawia kanonierkę "Barbara" na kanale Łuczańskim, oraz efekty wycinki drzew, rozbiórek i wysadzeń zabudowań miejskich dla potrzeb widoczności twierdzy Boyen w obrębie ulicy Olsztyńskiej /Konigsbergerstrasse/, Nadbrzeżnej /Uferstrasse/.


Kolejne połączenie kilku zdjęć dla ukazania północnej strony ulicy Lyckerstrasse. Powstała ona w momencie lokacji miasta i jest jedną z najstarszy ulicy naszego miasta. Wojciech Kętrzyński wspominając swoje dzieciństwo w Giżycku (połowa XIX w.): "w kierunku wschodnim wyłaniała się krótka a szeroka ulica zwana wówczas powszechnie Margrabowską ( Olecką)" , a od końca XIX w. Lyckerstrasse (Ełcką). Na przełomie XIX i XX w. nastąpiła zmiana właścicieli poszczególnych parcel (czasami wielokrotna), zmieniły się budynki, które stały się okazalsze i ładniejsze. Powstały typowe murowane kamienice małomiasteczkowe.
Pierwszy budynek (nr.1) należała do Jakoba Baumanna i jego małżonki Charlotte Drigalski. / do Giżycka przybyli w drugiej połowie XVIIIw. prowadząc działalność szklarskią./
Budynek (nr.2) zajmowała piekarz Lendzian i Michael Tribukait z żoną Susanne (z domu Wendt),
Budynek (nr.3) mistrz ciesielski Ernst Radziwill z żoną Marią (z domu Ebner).
Budynek (nr.4) kowal Johann Eckert z żoną Louise (z domu Leipholz), budynek potem przejął ich syn Friedrich Wilhelm.
Kolejnym właścicielem budynku (nr.4) został cukiernik Erich Coehn. W tym budynku znajdowała się należąca do niego kawiarnia, cukiernia i restauracja. Ta kawiarnia była ulubionym miejscem spotkań . Popołudniami i wieczorami przygrywała tutaj orkiestra tworząc podobno niesamowity kawiarniany nastrój. Często zaglądał tu właściciel ziemski Schrötter i sączył powoli kufle piwa.
Następny budynek (nr.5) należał do Czybulka, Woycucka a następnie do Meyera i Gutowskich , którzy mieli tu sklep żelazny. Sąsiedni budynek ( nr.6) to dom handlowy należący do Johanna Sareyka (później Piepereita). Tutaj oprócz sklepów, znajdował się zakład zegarmistrzowski i optyczny Altmanna (potem Griguscheita). Z tyłu za budynkiem znajdowała się mała piekarnia Augusta Brocka (którą jego syn Otto zamienił na sklep z materiałami biurowymi) oraz plac dla chłopskich wozów konnych przyjeżdżających na zakupy lub w interesach.
Następną budynek (nr.7) ten najokazalszy budynek w mieście należący do Daniela Jacobyego, wzorowany na renesansowych kamieniczkach gdańskich. Jacoby pochodził z bogatej i znanej rodziny żydowskiej. W okresie cesarstwa był on m.in. oficjalnym dostawcą dworu. W lutym 1915 r. (na osiem miesięcy) dom jego został przeznaczony przez głównodowodzącego wojskami niemieckimi Hindenburga i jego szefa sztabu Ludendorfa na główną siedzibę dowództwa wojsk niemieckich w Prusach. Na ten cel wyznaczono reprezentacyjny salon zwany "pokojem gdańskim". W czasach pokoju oprócz mieszkania rodziny Jacoby znajdował się tutaj po prostu dom handlowy, w którym można było kupić praktycznie wszystko, a w tym najsłynniejsze kolekcje futer, czy też najmniejszy ówcześnie motocykl, który bezskutecznie usiłował sprzedać giżycczanom Bruno Jacoby. Ostatni budynek na tym odcinku ulicy to budynek (nr.8) przy ulicy Kętrzyńskiego (Karlstrasse), był najstarszy a zarazem najmniejszy i najmniej reprezentacyjny. Jego właścicielem był Walter Boguschewski - mechanik i sprzedawca rowerów.


Kolorowane zdjęcie przedstawia budynek przy ulicy Królewieckiej, budynek o numerze 1 (dzisiaj wyjazd z ronda przy ul. Olsztyńskiej w ul.Unii Europejskiej okolice Centrum Handlowego p. Guza). Dom ten należał do Ernsta Rakowskiego naczelnika banku, współzałożyciela "Towarzystwa na rzecz Ułatwienia Żeglugi Pasażerskiej po Jeziorach Mazurskich". W budynku E. Rakowskiego znajdował się sklep przemysłowy z artykułami żelaznymi, art. gospodarstwa domowego i żywnościowymi. Następnym właścicielem na krótko był Max Liedtkeg, twórca lokalnej grupy NSDAP (partii hitlerowskiej). Trzecim ostatnim właścicielem lokalu był Rudolf Jesgarcza. Wspomnieć należy iż w tym budynku mieścił się znany Klub 6/8. Zebrania odbywały się zawsze w mieszczącej się tutaj małej kawiarence ze specjalnym stołem dla stałych gości przy kuflu wieczornego piwa między szóstą a ósmą po południu. Do klubu należeli wyłącznie mężczyźni należący do ówczesnych elit miasta oraz bogatych właścicieli ziemskich.


Gazownię pobudowano na początku XX w. na całkowicie wolnym wówczas placu rozciągającym się między dworcem a sądem. Ulica sąsiadująca z gazownią a raczej jeszcze tylko wewnętrzna droga (bez nazwy) biegła równolegle do linii kolejowych w kierunki szosy na Ełk. Obecny kształt ulica przybrała dopiero w okresie międzywojennym. Wtenczas połączyła ona ulicę Dąbrowskiego (wtedy już Hindenburgstrasse) z ulicą Bohaterów Westerplatte (wtedy Wodociągową / Wasserturmstrasse) i dworcem. Nowa ulica otrzymała najpierw nazwę Gasstrasse, potem Schmidtstrasse. Najprawdopodobniej na cześć długoletniego burmistrza Paula Schmidta (1903-1928).Pobudowana gazownia przyspieszyła położenie bruku na ulice. Przez długie lata gazownią kierował Liesener.


cytat z Kroniki gminy leckiej( gizyckiej) - Ernst Trincker ".....dzieje budowy twierdzy przedstawiają się następująco:ostatni zarządca,Heinrici, sprzedał w roku 1844 trzy domy czeladne folwarku Stary Dwór władzom wojskowym, które przebudowały je na swoje cele, podobnie jak dotychczasowe mieszkanie kowala Lemcke i rakarza Griegela. 4-wrzesnia 1844 o godz.18.00 Jego Ekscelencja królewski rzeczywisty tajny radca minister wojny generał piechoty von Boyen uroczyście położył kamień węgielny pod twierdze ,której dał swoje nazwisko.Przed frontem IV głównego korpusu twierdzy, na dziedzińcu zwanym Placem Broni, zbudowano w tym celu trybunę , z której ku kamieniowi węgielnemu prowadziły schody..................."


Cukiernia i kawiarnia „U marszałka Hindenburga"
Znajdowała się przy rogu ulic Bussego i Królewieckiej. Właścicielem był Richard Reiner, lokal znany w całych Prusach jako najwytworniejszy i najnowocześniejszy na Mazurach. Swą nazwę wywodziła od słynnego dowódcy niemieckiego okresu I wojny światowej, który wiele razy wpadał tu na kawę lub piwo ze swoim szefem sztabu gen. Ludendorffem.


W połowie lat 60-tych plany rozwoju Giżycka były imponujące. Dużo miejsca poświęcano problematyce sportu i rekreacji. Planowano budowę sali gimnastycznej i krytej pływalni. Miano też unowocześnić tabor żeglugi śródlądowej uwzględniając nowy port dla „Białej Floty”, który stacjonował stłoczony w porcie u wylotu Kanału Łuczańskiego przy jez. Niegocin. Planowano też urządzić sieć plaż i kąpielisk (od 1973 r. giżycka plaża uzyskała
nowy wystrój ). Na północnym brzegu Niegocina, obok plaży i promenady planowano
restaurację, hotel, przystań pasażerską, stanicę wodną. Planowana była też budowa nowej siedziby domu kultury i zmodernizowanie – głownie z myślą o turystach – dworca PKP i PKS. Plany i koncepcje portu i mola tworzono od roku 1963. Do budowy przystąpił
Okręgowy Zarząd Wodny w Giżycku pod kierownictwem Dyrektora Ćwiklika. Zatrzcinioną zatokę wykarczowano, pogłębiono a bagnisty brzeg utwardzono. Do budowy wykorzystywano gruz i ziemie przywożony przez różne instytucje, a nawet szkoły. Ale projekt i realizacje inwestycji-budowa była prowadzona przez OZW. Port i molo było jednym zadaniem , które zakończono w 1968 r. Obie inwestycje oddano do użytku w tym samym roku 1968. W tym samym czasie wykonano pawilon portowy, w której mieściła się poczekalnia, informacja i kasa biletowa. Molo pełni funkcję falochronu dla portu, gdyby nie molo to port by zaraz sie wypłycał - przewaga wiatrów południowo-zachodnich. Od 1970 r. rozpoczęto w Giżycku urządzanie profesjonalnej plaży i kąpieliska na północnym brzegu Niegocina. / Jak widać na projekcie molo miało być nieco inne-lewa strona /


Stereotypowe patrzenie na Giżycko , zwłaszcza na historyczne obrazy wiele już razy doprowadzało do burzliwych dyskusji czy przedstawiona fotografia to fragment naszego miasta , czy też zupełnie innego. Jakoś tak utarło się w świadomości, że jeśli na zdjęciu jest mały domek ze skośnym dachem i schodkami od frontu to na pewno jest słynny budynek Galerii. I tym razem odezwały się glosy, że rysunek-akwarelka nieznanego autora sygnowana datą 1917 nie przedstawia ówczesnego Lotzen.
No bo domki jakoś tak w kolejności nie pasują. Wszyscy bowiem przyzwyczaili się do prezentacji jednej strony ulicy Warszawskiej, zwanej w tamtych latach Lyckerstrasse, wiec podniosły się w Giżyckim Fotoplastykonie protesty, iż nie jest to obraz tamtego Giżycka . A prawda jest taka, że akwarelka przedstawia druga stronę ulicy. Wraz z  z innymi naszymi przyjaciółmi - wielbicielami historii Giźycka wielokrotnie pokazujemy tamte oblicza miasta, szukamy w archiwach, gromadzimy informacje i konfrontujemy to z materiałami zawartymi w opracowaniach naukowych, w dokumentach i zapiskach prasowych. Staramy się by jak najrzetelniej prezentować zdjęcia uzupełnione o rzetelne podpisy.


W latach 1660-1687 nadworny kartograf Wielkiego Elektora Fryderyka Wilhelma, Józef Naroński, dokonał pomiarów oraz sporządził mapy i plany połączeń kanałowych z jeziorami. Niecałe 100 lat później Friedrich von Domhardt całą swą działalność skierował na urzeczywistnienie projektu. Domhardt polecił komisji do spraw budowy dróg wodnych sprawdzić możliwość połączenia kanałami mazurskich jezior z rzeką Węgorapą, a potem nurtów tej rzeki do połączenia z Pregołą.Prace nad Lötzener Kanal zaczęto w 1764 roku, a rok później kanał był już przekopany, jego długość wyniosła ponad 2 kilometry. Niestety nastąpiły trudności związane z zamulaniem, utrzymaniem odpowiednich głębokości i dopiero w 1772 roku został całkowicie oddany do użytku. Przez Kanał Giżycki wiodła droga wodna na północ ku Królewcu, to przez ten kanał na początku spławiano duże ilości drewna. W 1766 roku spławiono 555 achtli drewna z lasów Krutyńskich, Mikołajskich i innych. W 1789 zaprzestano korzystania z kanału w wyniku czego uległ on wypłycaniu i zamuleniu, kanał wymagał gruntownej renowacji.


Ulica Olsztyńska od końca XIX stulecia nosiła nazwę Królewiecka (Königsbergerstrasse), wcześniej była to tzw. Wola (Freiheit lub Schlossfreiheit), obszar ten znajdował się kiedyś poza jurysdykcją miasta. Na przełomie XIX i XX w. stanęły w tej części miasta solidne murowane mieszczańskie kamienice. Była już to ulica Królewiecka a nie Wola. Kamienica oznaczono nr.1 Należał on do Ernsta Rakowskiego naczelnika banku, współzałożyciela "Towarzystwa na rzecz Ułatwienia Żeglugi Pasażerskiej po Jeziorach Mazurskich",potem na krótko do Maxa Liedtkego twórcy lokalnej grupy NSDAP (partii hitlerowskiej) i wreszcie Rudolfa Jesgarcza. W tej kamienicy znajdował się sklep przemysłowy z artykułami żelaznymi, gospodarstwa domowego i żywnościowymi. Jednakże nie sklep był w tym budynku najważniejszy, ale mała kawiarenka-klub ze stołem dla stałych gości, zwana Club 6/8. Dom na Królewieckiej oznaczony jako nr 2 stojący szczytem do ulicy należał z kolei do kupca Carla Rakowskiego. Był on jednym z bogatszych wówczas mieszczan giżyckich, do niego należały cegielnie koło twierdzy Boyen oraz w Ogonkach. Często wspierał finansowo miasto, stąd uchodził nawet za najbardziej lubianego mieszczanina. Na parterze mieściła się drogeria pod nazwą "Kaiser-Drogerie" . Od podwórza zaś mieszkał krawiec męski Finneisen.


Dziś jeszcze raz przedstawię zachodnią część dawnego rynku Martktplatz / plac Grunwaldzki/. Ta część miasta w porównaniu do dzisiejszego dnia był jedną z najciekawszych i jednocześnie bardzo ważnych miejscem miasta. Tu mieścił się m.in. ratusz miejski. Działania wojenne a raczej celowe podpalanie i niszczenie pozostałości przez żołnierzy radzieckich sprawiły że nie przetrwał bowiem ani jeden budynek, pozostał jedynie pusty plac, który można „podziwiać” w dniu dzisiejszym. W 1612 r. na zachodniej części rynku wytyczono zaledwie 5 parcel, w tym dwie patrycjuszowskie (zwane też piwowarskimi), dwie mieszczańskie i jedną budnicką, czyli w posiadaniu biedniejszego społeczeństwa. Fotografia przedstawia 5 parcel należących do placu i 1 parcela należąca do ul.3go Maja.
BUDYNEK NR.1- zbudowano na początku XX wieku , był to dwupiętrowy budynek , który przylegał do ul. Królewieckiej (obecnie Olsztyńskiej) kamienica była własnością Johanna Ollecha ( mistrz piekarski )z żoną Wilhelmina z domu Monneck. Do 1914 r. budynek od strony narożnej z ulicą Królewiecką zdobiła ładna wieżyczka. W tym budynku mieścił się gabinet dentystyczny. Tu mieszkanie posiadał Kalisch. Kalisch został później przewodniczącym Giżyckiego Związku Sportowego. Na parterze od strony rynku mieścił się też bank Girozentrale.
Następną parcelę (piwowarską ) BUDYNEK NR. 2 i 3 posiadała wdowa po rajcy Iwanoviusie, Charlotte ( z domu Roehl) - należała niewątpliwie do najbogatszych kobiet w Giżycku, wcześniej do 1826 żona ówczesnego burmistrza Gottlieba Hoffmanna. Tenże jednak niespodziewanie zmarł w wieku zaledwie 53 lat i wówczas majątek przejęła jego żona. Charlotta, która musiała być interesującą kobietą, bowiem już wcześniej miała męża niejakiego Thiela, z którym jednakże rozwiodła się, poślubiając właśnie Gottlieba Hoffmanna. W budynku nr.2, przylegał do banku, wąski budynku w którym znajdowała się restauracja (bezalkoholowa).
Budynek nr.3 .powstał około 1830 roku. Był to mało okazały budynek, którego właścicielem był Charlotte Hoffmann. Kolejnym właścicielem tego budynku został Skopnika. Do 1858 r. wynajmowano budynek na potrzeby poczty. Po pożarze ratusza w lipcu 1899r., rada miejska zdecydowała o przeniesienie ratusza do tego budynku poczty ( parceli Skopnika), znajdującej się kilkanaście metrów za dotychczasowym ratuszem. W tym budynku ratusz pozostał do 1945 r.
BUDYNEK NR.4 , to parcela należąca do patrycjusza Christopha Milthalera, posiadającego jeszcze kilka domów na ulicy Nowowiejskiej. Ten okazały dwupiętrowy budynek wybudowanym w1902 r. na dawnej parceli Milthalera, a wówczas zamożnego właściciela browaru Feyersängera. Budynek był elegancki, z pięknym murowanym frontonem i ciekawym szczytem. Do budynku tego przeniesiono urząd pocztowy , który mieścił się w nim do 1928 r. a następnie drogeria Fritza Muracha. Tutaj był też sklep papierniczy i księgarnia, oraz sklep obuwniczy Podlesnego.
BUDYNEK NR.5 to parcela należąca do kuśnierza Jakuba Krolla, a w 1832 wdowy po zdunie Alawskim. Parcela ta posiadała status budnicki. Był to jednopiętrowy wąski budynek /nie widoczny z rynku /, którego zakrywały budynki z północnej strony placu. W tym czasie budynek ten wyróżniał się charakterystyczną czerwoną cegłą i ciekawym szczytem, zbliżonym do budynku poczty, a mieścił się w nim sklep mięsny Schlömpa. Znany w całej okolicy z pierwszorzędnej kiełbasy.
BUDYNEK NR.6. Znajdował się na rogu z ulicą 3 Maja, (T. O. Becker-Strasse), była piękną kamienicą mieszkalno-handlowa z narożną wieżyczką W tej kamienicy swoją siedzibę miał szklarz Wilhelm Jacksohn, następnie Emil Kosziack ze swoim sklepem obuwniczym.W późniejszym okresie znajdował się zakład krawiecki Fluxa, delikatesy, oraz sklep z papierosami i cygarami Sputera
Warto przypomnieć, że naprzeciwko parcel Charlotte Hoffmann po drugiej stronie ulicy stał wtenczas reprezentacyjny ratusz. Większe zmiany nastąpiły w tej części rynku na przełomie wieków. Wówczas pobudowano tutaj nowe okazałe budynki, które w większości przetrwały z niewielkimi zmianami do 1945 r.


Około 1830 roku na parceli o adresie Marktplatz 17 powstał mało okazały budynek, którego właścicielem był Charlotte Hoffmann. Kolejnym właścicielem tego budynku został Skopnika. Do 1858 r. wynajmowano budynek na potrzeby poczty. Po pożarze ratusza w lipcu 1899r., rada miejska zdecydowała o przeniesienie ratusza do opuszczonego budynku poczty ( parceli Skopnika), znajdującej się kilkanaście metrów za dotychczasowym ratuszem. W tym budynku ratusz pozostał do 1945 r.


zakupiona widokówka przedstawiająca ulicę Bismarckstrasse z okresu międzywojennego. Budynki przy ulicy Pionierskiej powstały na przełomie XIX i XX wieku w północnej części Loetzen. Większość kamienic została wybudowana z czerwonej cegły na kamiennych cokołach o stylistyce neogotyckim. Kamienice przy ulicy Pionierskiej i Traugutta najprawdopodobniej są autorstwa jednego architekta z Berlina. Zimą 1945 roku na tej ulicy osiedlili się pierwsi mieszkańcy miasta, byli to członkowie trzydziestoosobowej grupy przybyłej do Giżycka 5 lutego 1945 roku wraz z pełnomocnikami Rządu Polskiego: Adamem Petolcem i Stanisławem Włodarskim. Grupa ta (zwana operacyjną)została skierowana przez Urząd Wojewódzki w Białymstoku. Celem jej było zorganizowanie władzy polskiej w tym rejonie. Na ulicy Pionierska zamieszkiwał pierwszy burmistrz miasta - Zygmunt Zawarko, pierwszy starosta Łuczan - Stefan Ławrowski, wybitny polski fotografik - Jan Bułhak, oraz mieściła się Milicja, Służba Bezpieczeństwa a także pierwsza rozgłośnia radiowa , która powstała w 1945 roku w budynku pod nr.18.


Markt 18, to budnek wybudowany około 1902 r. na dawnej parceli Milthalera, zamożnego właściciela browaru Feyersängera. Ten dwupiętrowy budynek był elegancki, z pięknym murowanym frontonem i ciekawym szczytem. Do budynku tego przeniesiono urząd pocztowy , który mieścił się w nim do 1928 r. Od 1928 do 1945 roku na parterze znajdowała się drogeria Fritza Muracha. Był też sklep papierniczy i księgarnia oraz sklep obuwniczy Podlesnego.


Od początków istnienia miast jednym z najważniejszych obiektów jest siedziba władz miejskich, czyli ratusz, który stanął w zachodniej części ówczesnego rynku(dzisiaj placu Grunwaldzkiego), mniej więcej na miejscu obecnego pomnika dla Bojowników o Polskość Warmii i Mazur. Był to budynek murowany (co było wówczas w Giżycku wyjątkiem). Był to, jak na ówczesne warunki, budynek dosyć okazały, jedno piętrowy dom z trzynastoma oknami na każdej kondygnacji, szeroki na 28 metrów. Charakterystyczna była drewniana wieża, nieproporcjonalna w stosunku do całości budynku, zbyt wysoka i niewielkich rozmiarów.Pierwotnie dach był kryty strzechą, dopiero później pokryto go dachówką. Ratusz ten, na skutek celowego podpalenia, spłonął niestety doszczętnie w lipcu 1899 r.

W lipcu 1899 r. na skutek celowego podpalenia, doszczętnie spłonął miejski ratusz. Strażacy na miejsce pożaru przybyli dosyć późno ze względu iż dzwon alarmujący o pożarach znajdował się w wieży ratusza, przez co nie można było wszcząć alarmu. Wzbudziło to ironiczne i humorystyczne uwagi w całej okolicy, a nawet w centralnych Niemczech. Był to, jak na ówczesne warunki, budynek dosyć okazały, jednopiętrowy dom z trzynastoma oknami na każdej kondygnacji, szeroki na 28 metrów. Charakterystyczna była drewniana wieża dzwonem, nieproporcjonalna w stosunku do całości budynku, zbyt wysoka i niewielkich rozmiarów. Pierwotnie dach był kryty strzechą, dopiero pod koniec XIX w położono dachówkę.


Most zbudowano w 1915 roku. Łączył dawne ulice: Schlageterweg i Kriegsweg dzisiejszą Kolejową i Lotniczą. Most konstrukcji holenderskiej zbudowany na palowaniu drewnianym. Dwa przęsła unosiły się do góry za pomocą stalowych ram i cięgien. Konstrukcja mostu stalowo-drewniana. W owych czasach bardzo uczęszczany, przez niego wiodła droga na spacery w kierunku wzgórza Brunona i Wilkas. W czasie I wojny światowej nazwany mostem wojennym. Wysadzony w styczniu 1945 roku.


W kamienicy oznaczonym nr.1,na parterze mieścił się m.in. sklep firmowy Kaisersa (funkcjonująca w Niemczech do dzisiaj). W tej kamienicy mieszkał też dentysta dr Hans Schröder. W kamiency oznaczonej jako nr.2 to kamienica stojąca nieco w głębi, należała do Żyda Aarona Orlowitza. Między tymi dwoma kamienicami było przejście do giżyckiego browaru, który znajdował się na tyłach tej kamienicy. Stanowił on oddział browaru kętrzyńskiego oznaczono jako (P). W kamienicy oznaczonej jako nr.(3)mieścił się natomiast największy giżycki sklep meblowy Kurta Borrmanna. Ostatni budynek po lewej to najwyższy w tej części miasta budynek, który jako jedyny z tych czterech ocalał do dnia dzisiejszego (dawny internat LO oznaczony jako nr(4)). Budynek posiadał od placu cztery piętra z płaskim dachem ogrodzonym balustradą, zaś od ulicy Wyzwolenia (Ludendorffa),/ na cześć słynnego niemieckiego dowódcy z czasów pierwszej wojny światowej/dwa piętra z poddaszem. W tym budynku mieścił się bank spółdzielni Raiffeisena.


Al. 1 Maja dawna ulica Węgorzewska, przed wojną Angerburger Strasse. Ulica ta powstała w drugiej połowie XIX w Zdjęcie przedstawia fragment ulicy od skrzyżowania z ulicą 3 Maja, wówczas T. O. Becker-Strasse, na rogu od strony placu tej ulicy stał duży dom mieszkalno-handlowy z przepiękna narożną wieżyczką), w którym znajdował się zakład krawiecki Fluxa, delikatesy oraz sklep z papierosami i cygarami Sputera. Wcześniej mieścił się tu szklarz Jackson, a potem Emil Kosziack ze swoim sklepem obuwniczym. W środkowej części zdjęcia znajdował się bliźniaczy budynek. W tym budynku na parterze mieściły się sklepiki i małe zakłady rzemieślnicze Wyróżniał się tutaj firmowy sklep Tengelmanna, który przejął dawny sklep siodlarski niejakiego Ziehfua. Dalej mieściły się kolejno: księgarnia i sklep papierniczy Schwarzkopfa (potem Kaspera), drogeria Schielinskiego (potem Kanehla i Labuschina), owoce Dischereita, zakład fryzjerski Kosziaka i zakład krawiecki Bögla. W następnym domu wysuniętym kilka metrów w stronę ulicy i znacznie niższym w porównaniu do poprzedniego znajdowała się piekarnia Kiewskiego, /jeden z najstarszych budynków w mieście/potem sklep z wyrobami tytoniowymi, którego właścicielem został Otto Schiepper.


Ludendorffstrasse, po 1945r. Zajączka a od 29 lutego 1960 r. Wyzwolenia.

W roku 1925 właściciel browaru Feyersanger w trakcie modernizacji ulic postanawia na Kaslackplatz wybudować budynek . Za miejsce wybiera zadrzewione miejsce. / fotografia - za pomnikiem widoczne drzewa / Rok pózniej jest już gotowy okazały budynek poczty, który stoi do dziś.

Ulica Warszawska, zwana ulicą Margrabowską (Olecką), a od końca XIX w. Lyckerstrasse (Ełcką). Powstała w momencie lokacji miasta, i sięgała jedynie po ulicę Kętrzyńskiego. Jest to najstarszy fragment ulicy i była od zawsze główną ulicą miasta. Wojciech Kętrzyński wspominając swoje dzieciństwo w Giżycku (połowa XIX w.): "w kierunku wschodnim wyłaniała się krótka a szeroka ulica zwana wówczas powszechnie Margrabowską".



NOTGELD - zastępczy pieniądz. czyli zastępczy środek płatniczy, potwierdzenie tzw pożyczki miejskiej. Jeden ma wartość 500000 Mark a drugi 100000 Mark. Tekst : ''ten Talon będzie zrealizowany w Kasie Miejskiej w Lötzen w ciągu 4 tygodni po wezwaniu''. Tego typu pożyczki miejskie były organizowane na poczet realizacji przedsięwzięć inwestycji miejskich np. budowa studni publicznej, czy czegoś innego.


Ulicę przy której wybudowano gazownię wytyczono na przełomie XIX i XX wieku. Nowa ulica otrzymała najpierw nazwę Gasstrasse, potem Schmidtstrasse. Najprawdopodobniej na cześć długoletniego burmistrza Paula Schmidta (1903-1928). Gazownię pobudowano na wolnym obszernym rozciągającym się placu między dworcem a sądem. Gazownię do użytku oddano zaraz na początku XX w. i jak napisał kronikarz miasta "Giżycko rozbłysło nowym, jaśniejszym światłem". Na tym samym placu lecz bliżej dworca w niedzielę 1 maja 1910 roku, o godzinie 1.30 po południu, wypuszczono pierwszy balon. Przez całe przedpołudnie nieprzerwanie napływali do miasta z najodleglejszych zakątków powiatu pieszo i na wozach mieszkańcy, pragnący być świadkami tego widowiska. Dwa parowce przywiozły około 150 osób z Węgoborka. Wokół tego placu zebrało się kilkaset osób.


Widok z twierdzy Boyen w kerunku Popówka Duża. Na dolnym zdjęciu widoczna cegielnia, mimo iż Giżycko korzystało z okolicznych cegielni w Harszu, Miłkach, Jagodnem, Rantach, Gawliku i Orłowie, to nad Popówką Dużą istniała tzw. Twierdzowa cegielnia Rakowskich oraz wojskowy basen.

Około1860 roku nastąpiła kolosalna zmiana w wyglądzie ulicy Margrabowskiej (Olecka), a od końca XIX w. Lyckerstrasse (Ełcka, dziś ulica Warszawska). Wąska uliczka została przebudowana na szeroką szosę , która prowadziła w kierunku Pisza. Tą ulicę ostatecznie oddano do użytku w 1866 r. Wtenczas zlikwidowano również wzgórze, które górowało nad wejściem do cmentarza. Pozostałość tego wzgórza jest obecnie zauważalna przy budynku na Warszawskiej 17, umieszczonym na znacznym podwyższeniu. Przy wyrównywaniu wzgórza zburzono kilka zabudowań, także dawny dom Wojciecha Kętrzyńskiego. Niedługo potem w miejsce zburzonego budynku stanęły duże dwupiętrowe kamienice. Wybudowano wówczas dwa podobne do siebie budynki przy ówczesnej Lyckerstrasse 13 i 14 (Warszawska 19 i 21).



      Giżycki  weekend


Jak sama nazwa mówi to czas kiedy chcemy po kilku dniach pracy odpocząć ,zapomnieć , naładować swoje "baterie". Zapominamy wtedy o bożym  świecie i udajemy się na  kilka dni wolnego. Wszyscy ludzie, niezależnie od tego ile mają lat, oraz jaką pracę wykonują, potrzebują co jakiś czas solidnego odpoczynku. . Chociaż odpoczywać można właściwie wszędzie, to jednak najlepiej na ludzką psychikę działa zawsze czasowa zmiana miejsca. Zapewne dlatego tak dużą popularnością cieszy się obecnie turystyka. Jej najbardziej tradycyjna forma skupiała się przede wszystkim na zwiedzaniu wszelkiego rodzaju atrakcji przyrodniczych i kulturowych. Obecnie coraz większym zainteresowaniem cieszy się również typowa turystyka wypoczynkowa. Giżycki weekend zapewni Państu taki wypoczynek,więc zachęcam do przyjechania do tego wyjątkowego miejca w samym centrum Mazur.

Mazury z góry, czyli Giżycko z lotu

foto Dominik Każmierczuk
Przeloty motolotnią nad Mazurami to rodzaj rekreacji należący do najbardziej popularnych sportów lotniczych. Wznosząc się ku niebu czujemy uderzenie adrenaliny, które na długo pozostaje w naszej pamięci. Trasa przelotu jest kontrolowana przez pilota i przynosi ze sobą wiele niesamowitych i niecodziennych widoków podziwianych z wielu perspektyw. Lot motolotnią jest doskonałą propozycją dla osób, które cenią sobie niesamowite wrażenia.
foto Wojciech Rużewicz

Weekend z Białą flotą po Mazurskich jeziorach.

Rejs statkiem Białej Floty umożliwi wam podziwianie niepowtarzalnych uroków Krainy
Wielkich Jezior Mazurskich z całym bogactwem świata roślinnego i zwierzęcego . Z pokładu statku w niezwykłej scenerii i bezpośredniej bliskości otaczającego bogactwa środowiska wodnego można upajać się urzekającymi krajobrazami malowniczych jezior mazurskich. Każdy więc, kto znajdzie się w północno - wschodniej Polsce nie powinien odmówić sobie przyjemności skorzystania z rejsu statkiem Żeglugi Mazurskiej. Bogata flora i fauna nadaje tym terenom niepowtarzalny i unikatowy charakter regionu turystyki i wypoczynku w skali całej Europy.W tym sezonie giżycki armator będzie pływał po tych samych szlakach, co w latach ubiegłych. Statki kursują między portami w Giżycku, Węgorzewie, Rucianym Nidzie i Mikołajkach. Z Giżycka turyści mogą wyruszyć na Wyspę Miłości, Wyspę Kormoranów lub Szlakiem Łabędzim - z jeziora Niegocin przez kanał Łuczański na jezioroKisajno. Z Mikołajek organizowane są rejsy po jeziorze Śniardwy. 





Jednym z ulubionych i bardzo obleganych miejsc w okresie międzywojennym był lokal znajdujący się na ulicy Lyckerstrasse. Ten lokal to, cukiernia i restauracja należąca do Ericha Coehna, mająca w mieście i  poza nim wielu zwolenników. Miejscowi nazywali ją: “centrum miasta”,  “miejscem spotkań dla wszystkich”. Popołudniami i wieczorami przygrywała tutaj gościom orkiestra tworząc podobno niesamowity kawiarniany nastrój.

Widoczne dwa zdjęcia przedstawiają południową stronę placu. Na zdjęciu widzimy dwupiętrowy budynek, który zajmował bank Vereins-Bank. Bankiem zarządzali panowie - Böhm i Vierzig. W następnym również
dwupiętrowym budynku mieściła się siedziba “Lötzener Zeitung”, przedwojenny odpowiednika “Gazety Giżyckiej”. Wydawcą gazety był Paul Kühnel. Oprócz gazety znajdowało się tutaj wydawnictwo wraz z drukarnią. Tu "od ręki" można było zamówić i wydrukować okazjonalne druki i książki. Pan Kühnel prowadził też księgarnię, która znajdowała się po prawej stronie budynku. Następna kamienica należała do kupca Gustava Blaseio. W tej kamienicy mieścił się sklep spożywczy oraz restauracja, szczególnie popularna  z racji swego położenia. Od podwórza tego budynku założono fabrykę lemoniady oraz wody sodowej, oraz zakład kamieniarski Pana Gaertego. W
ostatniej kamienicy przy ulicy Wyzwolenia znajdował się jednopiętrowy dom o wysokim i spadzistym dachu. W tej kamienicy znajdowała się apteka Adler-Apotheke należąca do Lasera, a później do Bernharda Eignera.

Po nadaniu przywileju w 1612 r. miasto posiadało centralny punkt w postaci rynku (dziś plac Grunwaldzki), wokół którego swoje parcele budowlane i niewielkie działki otrzymali właściciele 35 łanów, czyli miejscy patrycjaci. Patrycjat objął również parcele wzdłuż ulicy z rynku w kierunku zamku (dziś ulica Olsztyńska, do rogu z ulicą Sikorskiego). Ubożsi mieszkańcy tzw. budnicy lub pletznerzy swoje domostwa budowali głównie na zachód i wschód od rynku. W kierunku północnym była zaś uliczka, przy której znajdowała się dawna Nowa Wieś, wioska z chłopami. Wioska posiadała 13 łanów czynszowych oraz 6 wolnych łanów należących do 2 sołtysów, później w XIX w. zwano ją przedmieściem ("Vorstadt"). Między miastem, rzeczką i Niegocinem znajdowało się tzw. (Schlo freiheit), na których powstało osiedle - Wola. Byłato łąka należąca do sołtysa Nowej Wsi.


Kaiserhof - Budynek przy placu Grunwaldzkim nr 8 (przed wojną nr 4) to budynek w mieście, który przetrwał w niewiele zmienionej konstrukcji z przed 1945 r. W 1832 r. jej właścicielem był garbarz Johann Kuehn wraz ze swoją małżonką Heinriettą Gottliebe z domu Albrecht. Od 1843 r. do 1871 r. mieszkał w nim starosta powiatowy (landrat) August Otto Bielitz, giżycki starosta . Budynek Bielitza był elegancki, przyjmowano w nim nawet samego króla Prus Fryderyka Wilhelma IV w 1851 r. oraz w 1863 r. jego potomka Fryderyka, późniejszego cesarza Niemiec. Jeszcze za życia Bielitza od 1869 r. część domu wykorzystywała poczta, gdzie pozostawała do 1887 r. Po 1887 roku budynek przebudowano nadając mu kształt bliski ostatecznemu wyglądowi. Owa kamienica posiadał dwa piętra i poddasze z reprezentacyjną fasadą. Jego następny właściciel Paul Ebner postanowił otworzyć w nim ekskluzywny, jak na warunki Giżycka, hotel z 24 pokojami gościnnymi. Na cześć cesarza, który przybywał tutaj w 1863 r., nazwano hotel "Kaiserhof". Paul Ebner był osobą aktywną, prócz swej działalności zawodowej i prowadzenia hotelu, zajmował się też sprawami publicznymi jako radny miasta. Wkrótce jednak hotel przeszedł w ręce Steinera. Po 1930 r. hotel został nieco przebudowany, przede wszystkim dodano wyższy, bardziej stromy dach i werandę od frontu. Wyraźnie wyróżniał się pośród budynków południowej strony rynku. Wówczas hotel należał już do niejakiego Backhausa, a ostatnim jego właścicielem był jego zięć A. Stübel. Po wojnie przez pewien czas mieścił się hotel "Orbis" z restauracją i kawiarnia "Centralna". W chwili obecnej w budynku znajduje się hotel Cesarski i restauracja "Kuchnie Świata".


W 1906 roku władze miasta zakupiły dla zwalczania pijaństwa wóz kawowy, wóz stawiano podczas tygodniowych targów, wszelkich jarmarków na miejskim rynku.

Angerburger Strasse , Węgorzewska dziś nosi nazwę al. 1 Maja. Ulica powstała w drugiej połowie XIX w., stając się jedną z ważniejszych ulic miasta. Odcinek ulicy od rynku (placu Grunwaldzkiego) po skrzyżowanie z ulicą Boyena (Mickiewicza) to jeden z najstarszy fragmentów ulicy w mieście. Dwie ostatnie kamienice przed skrzyżowaniem z Mickiewicza po zachodniej stronie ulicy to: trzypiętrowa kamienica, w której znajdował się sklep spożywczy Hartiga i sklep z wyrobami tytoniowymi Karla Ogorrka. Natomiast dwupiętrowy dom z mieszkaniami na poddaszu przy skrzyżowaniu z ul. Mickiewicza (dziś) należał do piekarza Ogorrka, w tej kamienicy mieściła się piekarnia Schneidera, a praktykę lekarską  uprawiał dr Möhring. Po przeciwnej stronie tych kamienic znajdowały się  trzy domy mieszkalne.Na rogu ulic Mickiewicza z al. 1-Maja stała  niewielka kamienica szczytem do ulicy w tej kamienicy znajdował się sklepik spożywczo-przemysłowy Oschliesa.

Na rogu ulic Warszawska z Bohaterów Westerplatte stoł budynek , w okresie międzywojennym znajdował się znany budynek " Hotel Plotzki". Pierwsza nazwa hotelu to "Hotel Michalski", następnie "Hotel Masurischer Hof " i ostatnia nazwa to "Hotel Plotzki". Nazwa powstała od nazwiska właściciela hotelu. W hotelu znajdowała się restauracja oraz od strony podwórza / jez.Niegocin / duża sala taneczna.


Na terenach od kanału (LOK ) między linią kolejową a brzegiem Niegocina powstało unikalne w skali całych Mazur centrum sportów wodnych z bazami czterech stowarzyszeń. Jedną z nich było Segelclub Masovia, która wybudowała swoją siedzibę klubową z zapleczem hangarowym. Kolejnym klubem był Sportverein Hindenburg. Wojskowy klub ulokował się na zachodnim skraju brzegu Niegocina, za obiektami stowarzyszenia wioślarskiego. Nie próżnowali także miłośnicy kajakarstwa, które cieszyło się dużym zainteresowaniem nie tylko mieszkańców, ale także turystów. Powołana do życia Lotzener Kanu Gilde wybudowała hangar na kajaki, który znajdował blisko miejsca dzisiejszego pawilonu LOK. Do tych klubów dołączył dodatkowo Lotzener Tennisverein, którzy na zapleczu obiektu Lotzener Ruderverein, przy torach wybudowali nowe boiska tenisowe.


W XVIII wieku nasze miasto rozwijało się wzdłuż poszczególnych ulic - Węgorzewskiej (obecnie 1 Maja), Królewieckiej zwanej wcześniej Wolą (Olsztyńska) i wzdłuż Ełckiej (Warszawska) zwanej jeszcze przedtem Margrabowską (Olecką).
Ale pozostaniemy przy ulicy Ełckiej ( Warszawskiej), dwa pokolorowane zdjęcia z okresu I-wojny. Na pierwszym zdjęciu widzimy dwa domy , powstałe w połowie XIX wieku. W tym miejscu dawniej znajdowała się kuźnia, później zgodnie z następną informacją pochodzącą z wykazu domostw w 1832 r. na miejscu kuźni utworzono zwykłą mieszczańską parcelę z domem , ogrodem warzywnym i niewielkim sadem. Jej właścicielem był rzeźnik Michael Reich wraz z żoną Marią z domu Walter. Pochodziła ona z rodziny krawca Johanna Jacoba Waltera, który w Giżycku osiedlił się w 1772 r. Kolejnym właścicielem domu została rodzina piekarzy - Regelski. Dom Regelskiego i dom należący do niejakiego Erdmanna także „na podeście”( po leweji pierwsze zdjęcie )który zburzony został prawdopodobnie w czasie pierwszej wojny światowej. Potem postawiono tutaj obecny budynek już bez podwyższenia ( drugie zdjęcie). W latach 1860-1866 istniejącą wąską uliczkę zaczęto przebudowywać likwidując długie wzgórze, które kończyło się przy wejściu do cmentarza (dzisiaj park). Richard Petong w swoich zapiskach pisał: "na ślady owego dawniejszego usytuowania drogi wskazuje dom piekarza Regelskiego". Dom ten jako jeden z nielicznych pozostawiono bowiem na dawnej wysokości, pozostałe wyrównano do poziomu ulicy". Dom Regelskiego zbudowano z cegły, na wysokiej podmurówce z kamienia polnego. Dwuspadowy dach pokryto dachówką. Na wysokim podeście zostały zasadzone dwie lipy. W ich cieniu przesiadywał właściciel - piekarz Otto Regelski wraz z małżonką.


Podczas budowy giżyckiej twierdzy w XIX w. najprawdopodobniej wzgórze nieco zniwelowano. Przez co uzyskano lepszy punkt do obserwacji terenu. Wzgórze nabrało charakterystycznego kształtu, góry stołowej, stąd też jego niemiecka nazwa Tafelberg./ zdjęcia z około 1935 roku./


W 1868 r. budowa południowego odcinka kolei „wschodniopruskiej” spowodowała zasypanie dużej części kanału łączącego twierdzę z jeziorem Niegocin oraz rozebranie przystani. Tym samym swoją pierwotną funkcję zatraciła Brama Wodna. W 1870 r. przekształcono ją w pomocniczy wjazd do twierdzy wyposażając ją w most zwodzony. Na zdjęciu widoczna drewniana wieża oraz tzw semafor tarczowy .


Hotel Zamek
W 1958 roku działające w Olsztynie Stowarzyszenie Społeczno Kulturalna „Pojezierze”, przejęło w Giżycku dawny zamek położony nad kanałem. Po remoncie obiektu otworzono hotel- „Zamek”. Hotel zarządzany był przez Oddział Przedsiębiorstwa Turystycznego „Warszawa -Olsztyn”./ od lipca 1974r. znany jako Mazur Tourist /. Hotel posiadał 61 miejsc noclegowych. Dodatkowo na kampingu oferowano do wynajęcia11 domków /w każdym domku po 4 miejsca/ i pole namiotowe przystosowane na rozłożenie 50 namiotów.


Kanał Niegociński, kanał który nie posiada oficjalnej nazwy nadanej zgodnie z obowiązującym prawodawstwem. Niemiecka nazwa Rafalker Muhlgraben sugeruje że obecny kanał został "wykopany" na częściowo naturalnej strudze wodnej, która z czasem została uregulowana do potrzeb istniejącego dawniej młyna wodnego. Łączy jezioro Niegocin z jeziorem


Giżyckie kamienie Chociaż w okolicach Giżycka kamieni nie brakuje sentymentalnie i trwale z miastem związane były trzy kamienie a właściwie polodowcowe głazy narzutowe. Niedaleko plaży na rozwidleniu alejek spacerowych w parku bardziej w kierunku przejścia kolejowego na ul. Wyzwolenia leżały dwa kamienie jeden większy drugi mniejszy. Były one sakramentalnym miejscem robienia zdjęć . Zwłaszcza maluchy miały frajdę kiedy wdrapywały się na ten większy lub też sadzane były nań przez rodziców. Z kamieniami tymi wiążą się następujące historie: Został przywieziony z okolic Fuledy z rezerwatu gdzie spoczywają głazy polodowcowe. Do Loetzen przetransportowano je przed II wojna i spoczęły w parku nad Niegocinem . Umieszczono na nim informacje że park nosi imię gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha (1896-1986). Po 1945 usunięto tablice i zamocowano nową . Na kamieniu była inskrypcja, która informowała, że jest to "park im. Janka Krasickiego" pod patronatem harcerzy ZHP. W 1989 roku z parku kamienie zniknęły. W 2000 głaz z nową tablica ( znawcy twierdza że jest to ten mniejszy kamień) pojawił się w parku za kanałem w parku z inskrypcją informującą, że to "Park im. Rogera Goemaere'a" Gdzie podział się ten większy ? – może ktoś coś wie. Jest jeszcze w Giżycku jeden kamień – głaz stoi od 1982 roku na Placu Grunwaldzkim . Tablica informuję, że mieszkańcy Giżycka upamiętnili pamięć Bojowników o „Polskość Ziemi Mazurskiej” Nasz kolega Wojtek Darski w jednym ze swoich komentarzy napisał kiedyś: „…Co do pomnika - faktycznie, nie chodziło mi o "bojowników o polskość", ani nawet ruch ludowy, tudzież Dzieci Wojny… Ów granitowy kamyczek jest przede wszystkim "pomnikiem przyrody", wpisanym do odpowiedniego, przyrodniczego rejestru takich obiektów. Tak więc, mamy na głównym placu Giżycka pomnik przyrody, czyli… pomnik bojowników, ludowców i Dzieci Wojny. Szeroki zakres ma nasza, mazurska przyroda, nieprawdaż… W zestawieniu pomników przyrody województwa warmińsko-mazurskiego nasz "pamiątkowy kamyczek" figuruje jako pozycja 151 z adnotacją, iż stał się pomnikiem przyrody decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w Olsztynie Nr 315/64 z dn. 14 marca 1964 r. (jako obecną lokalizację podano Plac Grunwaldzki w Giżycku - zestawienie zrobione w 2007 r.). Cóś mi się wydaje, że to było przed przeflancowaniem go z Łąk Staświńskich na Plac Grunwaldzki Tak więc, wszelkie inne funkcje pomnikowe są jeno "dodane" - przede wszystkim jest to Pomnik Przyrody Mazurskiej. I tak należy go traktować W ramach spiskowej teorii dziejów uknuto nawet przypuszczenie żę to ówczesny wywiad radziecki (sowjetskaja razwietka) wcisnął nam kit, że to pomnik przyrody spod Wydmin, a tak naprawdę kamień przywieziono z kaliningradskoj obłasti ? Faktem jest że głaz stoi spełniając rolę symbolicznego miejsca pamieci. Na zakończenie chciałbym jeszcze przytoczyć piękną sentencję Wojtka Łukowskiego i zadedykową ją władzom miasta: Nim coś zburzysz, przeniesiesz, przebudujesz, pomyśl, czy zrobiłbyś to z własnym domem!


Ten zgoła niepozorny drewniany budyneczek który starsi mieszkancy pamietaja z czasów spacerów przy przystani to funkcjonujacy od dawien dawna, jak widac na zdjeciach, hangar dla łódek . W swych poczatkach był drożny tak od basenu portowego obecnego LOK ja i od strony kanału. W czasie pierwszych prac regulacyjnych brzegów zlikwidowano wejscie od strony kanału. Basen portowy LOK. Rok 1973 , drewniany hangar służył dla motorówek milicyjnych. Obok wybudowany później nowszy hangar MO. W starym drewnianym cumowały łodki owczesnych VIP-ów.
Przez wiele wiele lat opierał sie wiatrom deszczom sniegom i ludziom.
Trzynastego czerwca 1977 roku o godz. 16:40 w porcie jachtowym LOK-u w Giżycku nad Niegocinem, doszło do eksplozji na motorówce. Ratownicy wyjęli z wody człowieka objętego ogniem. Na skutek kolejnych eksplozji pożar objął hangar wodny, a płonąca łódź zaczęła dryfować stając się zagrożeniem dla pozostałych jachtów stojących w porcie. Niestety, nie udało się uratować łodzi, na której wybuchł pożar ani sąsiadującej z nią żaglówki typu Orion.
Spłonął także drewniany hangar i znajdujące się w nim trzy łódki.
Dzis pusty cypel oddzielajacy basen portowy od kanalu stanowi oparcie dla murowanego hangru ktory pozostal a latem turysci rozbijaja na nim namioty


W 1995 r. wyburzony został budynek przy ul. Konarskiego 3 – legendarna dla wielu mieszkańców – piekarnia pana Bołonkowskiego. Władze miasta argumentowały, że samorząd nie ma pieniędzy na pieszczenie się z takimi budynkami ...

Oba zdjęcia dzieli 10 lat różnicy . Górne wykonane w listopadzie 2003 roku przedstawia płaskorzeźbę na budynku ratusza .Przedstawiająca herb powiatu giżyckiego z opisem PPRN czyli Prezydium Powiatowej Rady Narodowej . Symbol Powiatu z takim opisem tkwił niezmiennie od lat sześćdziesiątych . Przetrwał reformy administracyjne, zmiany przynależności wojewódzkiej i tkwił na swoim miejscu w niezmienionej postaci przez wiele, wiele lat . Dzisiejsza płaskorzeźba ze zmienionym opisem akcentuje kolejny etap w historii miasta i powiatu. Autorem i wykonawcą tej płaskorzeźby jest Stanisław Szepietowski.


W latach 60-tych obowiązywała zasada : Naród z Partią, Partia z Narodem … dziś patrząc na to zdjęcie powiedzieć można : Kultowe giżyckie miejsce :Róg 3 Maja i Konarskiego . Słynny sklep Falskiego niemniej słynna w tamtych latach była również budka z lewej strony zdjęcia przy której o każdej porze roku spotykali się miłośnicy złocistego Kętrzyńskiego z pianką. Z czasem przy Konarskiego tu gdzie teraz jest hotel Wodnik postawiono nową budkę tzw. Akwarium . I ta cieszyła się sporym powodzeniem także pod patronatem partii.


W XIX w. pierwszy dom od strony ulicy Węgorzewskiej (obecnie 1 Maja) posiadał Peter Meyer wraz z żoną Louisą Dorotheą z domu Blonsky, część tego domu w późniejszym czasie należała do wytwórcy igieł Friedricha Schoenfelda. Kolejne dwa domy należały do landrata (tj. starosty) Paula Karla von Przyborowskiego. Przyborowski zmarł w 1826 r. Obie parcele zostały sprzedane na licytacji. Nabywcą był kapitan Gustaw Schmidt z Królewca, który szybko sprzedał jeden dom Theodorowi Roocha. Natomiast na drugiej parceli pobudował hotel "Deutsches Haus" w tym właśnie roku (17-18 czerwca) przebywał w Giżycku następca tronu Prus, późniejszy król Fryderyk Wilhelm IV , który przenocował w tym hotelu w apartamencie na drugim piętrze (co odnotowały miejskie kroniki). Między hotelem a następnym domem znajdował się wówczas wolny plac o szerokości 9 stóp (prawie 3 m). Ten dom należała do pisarza sądowego Carla Ludwiga Haaricha i jego żony Julianny Eleonory z domu Kraemer.


Flota (MDL) w okresie międzywojennym posiadała 7 jednostek, które były do dyspozycji turystów : „Moewe”, „Ernst” (jednostki, które pływały przed wojną). Od 1914r. „Barbara” oraz zmodernizowany po wojnie „Loewentin”.W 1925r. kupiono motorowiec „Hans Werner”, który zabierał na pokład 100 pasażerów, a w 1926r. motorowiec ,,Pfeil,, dla 50 pasażerów. W 1931r. do Giżycka sprowadzono drogą kolejową znad Renu szybki nowoczesny motorowiec ,,Ostmark". Motorowiec stał się symbolem żeglugi pasażerskiej, który otworzył nowy rozdział w dziejach. Na pokład zabierał 214 pasażerów. Podróż tym motorowcem była niezapomnianym przeżyciem. Podróż na trasie Giżycko-Mikołajki trwała tylko 2,5 godziny. W 1935 r. zakupiono ostatni motorowiec Boyen. Wyposażony był w motor o mocy 150 PS i na pokład zabierał 50-pasażerów.


W 1917 r. -powstaje Związek Wioślarski (Rundverein Lotzen).

Organizacje wioślarskie i żeglarskie musiały sobie stworzyć bazę od podstaw. Na wydzierżawionych terenach nad kanałem zarówno Lotzener Ruderverein (LOK), jak i Segelclub Masoria wybudowały swoje siedziby klubowe wraz z zapleczem hangarowym. Ponieważ żeglarstwo i wioślarstwo przyciągało nie tylko cywili, stąd nie trzeba było długo czekać na inicjatywę środowiska garnizonowego. Tak powstał Sportverein Hindenburg. Wojskowi ulokowali się na zachodnim skraju brzegu Niegocina, za obiektami stowarzyszenia wioślarskiego.Nie próżnowali także miłośnicy kajakarstwa, które cieszyło się dużym zainteresowaniem nie tylko mieszkańców, ale także turystów. Powołana do życia Lotzener Kanu Gilde nie szukała daleko terenu pod siedzibę. W miejscu dzisiejszego pawilonu LOK, a więc w bezpośredniej bliskości siedziby wioślarzy, wybudowali hangar na kajaki. Pod okiem Gerharda Federsa wychowała się najsłynniejsza giżycka dwójka kajakowa w składzie Willi Erdmanski — Karl Ofschanny, która poza zdobyciem tytułów okręgowych, wywalczyła w Griinau brązowy medal Mistrzostw Niemiec.


26 maja1908 roku Jego Królewska Wysokość książę Fryderyk Wilhelm pruski odwiedził w towarzystwie Jego Ekscelencji nadprezydenta von Windheima i prezydenta rejencji dr. Gramscha nasze miasto, a następnie wsiadł na parowiec rządowy „Kermusa" i odpłynął w kierunku jeziora Mamry, by stamtąd obejrzeć jezioro, które ma zostać użyte jako zbiornik zaporowy podczas budowy Kanału Mazurskiego.
Z tego powodu w mieście odbyło się powiatowe święto. Kazanie okolicznościowe prowadził pastor Griitzbach z Biskupca. Podczas festynu w mieście i lesie miejskim, święto umilały swoimi występami przybyłe chóry żeńskie ,oraz zespoły muzyczne. Setki ludzi przemierzały w pochodach ulice naszego miasta by uczestniczyć w tym radosnym dniu.


W latach 1938-1940 przy obecnej ul. Białostockiej (wówczas Aryser Allee) wybudowano nowoczesny na te czasy zakład mleczarski. Zakład zatrudniał około 130 osób. W mleczarni prócz mleka wyrabiano masło i sery. Przewodniczącym zarządu mleczarni był Willi Jankowski z Kąpu, wśród członków zarządu byli m.in. bogaty właściciel ziemski Quassowski z Bogaczewa. Ostatnim dyrektorem był Hans Tödt (od 1943 r.). Wcześniej mleczarnia znajdowała się przy rynku (na miejscu dzisiejszego BGŻ i ARiMR), później miała tam siedzibę spółdzielnia mleczarska. Mały filia mleczarska znajdowała się też przy obecnej ulicy Warszawskiej (wówczas Lyckerstr. 46), na tyłach byłej "Pizzerii Nicola".


Pierwszy budynek dworca nie przedstawiał się imponująco. Był to budynek parterowy z czerwonej cegły i obsługiwał tylko jeden tor. W okresie rozbudowy węzła torowego wyburzono stary budynek i postawiono od podstaw nowy dwukondygnacyjny budynek dworcowy. Stacja prócz nowego budynku posiadała już cztery tory i trzy perony, które zachowały się do dnia dzisiejszego.


Boyenstrase, dziś Mickiewicza.
Budynek nr.2 z 1888r., stoi do dziś, lecz bez balkonów

Mieczysław Orłowicz w Ilustrowanym przewodniku po Mazurach Pruskich i Warmii / pisany w latach 1913-1923/ tak opisywał nasze miasto/ „……..miasto czyste i ładnie zabudowane, otoczone willami i ogrodami, ściągało przed wojną licznych letników niemieckich, głównie z Królewca. Dzięki swemu położeniu miedzy jeziorami nazywają je „Mazurską Bregencją". Oprócz starostwa i władz powiatowych posiada gimnazjum, szkołę, seminarium nauczycielskie, szkołę wydziałową żeńską i dom sierot na sto wychowanków. Miasto ma gazownię, rzeźnie i wodociągi, z fabryk kilka cegielń, tartaków parowych i duży browar. Tak władze miejskie, jak i istniejące tu towarzystwa dla uprzyjemnienia pobytu letnikom i turystom, utrzymują w doskonałym stanie park i lasek miejski, ławki na promenadach, w lecie urządzają koncerty muzyki wojskowej itd. Wiele uroku dodaje miastu zadrzewienie ulic i rynku lipami, które na niektórych ulicach, jak Dworcowej i Węgoborskiej, ciągną się w dwóch szeregach. Przechadzki z Giżycka - Lecu wykazują wielką rozmaitość widoków krajobrazu Pojezierza Mazurskiego. Wszędzie wygodne ścieżki, napisy, ławki, drogowskazy, nawet wieże widokowe. Także przechadzki gościńcami dają ładne widoki, szczególnie w kierunku południowym i zachodnim. Idąc na wschód ul. Łęcką, najładniejszą ulicą miasta, ozdobioną ogrodami i skwerami, przy której zachowało się kilka malowniczych staroświeckich domów, mijamy położony w ogrodzie sądu……………” / na zdjęciu widoczne drzewka lipy posadzone w kształcie V – Victory, w roku 1920 dosadzono dąb, symbol zwycięstwa w plebiscycie./


Rok 1900, budowa zatoki

Pod koniec XIX w., opracowano plany zagospodarowania lasu miejskiego co spowodowało przemiany w wyglądzie. Wiązało się to z gwałtownym rozwojem ruchu turystycznego i możliwością udostępnienia uroków lasu i okolic rzeszom turystów. W 1891 r. zbudowano na wzgórzu "Wilhelmshöhe" (dzisiaj Imionecka Góra, po lewej stronie szosy do Węgorzewa) wieżę widokową wysoką na 20 m. W tym samym roku towarzystwo na rzecz upiększania miasta zbudowało promenadę do lasu miejskiego oraz liczne oznakowane trasy spacerowe. Odwiedzający miasto na krótko przed pierwszą wojną słynny polski krajoznawca Mieczysław Orłowicz uznał wycieczkę na wzgórze Wilhelma za najpiękniejszą trasę. Jego opis warto zacytować w całości: "Droga wiedzie przez ul. Węgorzewską [Angerburger Str., dzisiaj al. 1 Maja], przy której stoi gimnazjum [dzisiaj liceum]. Niedaleko za nim zaczyna się krótsza ścieżka dla pieszych do lasu miejskiego, zaopatrzona w ławeczki, wzdłuż której ciągnie się aleja lipowa [Waldalee, dzisiaj Daszyńskiego]. Między nią a gościńcem stoi kaplica katolicka [dzisiaj kościół Chrześcijan Baptystów]. Idąc gościńcem przy kilometrze 3,5 spotykamy drogowskaz, wskazujący zbaczającą na lewo drogę na najwyższe wzniesienie okolicy Giżycka, wzgórze Wilhelma, na którego szczycie wznosi się 20 m wysoka wieża widokowa, której galeria znajduje się 190 m n.p.m., a 74 m nad poziomem sąsiednich jezior. Z wieży widać dokoła obszar 60 km2, a widok obejmuje całą wschodnią część Mazur, widoczną stąd jak gdyby na mapie. [...] Obok wieży gospoda. Na sąsiednich wzgórzach las miejski. Za wzgórzem Wilhelma zbacza w głąb lasu biało znaczona ścieżka turystyczna (Höhenweg). Postępując nią zwiedzamy najpiękniejsze partie lasu, w którym mieszają się drzewa szpilkowe i liściaste. Po godzinie drogi dochodzimy do strzelnicy. Wrócić stąd można do gościńca drugą, cokolwiek krótszą ścieżką turystyczną zwaną Talweg (znaki niebiesko-białe). Obie ścieżki łączy ścieżka środkowa (Mittelweg, czerwone znaki), która mija ładne ustronie leśne. Strzelnica leży nad ładnym stawem, prowadzą stąd promenady do kilku stawów, które mają specjalne urządzenia dla hodowli karpi. Przy strzelnicy restauracja, w której w lecie po południu gra muzyka. Niedaleko wzgórza Wilhelma przy gościńcu stoi malownicza willa "Waldschlösschen". Dla powrotu do miasta ze względu na piękne widoki wskazana ścieżka, biegnąca od wzgórza Wilhelma grzbietem wzgórz."


Fragment południowej strony z 1900 roku przy dawnym rynku Marktplatz, począwszy od hotelu Kaiserhof

Kościół wybudowano według planów słynnego berlińskiego architekta z Berlina, Karla Friedricha Schinkela. Kamień węgielny pod nowy budynek położono 11 maja 1826 r., a następnego roku 16 września 1827r. kościół został uroczyście konsekrowany. W 1881 r. w kościele powiększono okna, dobudowano nową absydę, zakrystię, zmieniono całe wyposażenie, ołtarz oraz ambonę. Organy przesunięto w głąb kościoła. Ołtarz ozdobiono malowidłem znanego berlińskiego artysty Karla Gottfrieda Pfannschmidta "Zapraszający Chrystus". Na zewnątrz budynek został otynkowany. Powstały też plany przebudowy wieży, która pozostała nie wykończona (brak hełmu). Niezadowolenie z jej wyglądu wyraził m.in. podczas pobytu w mieście król pruski Fryderyk Wilhlem IV. Niestety okazało się, że konstrukcja wieży nie wytrzyma planowanych zmian. Wobec tego zrezygnowano z tych planów. Do koncepcji rozbudowy kościoła powrócił w latach 1913-1914 ówczesny superintendent Ernst Trincker. Powstały plany poszerzenia kościoła oraz wieży, tak aby można było ją podwyższyć poprzez założenie hełmu. Na przeszkodzie tym planom stanęła tym razem pierwsza wojna światowa. Kościół pozostał więc w nie zmienionej postaci do dnia dzisiejszego.



Niegocin - wakacje z aparatem

foto Patryk Boguszewicz
Dobrym pomysłem na aktywne spędzenie czasu w gronie rodzinnym lub znajomych na łonie natury jest  fotografowanie.  Zapewnia ono nie tylko świetną zabawe, ale również stanowi  dobre zajęcie odprężające. 
foto Dariusz Osieczko

LOT BALONEM (fot. UM Giżycko)
Niezapomniane wrażenia i widoki...
Mazury są jednym z najpiękniejszych i najdzikszych regionów Polski. By zobaczyć tak dużą przestrzeń regionu należy wzbić się w powietrze. Taką możliwość zapewnia wzbicie się balonem w powietrze. Widok na tę przepiękną krainę zapiera dech, widoczne lasy, zielone łąki, błękitne jeziora, rzeki i dzika przyroda stwarzają wspaniałe doznania, napawają najlepszymi wspomnieniami. Sam lot balonem jest na tyle interesujący, iż jest praktycznie bezszelestny i bardzo często z gondoli daje się dostrzec dzikie zwierzęta, które w normalnych warunkach są bardzo płochliwe. A sam widok z góry napawa nas pozytywnymi emocjami. Loty widokowe nad jeziorami należą do największych atrakcji Mazur. Statki powietrzne sunące się majestatycznie z wiatrem zawsze zwracały i zwracają na siebie uwagę. Natomiast pasażerowie mają okazję w takim powietrznym rejsie na niezapomniane przeżycia - dopiero widok z góry pozwala na ocenę piękna mazurskich jezior, przyrody i krajobrazów.Balon lecący na wysokości kilkuset metrów, zazwyczaj po wschodzie lub przed zachodem słońca, pozwala na jeszcze jedno - na wspaniałe zdjęcia. Niezbyt szybki lot majestatycznym statkiem powietrznym daje możliwości wykonywania interesujących ujęć. Ta interesująca forma zwiedzania Mazur jest aktywną formą spędzania urlopu, wakacji, po której na długo w pamięci pozostaną wspaniałe wspomnienia.

Lot balonem "First Class Ballooning" 19.08.2013                fot. UM Giżycko www.GIZYCKO.pl