Fotoplastykon


Starostwo

Giżycko powiatem po raz pierwszy zostało w 1818 r. Wcześniej już jednak (do 1752 r.) znajdowało się tutaj starostwo (od 1525), na czele którego stał starosta urzędujący przez wieki na zamku. Kiedy jednak powstał powiat, zamek znajdował się w nienajlepszym stanie, stąd nawet przez rok władze za swoją siedzibę obrały Ryn. Pojawiła się więc nagła potrzeba wybudowania nowej siedziby powiatu. Nie wiemy gdzie znajdowała się ona pierwotnie. Wiadomo, że ostatecznie na ten cel obrano parcelę przy ulicy Królewieckiej (obecnie Olsztyńskiej) nr 11, na rogu z ulicą Owsianą. W drugiej połowie XIX w. budynek przy tej parceli przebudowano nadając mu dosyć reprezentacyjny wygląd. Był to bowiem klasycystyczny dwupiętrowy, bielony dom, z dwoma balkonami od frontu i zadbanym ogrodzeniem. Z czasem okazał się jednak zbyt skromny na potrzeby rozwijającej się administracji i dlatego postanowiono o wybudowaniu nowego urzędu powiatowego przy ulicy Węgorzewskiej (dzisiaj al. 1 Maja). Budowa rozpoczęła się w 1907 roku, a władze powiatowe zaczęły w nim urzędować w 1914 r., kiedy prace budowlane nie były jeszcze dokończone. Spowodowane to jednak zostało działaniami I wojny światowej. Konieczność stworzenia przedpola do ostrzału dla wojsk niemieckich okrążonych w twierdzy Boyen wymusiła decyzję dowództwa niemieckiego o wyburzeniu niektórych kwartałów miasta. W ten sposób wyburzono cały rejon nad kanałem. Potem była to parcela w ręku prywatnym niejakiego Ruchatza, który otworzył tutaj restaurację Seeadler. Nowa siedziba powiatu była jak na tamte czasy bardzo okazała. Składała się z dwóch, dwupiętrowych skrzydeł prostopadłych względem siebie. Wyraźnie świadczyła o zamożności powiatu. Obecnie jeszcze służy nie najgorzej władzom miejskim Giżycka oraz Urzędowi Rejonowemu, a wkrótce być może ponownie władzom powiatowym. Pierwszym starostą giżyckim był Karl Theodor von Przyborowski, którego niepomiernie wychwalał w swojej kronice Ernst Trincker, za postawę w strasznym pożarze miasta w 1822 r. W latach 1877-1889 starostą był baron Horst von Lyncker, który zasłynął jako autor i wydawca opracowania statystycznego powiatu giżyckiego (1881). W okresie nazizmu władzę sprawowali kolejno Speidel, Rachor oraz von Birken. Warto odnotować, że Giżycko stolicą powiatu było już w czasach powojennych do1975 r. Pierwszym polskim starostą został Stefan Ławrowski, a siedzibą władz powiatowych była przez pewien czas obecna komenda policji przy ul. 1 Maja (wówczas Stalina). / według Grzegorza Białuńskiego /

 Lötzener Kanal, Kanał Łuczański (Giżycki)

Zmiany polityczno-religijne, rozwój gospodarki a zwłaszcza gospodarki leśnej w XVII wieku spowodowały możliwość realizacji wcześniejszego projektu
połączenia jezior mazurskich w jeden wielki szlak wodny. Tradycyjną gałęzią produkcji tego regionu obok hodowli bydła, rybołówstwa, rolnictwa, był przemysł drzewny. Ciągły narastający niedostatek drewna oraz rozrastający się handel wymusił na sferach rządzących lobbing na rzecz rozpoczęcia łączenia Wielkich Jezior Mazurskich. Nowy szlak umożliwiłby przetransportowania drogą wodną duże ilości surowców. Realizując zamysł przekopania kanałów widziano w tym też wielkie zyski oraz rozwój gospodarczy całego regionu. W latach 1660-1687 nadworny kartograf Wielkiego Elektora Fryderyka Wilhelma Józef Naroński dokonał w tym celu pomiarów oraz rozpoczął sporządzanie map i planów połączeń kanałowych Wielkich Jezior Mazurskich z Bałtykiem przez Pregołę i Łynę. Realizacja tych planów napotykała na różne przeszkody i była stale odwlekana. Prace Narońskiego zakończył Samuel Suchodolec z synem Janem w 1744 roku
Według ich planów w latach 1764 – 1772 przekopano kanały łączące jezioro Kisajno z jeziorem Niegocin Kanał Łuczański (Giżycki), Niegociński (Piękna Góra) i z jeziorem Tałty Kanał Kula, Szymoński, Mioduński, Lelecki (Grunwaldzki) i Tałcki oraz wybudowano dwie drewniane śluzy (1766 r.) na kanale Łuczańskim i Tałckim. Drewniane śluzy utrzymywały w jeziorze Niegocin poziom wody wyższy o 0,9 m niż w jeziorze Mamry i o 0,6 m niż w jeziorze Tałty.
Wróćmy jednak do budowy naszego kanału. Prace na krętej rzeczce łączącą jezioro Niegocin poprzez Wojsak z jeziorem Kisajno rozpoczęto w 1764 roku. Już na samym początku prac zaczęły pojawiać się pierwsze problemy. Natrafiano na lotne piaski i wytryskające źródła, co zmuszało do wielokrotnego przerywania prac. Po roku ciężkich prac kanał był już przekopany, a jego długość wyniosła 2130 m. Kolejne lata to trudności związane z utrzymaniem odpowiedniej głębokości poprzez szybkie zamulanie się kanału oraz utrzymanie stanu technicznego obu śluz. Kanał został całkowicie oddany do użytku w 1772 roku stając się tranzytem. W kierunku Królewca spławiano duże ilości drewna z lasów Krutyńskich i Mikołajskich. XVIII wiek to ekspansja polityczna, zmiany granic, wydatki militarne i administracyjne. W latach 1780-1786 zaprzestano spławiania, okazało się że spławianie drewna jest nieopłacalne. Ponieważ nie spławiano już drewna, kanały te nie utrzymywano już w należytym stanie co spowodowało wkrótce znaczne ograniczenie zdolności spławnej. Zaniedbanie kanałów oraz śluz doprowadziły do powolnego wyrównywania się Wielkich Jezior Mazurskich.  W latach 1786- 1788 drewniane śluzy na kanale Łuczańskim i Tałckim rozebrano, a kanały pogłębiano i poszerzano, doprowadzając tafle wód w całym systemie na 116 m. n. p. m.  Wybudowano też Śluzę Karwik i przekopano Kanał Jegliński, łączący jezioro Śniardwy z jeziorem Roś w latach 1845-1849. W rok 1854 Lötzener Kanal doczekał się renowacji i modernizacji. Pogłębiono go i poszerzono, tak aby spełniał rolę spławną i żeglugową, pracę zakończono w 1857 roku. W 1899 roku przebudowano drewnianą komorową śluzę Guzianka, na kamienno-ceglaną. Ostatnia śluza jaka powstała to śluza w Przerwankach. Ta najmniejsza śluza powstała w 1910 roku na rzece Sapina, miała pełnić funkcję zbiornika retencyjnego i wyrównawczego. Dzięki tym połączeniom powstał cały system dróg wodnych Wielkich Jezior Mazurskich.

Most kolejowy (Eisenbahndrehbrücke ) opracował  K.Stachowski

Zbudowany w 1868 roku jako dwutorowy obrotowy most kolejowy. Wysadzony podczas II Wojny Światowej. W połowie lat 50-tych podniesiono nasypy kolejowe i posadowiono na nim most o konstrukcji stałej. Tuż przy moście w dzisiejszej kawiarni „Grota” do 1952 roku mieścił się warsztat Żeglugi Mazurskiej, dodatkowo Żegluga miała jeszcze do dyspozycji basen portowy w zatoczce przy zamku. A w miejscu gdzie dziś jest Żegluga Mazurska była Stocznia Toruńska. W tym samym roku obie firmy zostały połączone i wszyscy przenieśli się do stoczni. Kolejowy most obrotowy na Kanale Łuczańskim powstał w 1868 roku. Dwutorowy obiekt konstrukcji stalowej został oddany do użytku wraz z odcinkiem linii kolejowej Kętrzyn--Ełk 7 grudnia 1868 roku.
Od samego początku stał się obiektem o znaczeniu militarnym. Dlatego m.in. w tym samym roku, w jego obrębie, wykonano otwarty w szyi trapezowy szaniec ziemny z murowaną, jednokondygnacyjną redita. Zadaniem tej budowli była obrona mostu przed niespodziewanym atakiem nieprzyjaciela - stąd na koronie wału znajdowała się krata forteczna z bramą, a na stoku - kilka rzędów zapór przeciwpiechotnych. Nie bez powodu obiekt ten powstał po wschodniej stronie Kanału Łuczańskiego, bronił bowiem dostępu do mostu,
jak również do zachodniej części miasta, sąsiadującej z twierdzą Boyen. Ponieważ most zaliczał się do obiektów strategicznych, obowiązywał zakaz jego fotografowania. ukazujących most kolejowy. Wykonano je niejako przy okazji uchwycenia kanału lub jednostek pływających, a sam most był tylko tłem fotografii. A co wiemy o jego konstrucji? Kolejowy, dwutorowy most obrotowy (Zweigleisige Eisenbahn drehbrucke) posiadał przęsło ruchome, obracalne wokół osi pionowej. W jednym położeniu, skrajnym, przęsło spoczywało na obu przyczółkach umożliwiając komunikację kolejową poprzecznie do kanału,wiało się równolegle do osi kanału otwierając drogę wodną, przerywając równocześnie komunikację kolejową. Oś obrotu w moście kolejowym stanowił kozieł żelazny z czopem, na którym spoczywał most, przy czym do mostu przytwierdzone były kółka biegnące na przyczółku po torze kolistym. Mechanizm do obracania przęsła składał się z korby, przekładni z kół zębatych, koła zazębionego i segmentu zębatego. Konstrukcję ustroju niosącego przeprawy kolejowej stanowiła belka kratownicowoblachownicowa, w części zachodniej zaopatrzona w skrzynię balastową - przeciwwagę. Pokład przęsła (pomostu) ze stalowej blachownicy z torami kolejowymi został oparty na betonowokamiennych przyczółkach.
Przy zachodnim przyczółku posadowiono sterówkę z mechanizmami windy. I jaka byla obsluga takiego mostu? W sezonie żeglugowym most obrotowy wymagał stałej obsługi ze względu na nocną żeglugę towarową. Przed II wojną światową żegluga na szlaku jezior mazurskich odbywała się również nocą, dlatego most kolejowy wymagał ciągłej, 24-godzinnej obsługi.Pod koniec II wojny celem utrudnienia natarcia Armii Radzieckiej zaczęto wysadzać lub unieruchamiać wszystkie ważniejsze mosty na drogach lądowych i kolejowych przecinających cieki wodne. Taki sam los spotkał most kolejowy. 22 stycznia 1945 r. przez most obrotowy przejechał ostatni pociąg, zabierając uciekinierów z Giżycka przed zbliżającą się Armią Czerwoną. 24 stycznia kolejowy most obrotowy został zaminowany, a 25 stycznia wysadzony, wraz z pozostałymi mostami na Kanale Łuczańskim. Rozbite przęsło mostu jeszcze przez dłuższy czas zalegało w korycie kanału. Po wojnie wysadzony most kolejowy został wkrótce zastąpiony prowizorycznym mostem tymczasowym wykonanym przez wojska radzieckie. Most posadowiono na palach wbitych pomiędzy zwalone do kanału dźwigary i beton wysadzonego podczas działań wojennych mostu obrotowego. Ponieważ pale wbito w środek kanału most stanowił zaporę nie do przebycia dla jednostek pływających. Już w 1946 r. instytucje związane z utrzymaniem dróg wodnych i transportem śródlądowym informowały Ministerstwo Komunikacji o konieczności odbudowy obrotowego mostu kolejowego. Most ten bowiem rozdzielał jeziora północne od południowych, uniemożliwiał przejście jednostek przez Kanał Łuczański. Pod koniec 1947 r. pozostałości kolejowego mostu obrotowego wydobyto i całkowicie usunięto z kanału, poprawiając przy tym jego konstrukcje. Niestety, i te zabiegi nic nie zmieniły. Wobec tego w 1954 r. powstał projekt nowego mostu kolejowego, który miał umożliwić żeglugę przez cały kanał. W 1955 r. rozebrano starą prowizoryczną konstrukcję i przystąpiono do budowy nowej,podnosząc przy tym nasypy kolejowe. 
Jednak i w tym wypadku nowa konstrukcja nie zapewniła swobodnego przejścia przez most jednostek o większych rozmiarach - przyczyną był nadal zbyt mały prześwit. Problem ten miały rozwiązać urządzenia obrotowe lub podnoszone zamontowane bezpośrednio na moście. Projektowana konstrukcja ruchoma, posadowiona w miejscu mostu obrotowego, początkowo miała być jednotorowa, docelowo - dwutorowa.
Niestety, mimo dobrych chęci i zapewnień, projekt nigdy nie został zrealizowany. Ostatecznie, na przełomie 1960/61 roku kolej opracowała projekt stałego podniesienia mostu do rzędnej 120,80 m n.p.m. Kr (Kronsztadt - poziom odniesienia w metrach, nad poziomem morza), z budową mostu i prowizorycznego objazdu dla umożliwienia postawienia mostu stałego i utrzymania ciągłości ruchu pociągów. Projekt z tego okresu.zakładał:
• Budowę mostu 2-przęsłowego opartego na dwóch przyczółkach betonowych i środkowym betonowym filarze. Na filarze oparto 2 przęsła, jedno nad nowo projektowaną ulicą (utworzenie nowego przejazdu do przystani Żeglugi Mazurskiej - przedłużenie ulicy Nadbrzeżnej), drugie nad KanałemŁuczańskim.
• Budowę prowizorycznego toru objazdowego – na czas wznoszenia mostu stałego.
• Podniesienie nasypów kolejowych i mostu, celem zapewnienia odpowiedniego prześwitu pod mostem umożliwiającego przejścia statkom i barkom żeglugi handlowej. Dotychczas jednostki te musiały pokonywać drogę okrężną, która była znacznie dłuższa i powodowała spore koszty przewozowe dla żeglugi.
• Likwidację przejazdu na przedłużeniu ul. Wodnej do przystani Żeglugi Mazurskiej - w zamian za przejazd pod projektowanym wiaduktem, jako drugie
przęsłomostu kolejowego na Kanale Łuczańskim.
• Utrzymanie przejazdu na przedłużeniu ul. Wyzwolenia na dotychczasowych zasadach. 

Most składany (Klappbrücke,Drehbrücke, Kriegsbrücke)

został zbudowany w 1915 roku dla połączenia dwóch ulic Schlageterweg i Kriegsweg ( Kolejowa i Lotnicza). Most o konstrukcji holenderskiej wykonany ze stali i drewna, w którym dwa przęsła podnoszone były do góry za pomocą cięgien w celu umożliwienia przepłynięcia jednostkom pływającym. Projektantem i wykonawcą konstrukcji była ta sama firma Beuchelt & Co, która w roku 1889 wykonała most obrotowy przy zamku. Beuchelt & Co. (Fabrik für Brückenbau und Eisenkonstruktionen Beuchelt; Fabryka Mostów i Konstrukcji Stalowych Beuchelt) - przedsiębiorstwo założone w 1876 roku w Zielonej Górze przez Georga Beuchelta i Alberta Ribbecka, produkujące elementy stalowe do mostów oraz taboru kolejowego.), Od czasu wybudowania bardzo
uczęszczany, przez niego wiodła droga na spacery w kierunku wzgórza Brunona. W czasie I wojny światowej nazwany mostem wojennym, gdyż znacznie odciążył most obrotowy. 24 stycznia 1945 roku most został zaminowany, a 25 stycznia wysadzony, wraz z pozostałymi mostami na Kanale Łuczańskim.

Most obrotowy (Zugbrücke)

Pierwszy most obrotowy powstał w1848 roku. Była to konstrukcja niedopracowana, o niewielkiej nośności. Most był tak skonstruowany, że jego obie połowy odchylały się na boki. Część od strony miasta nalewo a od srony zamku na prawo. Most ten często jest błędnie mylony z podobnym mostem łączącym dawniej ul. Lotniczą z Kolejową. W 1859 r. most zawalił się pod ciężarem wozu towarowego, obie połowy mostu runęły w dół wraz z wozem. To wydarzenie przyniosło dobre skutki w postaci nowego mostu i nowoczesnego rozwiązania. Zastosowano nowe rozwiązanie techniczne, a mianowicie jednoczesny
obrót całości mostu. Most obrotowy został zaprojektowany w 1889r. przez firmę Bechelt C.O. Grundberg und Shel z.Zielonej Góry. Lecz nie wiadomo kto go postawił na kanale, czy była to ta sama firma co zaprojektowała? Most w tym miejscu zapewniał dogodne połączenia miasta z Twierdzą Boyen. Niemieccy inżynierowie zaprojektowali konstrukcję: 20-metrów długości, 8-metrów szerokości, waga ok. 100 ton, sposób zwodzenia - całe przęsło mostu obracane na bok. Konstrukcja mostu okazała się solidna, i wzbudzała zachwyt u mieszkańców oraz przybywających turystów. Za pomocą odpowiednich przełożeń most obsługiwany był i nadal jestprzy pomocy jednego operatora.
25 stycznia 1945 roku most został wysadzony. W miejscu starego mostu wybudowano od strony zamku tymczasową drewnianą kładkę. W pazdzierniku 1947 roku most odbudowano. Do odbudowy mostu posłużyły stare części mostu i kilka brakujących elementów zastąpiono metalowymi częściami ze słupów energetycznych. W latach 60-tych została przeprowadzona modernizacja mostu przy której wyposażono go w silnik elektryczny, jednak ta opcja się nie sprawdziła ponieważ doprowadzała do uszkadzania się nabrzeża, poprzez silne uderzenia.W 1985 roku na most zwodzony „nałożono” most saperski /polowy/, który przetrwał do 1993. W 1993 roku naczelnik miasta chciał zbudować most stały, lecz konserwator zabytków zabronił. W 1993r. po przywróceniu stanu pierwotnego, most obrotowy został ponownie otwarty. Obecnie jego obsługa odbywa się ręcznie, zgodnie z pierwotnym założeniem konstruktorów. Cała operacja otwierania mostu zajmuje jednemu człowiekowi ok. 5min. Jest jedną z niewielu tego typu konstrukcji w Europie. W sezonie letnim jest wielką atrakcja turystyczną, przyciąga duże rzesze turystów chcących obejrzeć moment otwierania i zamykania mostu.

Most Obwodowy

Powstał wraz z drogą obwodowa miasta w 1940 roku. Był to most nowoczesny - żelbetonowy. W styczniu 1945 roku most jak pozostałe mosty został wysadzpony. Do 1954 roku most był nieczynny. Zalegające części mostu w kanale usunięto i rozpoczęto odbudowe. W 1956 roku most oddano do użytku.

Most Perkunowski

Most powstał prawdopodobnie w XIX wieku na miejscu zlikidowanej śluzy. Most konstrukcji drewnianej dostosowany do żeglugi. Most posiadał w swojej środkowej części tzw. klapę, którą otwierano przy przepływającym parowcu. Most kilkakrotnie zmieniał swój wygląd a w latach 1930/34 przebudowano z drewnianej na żelbetonową konstrukcję. 25 stycznia 1945 most wysadzono, a już w 1947 most odbudowano z części zalegających w kanale i oddano do użytku. W 1972 roku most rozebrano i przewieziono w okolice Perkunowa gdzie rozebrano na części. W 1973 roku wybudowano nowy żelbetonowy most , który stoi do dnia dzisiejszego.

Szkoła Podstawowa nr.2 - Preparanda

Ta część ulicy Warszawskiej, gdzie obecnie mieści się Szkoła Podstawowa nr 2, została zabudowana dopiero na początku XX wieku. Wówczas był to kraniec ulicy Ełckiej (nr 22) i w ogóle rubieże miasta. Trochę wcześniej powstała wieża ciśnień (1900) i ulica Wodociągowa (obejmująca też dzisiejszą ul. Bohaterów
Westerplatte). Uroczystego otwarcia budynku dokonano 3 września 1907 roku.
Mowę okolicznościową wygłosił tajny radca rejencyjny i radca szkolny Bode. Gmach został przeznaczony na siedzibą Królewskiego Zakładu Przygotowawczego, czyli preparandy. Preparanda był to zakład przygotowawczy dla nauczycielskich kandydatów. Preparanda w Giżycku działała już od 1876 r. i przez cały ten czas była prowadzona z niezwykłą sumiennością przez kierownika Szymanowskiego. Nowym kierownikiem zakładu został Daniel Bolz. W zakładzie działały trzy klasy z czterema nauczycielami przygotowujące kandydatów do seminarium nauczycielskiego, głównie w Węgorzewie. Uczono m.in. religię, niemiecki (nauczyciel Bolz), muzykę, matematykę, francuski (Schimkat), geografię, historię, zoologię i botanikę (Sander), literaturę, gramatykę (Meier). Uczniowie preparandy nosili niebieskie czapki z daszkiem i z otoczką w kolorze barw mazurskich tj. błękitno - biało - czerwone.
Przy zakładzie znajdowały się jeszcze wtedy piękne drzewa i spory ogród. Preparanda zawiesiła działalność podczas I wojny światowej w 1914 r. i ostatecznie została rozwiązana w 1919 r., kiedy to do budynku przeprowadzona została średnia szkoła żeńska (z budynku przy kościele ewangelickim), zwana odtąd liceum (niem. Lyzeum). Kolejnymi dyrektorami liceum byli Max Gerber (od 1901-1931) i dr Ernst Zellmer, zaś nauczycielami Helmut Meye (geografia), Bahlmann (historia, religia), Gertrud Klein (matematyka, biologia) i dodatkowo muzykę nauczał Max Schimkat. Ambicją dr. Zellmera było przekształcenie liceum w szkołę z prawem do przeprowadzania egzaminów dojrzałości. Prawo takie szkoła uzyskała w 1934 r., dzięki pomocy burmistrza dr. Alfreda Gille. Pierwsze matury odbyły się więc w 1939 r., na krótko przed wybuchem wojny. Odtąd szkołę nazywano liceum dla dziewcząt (niem. Oberschule für Mädchen), liczyła około 220 uczennic oraz 13 nauczycieli (Obgartel i Gertrud Frick - język angielski; Glage - historia, Berta Matern zwana przez uczniów “Chuda” - francuski, Ella Matern zwana “Gruba” - prace ręczne, Frieda Gohritz - rysunki i wychowanie fizyczne, Rochow, Sakowski, Raschke, Schmidt). Zajęcia sportowe odbywały się na dziedzińcu szkolnym, z tyłu budynku, jako że nie było sali gimnastycznej dziewczęta chodziły zimą do sali gimnastycznej przy ulicy Węgorzewskiej (al. 1. Maja). Szkoła zaprzestała działalność pod koniec 1944 r. Obok szkoły (w kierunku wieży ciśnień) znajdowała się willa z pięknym ogrodem należąca do weterynarza dr. Michalika. Pies myśliwski Michalika stanowił jedną z głównych atrakcji dziewcząt na każdej przerwie. Praktykę miał tutaj też lekarz Wolf, a potem zamieszkał tu nauczyciel dr Sellnik, który posiadał ogromną kolekcję motyli. Z drugiej strony liceum znajdował się dom macierzysty diakonis (zakonnic), zwany Bethania (obecnie szpital). Z nauczycieli uczących w preparandzie i liceum należy wyróżnić Helmuta Meye i Maxa Schimkata. Ten pierwszy, choć uczył geografii z zamiłowania był historykiem. Wpierw związany z Dąbrównem, następnie do końca życia (1940) z Giżyckiem. Przysłużył się jako autor kilkudziesięciu artykułów poświęconych dziejom miasta, niektóre nie opublikowane niestety zaginęły wraz z zabytkami kierowanego przez niego muzeum przy zamku giżyckim. Choć pisał w czasach nazizmu, prace jego pozbawione są większych naleciałości ideologicznych. Natomiast Max Schimkat z Giżyckiem związany był do 1934 r. Jego pasją była muzyka, dzięki niemu ówczesne Giżycko tętniło życiem muzycznym. Pod jego kierunkiem działał związek śpiewaczy, organizowano koncerty. Drugą stroną jego działalności była dydaktyka w giżyckich szkołach, ostatecznie został kierownikiem szkoły ludowej (przy ul. Mickiewicza), potem szkoły dla chłopców (obecnie “jedynka”). Zginął w 1945 r. w niewoli rosyjskiej. W tymże roku zginęła też inna nauczycielka liceum Rauschke, mianowicie utonęła w zatopionym na Bałtyku, słynnym dzisiaj statku “Wilhelm Gustloff”.

SP - 1














Budowę szkoły rozpoczęto w 1930 rok na miejscu starego wiatraka przy ulicyWilhelmstrasse po zachodniej stronie placu w sąsiedztwie stawu ”Kathrinka”  i siedziby starostwa. 
W 1932 roku budynek był już siedzibą Lutherschule, szkołą podstawową dla chłopców, która w 1936 roku stała się szkołą średnią dla chłopców i dziewcząt - Mittelschule. Szkoła posiadała 20-przestrzennych klasopracowni i mogła pomieścić około 1000 uczniów. Od 1932 roku do 1934 roku szkołą kierował rektor Max Schimkat, którego w 1934 roku zastąpił Hansgeorg Buchholtz( 1899-1979) pisarz i poeta niemiecki. W 1936 roku władze oświatowe zadecydowały o połączeniu dwóch szkółmiejskich, chłopców i dziewcząt a za siedzibę wybrano nowoczesną szkołę Lutherschule. 
Niemieckie szkoły w kolorze lekko zielonym oznaczały że szkoła bierze udział w wakacyjnej wymianie uczni. Co roku wymiana uczni między szkołami zmieniał się tak aby młodzież poznawała regiony Niemiec.

Dom Parafiolny  -  Gemeinde Haus

Dom parafialny kościoła ewangelickiego / dzisiejszy budynek Giżyckiego Centrum Kultury/. Pierwsze plany domu parafialnego powstały w 1903 roku. Po pięciu latach 25 czerwca 1908 roku prezydent rejencji dr Gramsch zatwierdził projekt. 24 lipca 1908 roku Konsystorz Królewski w Królewcu - Kaehlera wyraził zgodę na rozpoczęcie budowy. Pod budowę parafii wybrano miejsce na skrzyżowaniu ówczesnych ulic Neuendorferstrasse 50, z ulicą Boyena (obecnie skrzyżowanie ulic Konarskiego i Mickiewicza). Cały koszt budowy domu parafialnego wyniósł 56.000 marek, z czego 35.000 marek przekazał prezydent Prus Wschodnich ekscelencja von Windheim z państwowego Funduszu Popierania Niemczyzny, 20.000 marek przeznaczyła parafia miejska, władze miasta przekazały 3.500 marek a resztę uzbierano ze składek. 
9 sierpnia 1908 roku, o godzinie 11.00, odbyło się uroczyste położenie kamienia węgielnego pod dom parafialny. Przemówienie okolicznościowe wygłosił superintendenta Ernst Trincker. Wmurowany akt erekcyjny był następującej treści:

 „Akt erekcyjny z okazji wmurowania kamienia węgielnego pod dom parafialny w Lecu za panowania Jego Cesarskiej Mości Cesarza Niemieckiego i króla Prus Wilhelma II, w dzisiejszą ósmą niedzielę po Trójcy Św. Dom ten przeznaczony jest, by służyć innym niż nabożeństwa celom i działalności parafii, a także wspierać i pielęgnować przekonania niemiecko-ewangelickie”.


Całą budową kierował miejski budowniczy - Riel. Nowo wybudowany dom parafialny uroczyście otwarto w dniu 23 maja 1909 roku. Jak pisał kronikarz miasta odbyło się ono “wśród bicia dzwonów i dźwięku trąb” w obecności wielu znakomitych gości (m.in. nad prezydenta prowincji pruskiej von Windheima). Celem domu parafialnego było zintegrowanie całej parafii, wspieranie inicjatyw kulturalnych, w tym również pielęgnowanie przekonań niemiecko-ewangelickich. W domu parafialnym odbywały się wieczorki dla młodzieży oraz nauczanie religijne dzieci. W owym domu znajdowało się mieszkanie służbowe Adolfa Pucka. Według książki telefonicznej z 1942 r. w budynku znajdował się również sklep z artykułami kolonialnymi C. Grescha.

Dom Spokojnej Starości - Masurisches Feierabendhaus

Rok 1866-1868 to czas panowania na Mazurach  wielkiej zarazy / tyfus głodowego /, na którą zachorowało i umarło tysiące ludzi. Obocznym jego skutkiem był znaczny wzrost liczby sierot, obliczanych wówczas na Mazurach na około 2000. Wieść o tym szybko doszła do Niemiec, skąd ruszyła wszelkiego rodzaju pomoc. W okolicach Giżycka szczególnie zasłużyli się diakoni z Duisburga z pastorem Engelbertem na czele. Podczas ofiarnej służby przy pielęgnacji chorych połowa z 16 przybyłych diakonów zachorowała, choć szczęśliwie wszyscy przeżyli. Jak pisał kronikarz miasta: "Gdy dyrektor Engelbert ujrzał nędzę ubogich sierot podczas swej podróży inspekcyjnej w kwietniu 1868 roku, użalił się nad ich losem i postanowił założyć tu, w Giżycku, Mazurski Dom Sierot". Idea szybko została wprowadzona w życie. Na budynek przeznaczono parcelę przy ówczesnej ulicy Ełckiej (dzisiaj Warszawska 31)na przeciw sądu. W sierpniu 1868 r. położono kamień węgielny, a już rok później(wrzesień  1869) nastąpiło uroczyste otwarcie domu. Z tej okazji niezbyt udany poetycko wiersz napisał m.in. ówczesny radny Marcin Gerss: "Boży anioł śmierci przeszedł przez nasz kraj Jak muchy marli mężowie i niewiasty W naszych pięknych mazurskich stronach. W naszej okolicy zaś działał mąż pewien, którego imienia nie wolno tu przemilczeć. Pan Engelbert, zamieszkały nad potężnym Renem On to założył w Giżycku sierociniec, I zapalił w nim światło prawdy. Dom sierot był więc błogosławieństwem I miejscem, gdzie biedne sieroty znalazły opiekę".Dom oprócz funkcji opiekuńczych spełniał istotną rolę wychowawczą, ale również  co podkreślają ostatnie badania historyków -przyczynił się do postępów języka niemieckiego wśród owych młodych ludzi.Dom sierot mieścił się w tym budynku do pierwszej wojny światowej. Po jej zakończeniu gmach całkowicie przebudowano. Powstało dodatkowe piętro oraz bardziej spadzisty dach, zmieniono też elewację zewnętrzną. Budynek został przygotowany na przyjęcie 180 osób. Zmieniła się również funkcja budynku, odtąd siedziby Mazurskiego Domu Spokojnej Starości ("Masurisches Feierabendhaus"). 
  Mazurski Dom Spokojnej Starości - Masurisches Feierabendhaus

Giżycki Szpital / Mutterhaus „Bethanien”

Historia giżyckiego szpitala sięga 1581 roku . W tym roku powstaje pierwszy giżycki szpital, a założycielem jest biskup Jan Vigandus. Kolejna wzmianka o szpitalu dotyczy pożaru, który w 1822 doszczętnie go strawił, czy był to ten sam szpital - nie wiadomo. Wiadomo że z powodu braku funduszów nigdy nie został odbudowany. Kolejna wzmianka to rok 1897 , przy obecnej ul. Konarskiego 7 powstaje nowy budynek, który przeznaczono na szpital, niestety i ten budynek również strawił pożar . Szpital to nie tylko budynek, lecz w dużym stopniu personel tzw. Diakonis. Historia Giżykich Diakonis sięga roku 1836, które zostały powołane do życia w nadreńskim miasteczku w Kaiserwerth przez niemieckiego pastora Theodora Fliednera. Zadaniem diakonis-zakonic było niesienie pomocy wszystkim ubogim. Siostry diakonis były przygotowywane do ciężkiej misji w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi w chorobach i bólu. Do tej misji wybierano samotne wdowy lub kobiety niezamężne. Składały śluby o charakterze przyrzeczeń chrzcielnych. Pracowały w szpitalach, szkołach, przedszkolach . Siostry Diakonis zyskały poparcie w kraju i ich posługi przeniosły się w różne miejsca kraju do Berlina, Krakowa, Królewca i do Giżycka. W 1866 roku było już 1600 sióstr w 123 placówkach. W Królewcu mieścił się od 1850 roku Dom Macierzysty Miłosierdzia Diakonis, który kształcił siostry na obszar Prus Wschodnich. Na początku XX stulecia podjęto decyzje o założeniu filii w mieście Giżycko i nazwano go Mazurski Dom Macierzysty Diakonis „Bethania”.

Kamień węgielny pod giżycki szpital (stoi do dziś) położono w 1909 roku a już następnego roku w pażdzierniku 1910 roku uroczyście go otwarto. Uroczystość otwarcia odbyła się w obecności syna pary cesarskiej, Jego Królewskiej Wysokości księcia Joachima. Gdy oddano do użytku szpital w roku 1910 zainstalowano specjalną wannę do kąpieli borowinowych, która przyjechała spoza Mazur. Do połowy lat 20-tych przeprowadzano serie badań nad leczniczymi właściwościami miejscowych borowin. Finałem tych badań były pozytywne ekspertyzy. Otworzyło to perspektywę utworzenia w południowej części Prus Wschodnich ośrodka sanatoryjnego,specjalizującego się w zabiegach borowinowych. W szpitalu swoje misje pełniło 200 sióstr, szpital był jedyny z najnowocześniejszych szpitali w Prusach Wschodnich. W latach 1930-1942 działało tutaj jedyne w Prusach Wschodnich seminarium przedszkolanek i wychowawczyń przedszkolnych. Do I-wojny światowej placówka przystosowana była do przyjęcia 100 pacjentów, co było zbyt mało nawet za czasu pokoju. To przesądziło o decyzji rozbudowy szpitala. W 1922 roku dobudowano nowe wschodnie skrzydło, które pozwoliło zwiększyć pojemność szpitala z 100 na 260 łóżek, co było wówczas wartością porównywalną jedynie ze szpitalami w Królewcu i Olsztynie. W 1937 roku w szpitalu dobudowano jeszcze jedno skrzydło. W 1935 roku placówka zatrudniała 205 sióstr, w tym 112 diakonis, 80 kandydatek i 13 pomocnic, a ponadto 50 pracowników cywilnych. Poza szpitalem siostry obejmowały opieką dzieci w żłobku, osoby starsze z domu spokojnej starości, a poza miastem służyły pomocą w ponad 50-gminnych punktach opieki. Od 16 sierpnia 1939 roku do października 1940 roku szpital był przekształcony w Reserve-lazarett. W listopadzie 1940 roku szpital ponownie został otwarty dla cywili.


Pomnik z Aniołem Pokoju

Jedno z najbardziej charakterystycznych punktów przedwojennego Giżycka. W polskiej literaturze zwanym niezbyt poprawnie pomnikiem z "aniołem śmierci". Kiedy w 1899 r. spłonął stary ratusz władze miasta zdecydowały że na pustym placu postawią pomnik poświęcony miejscowym bohaterom walki o zjednoczenie Niemiec, ( wojny prusko-francuskiej z 1870-1871 r.) o który wcześniej toczono długoletnie spory. Projekt sporządził berliński artysta rzeźbiarz Leo Koch-Plaue. Przedstawiał on anioła pokoju z rozpostartymi skrzydłami i wieńcem w prawej dłoni. Całość ustawiono na wysokim trój-częściowym cokole .
Uroczystego odsłonięcia dokonano 21 października 1906 r. Na uroczystość zjechali przedstawiciele nie tylko miasta,ale i całego powiatu giżyckiego. Polowe nabożeństwo odprawiał sam superintendent Ernst Trincker. W sumie budowa pomnika kosztowała niemało,bowiem aż 15000 marek. Dla porównania koszt budowy o wiele potężniejszego domu parafialnego (dzisiaj Miejski Dom Kultury) wynosił 56000 marek. Odtąd pomnik stał się ulubionym miejscem fotografowania się turystów. Został rozebrany w początkach II wojny światowej i miał być ponownie postawiony w innej części miasta(prawdopodobnie przy cmentarzu na Ul.Warszawskiej od strony rynku . Dzisiaj niedaleko od miejsca, gdzie stał znajduje się Pomnik Bojowników o Polskość Ziemi Mazurskiej.

Pomnik Dewisheita

Friedrich Dewischeit urodził się 05 marca 1805 roku w Królewcu w rodzinie komisarza policji Johanna Jakoba. Uczył się w Kolegium Friedricha, które było szkoła średnią o jednym z najwyższych poziomów nauczania w ówczesnej Europie. Studiował prawo, pózniej filologie niemiecką i klasyczną. W latach 1829 – 45 był nauczycielem gimnazjum w Ełku, gdzie w 1832 roku poślubił Idę, córke swojego szefa. Dwa lata wcześniej powołał w Królewcu, wraz z innymi studentami Korpus Masowia. Utalentowany muzycznie, zdolny poeta, był typowym przedstawicielem okresu romantycznego. Pod wpływem piękna mazurskiego krajobrazu skomponował i napisał słowa pięciu pieśni mazurskich. Jedną z nich jest „Dziko szumi jezioro” zwana pierwotnie „Pieśnią mazurskiego wędrowca”, która stała się czymś w rodzaju hymnu Mazur. "Wild flutet der See".
Friedrich Dewischeit miał osobowość renesansową. Będąc poetą i muzykiem był jednocześnie doskonałym gimnastykiem, pływakiem, łyżwiarzem, szermierzem, strzelcem i propagatorem sportu. W jego domu w Ełku, (później w Hohenstein i Gąbinie), odbywały się regularnie szeroko znane wieczorki muzyczne i koncerty. Friedrich Dewischeit zmarł w Gąbinie (Gumbinnen) 27 sierpnia 1884 roku. Pomnik w postaci głazu z płaskorzeźbą głowy Dewischea stanął nad kanałem Łuczańskim w 1913 roku i był dziełem B.Slamy z Królewca. Pomnik upamiętniał znanego poetę, malarza i kompozytora Fryderyka Augusta Dewischeita żyjącego w latach 1805-1884  Sala pamięci w istniejącym wówczas na zamku muzeum oraz Twierdza Boyen opatrzone były wyjątkami z pieśni . Dziko szumią jeziora. Na zamku znajdowały się również obrazy pędzla Dewischeita oraz pamiątki po nim. Pomnik ufundowali ponoć rybacy giżyccy. Gdy wracali z połowów, koło pomnika śpiewali pieśń "Dziko szumi jezioro".

Pomnik w lesie miejskim


Wasserturm - Wodna Wieża

Wodna Wieżą, ,,WASSERTURM” Zbudowana w stylu neogotyckim z ciekawymi sklepieniami zewnętrznymi wokół jej korony w 1900 roku. Dwa herby nad wejściem podkreślały  przynależność regionalną. Kiedyś w wieży znajdował się zbiornik wyrównawczy, który przez 97 lat, aż do chwili przebudowy wodociągów, rozprowadzał wodę do wszystkich mieszkań dawnego Lötzen. Zbiornik wodny zaprojektował inż. Otto Intze. Umiejscowiony w kopule, zrobiony z cynkowej blachy, wysoki na 3,80 m i szerokości 8 m . Cała wieża ma wysokość 25 m, szerokość u podstawy 7,20 m, a korony 9,06 m. Wejście na górę, zapewniają wewnętrzne kręte schody. Od 1996r. wieża jest własnością lokalnego przedsiębiorcy Henryka Górnego. Po przebudowie wewnątrz i dobudowaniu kopuły widokowej wieża stała się niepowtarzalną atrakcją turystyczną Giżycka. Pokonując 129 stopni schodów lub wjeżdżając windą można znaleźć się na najwyższej kondygnacji wieży, na wysokości 162 metrów n.p.m. Tu mieści się kawiarnia. Z tarasu, przez lunety, można podziwiać mazurskie krajobrazy. We wnętrzu wieży znajduje się lokalne muzeum, którego eksponaty obrazują życie dawnych mieszkańców.

Budynek Sądu

Budynek postawiono w 1865 roku, od tamtego czasu do dnia dzisiejszego służy jako budynek Sądu. Dawniej sąd i więzienie mieściło się w ratuszu.

Dom Hansa Schulza

Hans Schulz do Giżycka przybył w 1899 r. z pobliskich Mikołajek. Pracował w giżyckim urzędzie budownictwa wodnego. Mimo trudnych początków, tuż przed pierwszą wojną światową, Schulz wybudował w niespełna rok okazały dom nad brzegiem kanału na końcu T.O. Beckerstrasse ( dziś. ul. 3. Maja). Wkrótce potem rozwinął przemysł szkutniczy, który z czasem stał się swoistym znakiem rozpoznawczym mazurskiej „gospodarki szkutniczej”. W sierpniu 1914 r. w ramach przygotowań obronnych twierdzy został wysadzony jego dom wraz z obiektem szkutniczym. Po zakończeniu wojny w 1920 roku Schulz ponownie odbudował w tym samym miejscu swój dom i nowe zabudowania zakładu. Budynek i zakład szkutniczy zaprojektował architekt Ludwik Minnera z Wiesbaden. A do budowy użyto materiały wyprodukowane w Loetzen przez prywatne przedsiębiorstwa ,nastawione wyłącznie na wewnętrzny rynek regionalny. Cegły z pobliskiej cegielni, drzewo z tartaku Lehmannów i trzcinę z pobliskiego zakładu przerobu trzciny. Surowiec ten znajdywał wówczas duże zastosowanie w budownictwie m.in. jako tradycyjny wypełniacz w ścianach oraz sufitach. Schulz w zakładzie szkutniczym zatrudniał do 30 pracowników. Jego produkcja, obejmowała małe kutry rybackie, barki, łodzie. a z czasem motorówki, jachty i boyery. Do 1930 r. jego produkty dominowały na mazurskich jeziorach . Swój największy rozkwit zakład przeżywał w czasie II wojny, ze względu na zamówienia ze strony rządu. W tym okresie zatrudniono aż pond 100 pracowników, w tym jeńców włoskich i francuskich. Po II wojnie Schultz pozostał jeszcze w Giżycku dzięki żonie , która posiadała polskie pochodzenie. Pracował jeszcze przez dwa lata w swojej dawnej firmie lecz tym razem jako zwykły pracownik. W 1947 roku Hans Schulz został wysiedlony do Niemiec .

 Na trzech zdjęciach dom Hansa Schulza, foto trzecie przedstawia widoczną trzcinę, którą używano w budownictwie. 


Muzeum

We wrześniu 1914 roku podczas budowy umocnień w rejonie mostu Kula (Stutzpunkt Kula Brücke), żołnierze niemieccy natrafili na fragmenty prehistorycznych glinianych naczyń. O znalezisku poinformowano samego feldmarszałka Paula von Hindenburga, który nakazał sprowadzić archeologa - dr Hessa von Wichdorfa. Dzięki jego inicjatywie, wiosną 1915 r. rozpoczęto systematyczne badania archeologiczne , które spowodowały kolejne znaleziska. Hindenburg zapewnił na ten cel środki finansowe oraz przydzielił do pomocy żołnierzy z garnizonu Twierdzy Boyen. Podczas kolejnych prac archeologicznych odkryto m.i.n 443 urny z okresu panowania rzymskiego. Eksponaty przewieziono do nowo otwartego muzeum na zamku w Loetzen.Muzeum otwarto 27 lutego 1916 r. pod nazwą - Vaterlandische Gedenkhalle der Stadt Lötzen und der Feste Boyen, a jego właścicielem było lokalne Towarzystwo Krajoznawcze (Vereinigung für Heimatkunde). Ekspozycja obejmowała 5 działów, w większości poświęconych działaniom wojennym minionej wojny. Były to działy:
- walki w Prusach Wschodnich w latach 1914 - 15
- uniform i sprzęt wojskowy armii pruskiej i rosyjskiej
- oblężenie Twierdzy Boyen - sierpień - wrzesień 1914
- historia wojskowości
- dział etnografii

W styczniu 1945 r. część zbiorów uległo rozgrabieniu i zniszczeniu. Kilkanaście eksponatów zabezpieczył dr Jan Juchniewicz, a także działający na tych ziemiach wybitny archeolog Jerzy Antoniewicz. Uratowane zbiory trafiły do Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Wśród nich znajduje się duża ilość przedmiotów codziennego użytku z I - V w. n. e., oryginalne metryki i podpisy pochodzące z gablot muzealnych oraz pamiątki z wizytacji dokonanych przez Hindenburga na miejscu prac nad Kanałem Kula. Innym cennym eksponatem jest prywatna kartoteka zbiorów archeologicznych, należąca niegdyś do ostatniego kustosza
muzeum, p. Rudolfa Madeya. 

Turystyka

Pod koniec XIX w. rosnący napływ turystów wymusił rozbudowę bazy noclegowej w mieście. Oprócz istniejących od pierwszej połowy XIX w. dwóch położonych przy Rynku hoteli - Deutsches Haus i Kaiserhof - w następnych dziesięcio­leciach powstało kolejnych siedem tego typu obiektów. Na początku lat trzydziestych XX stulecia mogły one przyjąć ponad 230 osób. W Deutsches Haus za łóżko trzeba było zapłacić od 2 do 3 marek i 25 fenigów.W Kaiserhof od 2 marek i 25 fenigów do 3 marek. Śniadanko w restauracji hotelowej kosztowało od l marki do 1 marki 10 fenigów. Za łóżko w pokoju dwuosobowym lub jednoosobowym z łazienką i pełnym wyżywie­niem. W Deutsches Haus trzeba było zapłacić 5 - 6 marek W Kaiserhof 5,50 - 6 marek. W ulotkach reklamowych podkreślano przede wszystkim doskonałą lokalizację w centrum miasta, do­stęp do telefonu, centralne ogrzewanie oraz posiadanie miejsc parkingowych i garaży. Goście Deutsches Haus mogli skorzystać z windy. Ceny w pozostałych hotelach :Zam­kowym, Concordia,Penski, Dworcowym, Gi­życkim Dworze,Masovi były nieco niższe. W ofercie skierowanej do turystów giżyccy hotelarze zapewniali miłą atmosferę, umiar­kowany koszt noclegu, solidną obsługę, niskie ceny win, smaczną domową kuchnię, imprezy muzyczne, pośrednictwo w organizacji rejsów statkami, wycieczki bryczkami konnymi, a nawet rowerowe. Pod­kreślano walory krajobrazowe terenu. Odwo­ływano się do przeszłości historycznej miasta i okolic, której atrybutami były: wzgórze z krzyżem Brunona z Kwerfurtu, uważane za domniemane miejsce jego śmierci, pokrzyżacki zamek z funkcjonującą w jego zabudo­waniach Izbą Pamięci, twierdza Boyen, która odegrała niepoślednią rolę w czasie I wojny światowej oraz okoliczne miejsca bitew usia­ne pamiątkowymi obeliskami i cmentarzami wojennymi. Proponowano również zobacze­nie giżyckiej kwatery marszałka Hindenburga i gen. Ludendorffa.

Dom uzdrowiskowy - Kurhaus

Budowę rozpoczęto w 1917 roku pod kierunkiem Ludwiga Minnera, znanego architekta z Wiesbaden. Główne prace trwały do 1922 r. a właścicielem nowopowstającego „sanatorium” był Franz Effta, do którego należała cegielnia (a od 1930 też druga cegielnia Rakowskiego) przy twierdzy Boyen.
 Od 1922 do 1926 roku trwały prace wykończeniowe wewnątrz budynku. W 1926 roku uroczyście otwarto Kurhaus
, który stanął naprzeciw zamku po tej samej zachodniej stronie kanału. Był to imponujących rozmiarów obiekt z słynnym przeszklonym tarasem restauracyjnym /ogrodem zimowym/. Teren na którym wybudowano Kurhaus należał wcześniej do państwowego majątku Stary Dwór. Po I wojnie światowej zdecydowano o sprzedaży gruntów w prywatne ręce przedsiębiorcy. Tak powstał jeden z najbardziej reprezentacyjnych budynków przedwojennego Giżycka. 
W sanatorium nie propo­nowano żadnych zabiegów leczniczych lecz przysłowiowy świę­ty spokój i relaks. Mimo iż posiadał jedynie 20 miejsc w 14 pokojach, goście mieli do dys­pozycji przestronną restaurację ze znakomitą kuchnią, barek z napojami rozweselającymi, liczne pomieszczenia klubowe, salę taneczną na 600 osób oraz kameralny, pełen zieleni ogród zimowy. Wokół znajdującej się przed budynkiem fontanny umieszczono wiele ławeczek, na których można było przysiąść, wsłuchując się w plusk tryskającej wody. Liczne rabatki kwiatowe i żywopłoty okalają­ce posesję tworzyły wielobarwną kompozycję sprzyjającą odpoczynkowi. Położona nieopo­dal własna przystań statków pasażerskich za­chęcała do rejsów po jeziorach. Każdego dnia pensjonariusze mogli dotrzeć na „imprezkę" do Rucianego, zjeść obiad w gościńcu na wyspie Upałty lub odwiedzić Sztynort i przy okazji wypić herbatę w pałacowym parku. Po powrocie kolację umilał koncert fortepianowy, a miejscowa orkiestra zachęcała do pozbycia się zbędnych kalorii w tańcu. Poza sezonem Dom Zdrojowy był miejscem spotkań członków miejscowych organizacji i stowarzyszeń, uroczystości rodzinnych i oko­licznościowych. Dużą popularnością cieszyły się odbywające się tu zabawy taneczne, kon­certy oraz bale maskowe i sylwestrowe. Budynek stanowił centrum życia duchowego miasta i powiatu, tutaj odbywały się przedstawienia teatralne (głównie teatru z Olsztyna), koncerty giżyckiego chóru pod batutą Maxa Schimkata, wystawy, zebrania, toczyły się dysputy polityczne, a także liczne zabawy, wesela, uroczystości lub po prostu spotkania gruptowarzyskich przy wieczornym kuflu piwa. 
W 1938 roku Kurhaus podzielił losy Synagogi, obiekt tak popularny spłonął całkowicie. Rozpoczęta odbudowa na skutek nowej wojny nie mogła być dokończona. W miejscu dom uzdrowiskowego dziś mamy tylko nadal funkcjonująca fontannę i wolny zielony plac z ławeczkami na których można przysiąść i odpocząć.

Löwentin
Brzeg jeziora był miejscem ro­snącej aktywności turystycznej oraz rekreacyjno-sportowej. U wylotu kanału cumowały statki białej floty, a w sąsiedztwie położone było schronisko mło­dzieżowe oraz siedziby i hangary klubów że­glarskich i wioślarskich. Miłośnicy wioseł lub żagli mogli tu wypożyczyć łódkę i samodziel­nie przemierzać jezioro. W latach dwudzie­stych stale rosło zainteresowanie rekreacją i sportami wodnymi. Popyt na sprzęt pływający zaspakajała

miejscowa stocznia Hansa Schulza, który poza kutrami rybackimi i barkami dostarczał szeroki asortyment kajaków, jach­tów, motorówek i łodzi wiosłowych. On też był producentem pierwszych na jeziorach mazur­skich bojerów. 
Kąpielisko miejskie
Przy kąpielisku znajdował się imponujący budynek szatni urzą­dzony w drugiej połowie lat dwudziestych. Biel ścian i czerwień dachu z wieżyczkami czyniła go szczególnie widocznym na tle ota­czającej zieleni. W centralnej części znajdo­wała się kasa kąpieliska i kawiarnia prowadzona przez pana Pełza, z której okien rozciągała się panorama plaży z pomostami i tafla jeziora. Lokal oferował napoje chłodzące, kawę i dese­ry. Tłumnie ciągnęły tu dzieci wabione duży­mi słojami pełnymi łakoci i napisem: „lody". Przebieralnie i szatnie damskie mieściły się po lewej, a męskie po prawej stronie od główne­go wejścia. Po opłaceniu wstępu amator ką­pieli otrzymywał klucz do kabiny przebieral­ni. Za dodatkową opłatą można było wynająć obszerniejszą kabinę z niewielką wanienką umożliwiającą opłukanie stóp z piasku.Dzieci najczęściej zostawiały odzież i buty w specjal­nym worku w szatni ogólnej. Okazanie biletu upoważniało do wejścia, ale o miejscu kąpieli decydował ratownik, który sprawdzał umie­jętności pływackie plażowiczów. W tym celu wytyczono pomostami i pływakami sektory o zróżnicowanej głębokości wody. 

Wzgórze Św.Brunona

Prawdopodobnie wzgórze kilkakrotnie było już poprawiane ręką ludzką. Po raz pierwszy w dawnych czasach pruskich, kiedy miejsce to dogodnie położone na przesmyku dwóch jezior, dostosowano na potrzeby grodu. Wówczas też z pewnością wzgórze, dzięki pracowitości pruskich mieszkańców, uzyskało regularną formę wyniesienia. Co się stało z dzielnymi Galindami, którzy zbudowali tutaj gród, nie wiadomo. Być może zginęli podczas jakiegoś najazdu książąt polskich, a może w walce z własnymi pobratymcami Jaćwięgami. Kolejny raz ludzie ingerowali tutaj podczas budowy twierdzy giżyckiej w XIX w. Wtenczas najprawdopodobniej wzgórze nieco zniwelowano, by uzyskać lepsze pole do ostrzału i obserwacji terenu. Nabrało ono charakterystycznego kształtu, jakby góry stołowej, stąd też jego niemiecka nazwa Tafelberg. Przyszedł wiek XX, a wraz z nim pojawiła się legenda o śmierci św. Brunona w okolicach Giżycka. Twórcą legendy okazał się niemiecki historyk H.G. Voigt, a jej gorliwym propagatorem miejscowy pastor Ernst Trincker. Zapewne to od niego wyszła też inicjatywa, by upamiętnić to wydarzenie postawieniem krzyża na wzór krzyża z Tenkitten dla św. Wojciecha. Dlaczego wybrano właśnie Tafelberg dokładnie nie wiadomo, można jednak domyślać się, że ze względu na atrakcyjne położenie. Uroczystości odsłonięcia krzyża odbyły się 30 października 1910 r. Nadano im niezwykle podniosły patriotyczno-religijny charakter, do udziału zaproszono wielu znakomitych gości. "Wśród bicia dzwonów i dęcia w trąby wyruszył uroczysty pochód" - jak pisał E. Trincker w swojej kronice. Wyświęcenia krzyża dokonał osobiście wspomniany pastor. Według informacji księdza Janusza Jaguckiego, który z kolei otrzymał ją od nieżyjącego już Kurta Gerbera - autora m.in. niemieckiej monografii Giżycka, wygląd wzgórza został wtenczas ponownie "poprawiony". Od tego czasu wzgórze stało się jednym z najbardziej ulubionych miejsc spacerowychmieszkańców miasta, tutaj też spotykały się całe r odziny podczas niedzielnego wypoczynku, stąd można było podziwiać piękną panoramę miasta. Wzgórze Brunona stało się również atrakcyjnym miejscem dla coraz liczniejszych turystów. Dzień obchodów św. Brunona w Kościele katolickim obchodzone jest 12 lipca każdegoroku.

Las Miejski

Do lasu prowadziła wysadzana lipami droga zwana Aleją Leśną (Waldallee). Wokół kilku stawów rybnych urządzo­no promenady spacerowe oraz drogi prowadzą­ce do wieży i gospody. Nad brzegami i pośród rozłożystych dębów wzniesiono kilka altan, z których można było oglądać łabędzie sunące dostojnie po tafli wody. Dla ptaków zbudowano specjalne domki z gniazdami. Rozległą polanę gęsto pokrywały stoliki z parasolami, przy któ­rych gromadzili się amatorzy weekendowych koncertów miejscowej orkiestry wojskowej. W pobliżu ulokowano dodatkową atrakcję - strzelnicę miejską z funkcjonującą tam sezonowo kawiarnią i kil­koma pokojami gościnnymi. Na północ od stawów mieszkał leśniczy Friedrich Just. Jego córka Małgorzata, obdarzona ponoć pięknym głosem, swym śpiewem niejednokrotnie sprawiała, że spacerowicze za­trzymywali się, aby jej posłuchać. 
W 1891 r. na skraju Lasu Miejskiego, na wzgorzu Wilhelma "Wilhelshoehe" (obecnie Imioneckia Góra), 190 m. n.p.m i 74 metry nad poziomem sąsiadujących jezior , za 8 590 marek i 47 fenigów wzniesiono 20 m. drewnianą wieżę widokową. Do wieży prowadziła aleja Hoehen-Kammweg (fragment zachował się do dnia dzisiejszego na nowym cmentarzu). Z tarasu widokowego można było podziwiać panoramę okolic (obszar 60 km2). Wejście na taras kosztował 10 fenigów i prowadził przez restaurację, w której w okresie letnim żona dozorcy wieży serwowała turystom napoje chłodzące, kawę i ciastka własnego wyrobu. Wieża widokowa została wysadzona w powietrze przez wojska niemieckie jeszcze w początkach pierwszej wojny światowej (1914 r.), aby zlikwidować dogodny dla Rosjan punkt obserwacyjny. Po zakończeniu wojny wieży nie odbudowano, pozostały jedynie kamienne fundamenty, które tkwiły do 1995roku. 
Nieco dalej, na skraju lasu w kierunku Spytkowa, położona była gospoda, którą prowadził niejaki Kiissner.Tam można było zjeść smaczny obiad .

Kościół św.Brunona

W 1928 r. do "Giżycka" przybył ks. Seweryn Quint, który w kolejnych latach podjął starania o budowę nowego kościoła, gdyż ówczesna kaplica św. Brunona ( stoi przy Policji na ul.1go Maja) była zbyt mała i nie wystarczała potrzebom parafii. 23 sierpnia 1936 r. położono kamień węgielny pod przyszłą świątynię kościoła. (Ta data upamiętniona jest napisem w narożniku zakrystii: A.D. 28.08.1936.)
25 sierpnia 1936 r. zawarto umowę sprzedaży kaplicy św. Brunona, dla baptystów do której uroczyście wprowadzili się 26 września 1937 r.
Główny projekt kościoła przygotował frankfurcki architekt Martin Weber, a pracami kierował giżycczanin F. Lebzelter. Do budowy kościoła zastosowano beton, co przyspieszyło w dużym stopniu prace nad budową. Martin Weber zaprojektował by do świątyni wchodzono po 18 kamiennych stopniach, a do kościoła prowadziły trzy wejścia frontowe. Za głównym wejściem wybudowano krótką kruchtę z trzema szklanymi drzwiami. Nad kruchtą umieszczono "amfiteatralny" główny chór. Ołtarz główny wybudowano na wysoko podniesionym prezbiterium, który w stosunku do płaszczyzny całego kościoła wynosi 8 stopni. Prócz tego ołtarz główny posiada własne 4 stopnie i dwie mensy: przednią, położoną niżej, oraz tylną, położoną wyżej, co pozwalało na odprawianie mszy św. w sposób tradycyjny i w sposób nowy, zgodny ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II (twarzą do ludu). Na olbrzymiej kotarze za ołtarzem umieszczono symbol Baranka Bożego otoczonego gwiazdami, a obraz patrona kościoła - św. Brunon z Kwerfurtu zawieszono na ścianie od strony zakrystii. Na zewnętrznej płaszczyźnie ściany szczytowej umieszczono malowidła przedstawiające trzy postacie: św. Brunona z krzyżem, rycerza krzyżackiego w płaszczu oraz niemieckiego żołnierza z karabinem w ręku. Tak jak frankfurcka świątynia upamiętniać miała poległych podczas pierwszej wojny światowej, tak zadaniem giżyckiej było upamiętnienie niemieckich zmagań na wschodnich rubieżach państwa. Temu służyło połączenie tradycji niemieckiego początku chrześcijaństwa, symbolizowanego przez św. Brunona, z tradycją zakonu krzyżackiego i bohaterami obrony Prus Wschodnich w 1914 r. Dodatkowo na kościelnej wieży umieszczono od strony wschodniej i zachodniej tarcze zegarowe, znakowane krótkimi militarnymi bagnetami. Uroczyste poświęcenie świątyni odbyło się 8 sierpnia 1937 r. Pierwszej mszy przewodniczył biskup polowy Wehrmachtu Franz. Świątyni nadano St.-Bruno-Gedächtniskirche. 26 czerwca 1938 roku biskup warmiński, Maksymilian Kaller, dokonał jego konsekracji ku czci św. Brunona. Szczyt frontonu zdobią litery S ( anctus ) B ( runon ) będące monogramem Świętego. W lutym 1938 r. ks. Quint został przeniesiony do Królewca. 26 czerwca 1938 r. w parafii gościł biskup warmiński Maximilian Kaller. Kolejnym proboszczem był ks. Eberhard Grawe. Katolickimi księżmi byli też Teschner i Wölki. Podczas wojny świątynia stanowiła główne centrum spotkań polskich robotników przymusowych, dla których organizowano nawet polskojęzyczne msze. 
W okresie, kwiecień-październik 1945 roku w Łuczanach proboszczem kościoła był ks. Stanisław Tyszko. Jego miejsce w październiku 1945 roku zajął ks. Bryks. W 1949 roku proboszczem giżyckim został Jan Wielgusz, a po nim w lipcu 1955 roku ks. Kazimierz Dmochowski, który 3 kwietnia 1955 roku w wieku 44 lat zmarł na zawał serca. Kazanie w czasie nieszporów żałobnych wygłosił ks. mgr W. Radziwon, a ekspertę na cmentarz prowadził ks. W. Dadas - obydwaj późniejsi proboszczowie i dziekani giżyczcy. Kolejnym proboszczem był Jan Biernacki, a od 8 grudnia 1955 roku do 1972 roku ks. W. Dadas, następnie ks. W. Radziwon, ks. K. Krzyżaniak i od 1 września 1992 roku proboszcz i dziekan - ks. Zdzisław Mazur.

Kościół Ewangelicki

Istnienie kościoła sięga do czasów wojny trzynastoletnią (przed 1454 r.). Kościół zbudowano prawdopodobnie na miejscu dzisiejszego kościoła ewangelickiego, a więc nieco na uboczu od wsi zwanej wtenczas Nową Wsią, a bliżej osady targowej, która potem dała początek miastu.Inaczej uważał niemiecki badacz Helmut Meye, według którego kościół leżał wówczas w innym miejscu, bliżej zamku i jeziora zwanego dlatego następnie
Popówką. To jednak wątpliwe, choćby ze względu na to, że gdy w 1633 r. stawiano nowy kościół, to dlatego, że stary był już zupełnie zniszczony (zawalił się), kiedy więc mogłaby nastąpić translokacja, bo rok 1612 (czas założenia miasta) można wykluczyć. Tym bardziej, że w początkach XVII stulecia stary kościół miał być już remontowany.Do 1525 r. kościół był jeszcze, jak cały kraj, katolicki. Dopiero od tego czasu (aż do dzisiaj) stał się świątynią kościoła ewangelicko-augsburskiego. Pierwotnie kościół był drewniany. Podczas wizytacji kościelnej w 1579 r. pisano o nim: "jest on nieco za mały, należy go rozszerzyć". Solidny, murowany kościół powstał jednak dopiero, gdy Giżycko podniesiono do rangi miasta. Budowę kościoła zakończono w 1633 r., ale wieżę z pięknym i kosztownym hełmem dodano dopiero w 1639roku. Niestety mieszkańcy niezbyt długo cieszyli się z okazałej budowli, bowiem dnia 26 listopada 1686 r. kościół został uszkodzony przez pożar, mianowicie spłonęła wieża kościelna. Bieda panująca wówczas w mieście uniemożliwiła przez dłuższy czas na jej odbudowę. Stało się to dopiero w 1709 r. Wkrótce też (1728 r.) kościół otrzymał trzy nowe dzwony: duży, średni i mały. Tym razem kościół przetrwał bez większych kataklizmów do 1822 r. W tymże roku 3 kwietnia spłonęła większa cześć miasta, w tym też kościół. W ten sposób bezpowrotnie zniknął budynek kościelny, który swój kształt zawdzięczał jeszcze budowniczym z 1633 r. Niestety nie znamy zupełnie jego wyglądu, nie zachował się żaden przekaz ikonograficzny, ani też opis. W kościele znajdowały się m.in. słynne wizerunki władców pruskich tzw. chór książęcy, powstałe w 1650 r., stanowiące dumę mieszkańców. Przystąpiono do budowy nowego zupełnie kościoła. Według części historiografii plany (przynajmniej na ołtarz i ambonę) miał dostarczyć słynny berliński architekt, budowniczy z Berlina, Karl Friedrich Schinkel. Wydaje się jednak, że sam wielki architekt nie tworzył planów kościoła, a jedynie powstały one na jego wzorcach. Kamień węgielny pod nowy budynek położono 11 maja 1826 r., a już 16 września następnego roku kościół został niezwykle uroczyście konsekrowany. Tak powstała obecna bryła kościoła. Odnowiono ją już w 1881 r. Wtedy powiększono okna, dobudowano nową absydę i zakrystię, zmieniono całe wyposażenie, szczególnie zaś ołtarz i ambonę. Organy przesunięto w głąb, w stronę wieży i odbudowano na nowo chrzcielnicę. Ołtarz ozdobiono malowidłem znanego berlińskiego artysty Karla Gottfrieda Pfannschmidta "Zapraszający Chrystus". Na zewnątrz budynek został najpewniej otynkowany. Wtenczas powstały też plany przebudowy wieży, która w zasadzie pozostała jakby nie wykończona (brak hełmu). Niezadowolenie z
jej wyglądu wyraził m.in. podczas pobytu w mieście król pruski Fryderyk Wilhlem IV. Niestety okazało się, że konstrukcja wieży nie wytrzyma planowanych zmian. Wobec tego zrezygnowano z nich. Do koncepcji rozbudowy kościoła powrócił w latach 1913-1914 ówczesny superintendent Ernst Trincker. Powstały plany poszerzenia kościoła oraz wieży, tak aby można było ją podwyższyć poprzez założenie hełmu. Na przeszkodzie tym planom stanęła tym razem pierwsza wojna światowa. Kościół pozostał więc w nie zmienionej postaci aż do dziś .Z kościołem tym związanych było wielu zdolnych duchownych. Pierwszym znanym plebanem był Maciej z Brzostowa, który przybył tutaj z diecezji płockiej w 1481 r., zresztą podobnie jak jego następca Jan. Szczególnie dużo utalentowanych duchownych przewinęło się przez wiek XVII, wśród nich Andrzej Wedeke, znany z licznych przekładów literatury polskiej i niemieckiej i Jan Gräber wydawca "Nowo wydanego kancjonału . Synem giżyckiego pastora był Maciej Ernst
Borecki (Boretius) słynny lekarz i przyrodnik w XVIII w., pierwszy w tej części Europy propagator szczepionki przeciwko ospie. Warto też pamiętać o kronikarzu miasta, wspominanym już tutaj, Ernście Trinckerze, jak też ostatnim znakomitym przykładzie - Jego Ekscelencji biskupie Januszu Jaguckim.

Kaiserhof

Plac Grunwaldzki nr 8 (przed wojną Marktplatz nr 4)  to już nieliczny budynek w mieście,  który przetrwały w niewiele zmienionej konstrukcji od czasów niemieckich.  Parcela na której stoi budynek należała od samego początku do patrycjatu, czyli  najbogatszych mieszczan zwanych słodownikami (lub piwowarami), jako że tylko  oni mieli prawo produkcji i sprzedaży piwa. Była to więc niezwykle atrakcyjna  działka położona przy rynku, a do tego blisko kościoła, z ogrodem warzywnym i  sadem (położony z tyłu budynku, na obszarze w kierunku Niegocina). W 1832 r. jej  właścicielem był garbarz Johann Kuehn wraz ze swoją małżonką Heinriettą  Gottliebe z domu Albrecht. W przeciwieństwie do Kuehn-a żona pochodziła ze  starej giżyckiej rodziny, jej dziad lub pradziad Johann Jakub był tutaj krawcem  (zm. 1783). Nie znane jest nazwiska słodownika, który postawił na tej parceli  murowany, solidny budynek, zresztą jeden z pierwszych w mieście. Czy był to  jeszcze Kuehn, czy może jakiś jego nieznany następca?. Od 1843 r. do 1871 r.  mieszkał w nim starosta powiatowy (landrat) August Otto Bielitz. O działalności  samego Bielitza wiemy niewiele, poza tym że z zapałem udzielał się we  wszystkich uroczystościach i pełnił swój urząd najdłużej ze wszystkich  giżyckich starostów. Jego dwaj synowie zrobili następnie karierę w wojsku  niemieckim. Natomiast dom Bielitza musiał być rzeczywiście elegancki, skoro  przyjmowano w nim nawet samego króla Prus Fryderyka Wilhelma IV w 1851 r. oraz  w 1863 r. jego potomka Fryderyka, późniejszego cesarza Niemiec. Jeszcze za  życia Bielitza od 1869 r. część domu wykorzystywała poczta, gdzie pozostawała  do 1887 r. Był to duży dwupiętrowy budynek , z dużym poddaszem i reprezentacyjną fasadą. Jego właściciel  spedytor Paul Ebner postanowił otworzyć w nim ekskluzywny, jak na warunki  Giżycka, hotel o 24 pokojach gościnnych. Na cześć cesarza, który przybywał  tutaj w 1863 r., nazwano hotel "Kaiserhof". Paul Ebner był osobą  aktywną, prócz swej działalności zawodowej i prowadzenia hotelu, zajmował się  też sprawami publicznymi jako radny miasta. Wkrótce jednak hotel przeszedł w ręce  Steinera.Po 1930 r. hotel został nieco przebudowany, przede wszystkim dodano  wyższy, bardziej stromy dach i werandę od frontu. Wyraźnie wyróżniał się pośród  budynków południowej strony rynku. Wówczas hotel należał już do niejakiego  Backhausa, a ostatnim jego właścicielem był jego zięć A. Stübel. Po 1945 roku przez pewien czas mieścił się tutaj hotel  ("Orbis") z restauracją i kawiarnią. Obecnie mieści się w nim Hotel-  Cesarski i Restauracja- Kuchnie Świata. 

Giżycka kolej,  dworzec

2 listopada 1863 roku Henry Strousberga, nazywany potocznie "niemieckim królem kolei" uzyskał koncesję na budowę kolei żelaznej z Piławy i Królewca przez Bartoszyce, Korsze , Giżycko, Ełk aż do granicy państwa, między Prostkami i Grajewem. Do budowy i eksploatacji linii utworzono "Ostpreußische Südbahn Gesellschaft" czyli spółkę Wschodniopruskiej Kolei Południowej. W trakcie realizacji budowy ( 1865-73) nie zważano na trudności terenowe. Pod Giżyckiem tory poprowadzono groblami po malowniczych plażach, przybrzeżnych płyciznach jeziora Niegocina oraz rozległych przylegających bagnach. Nowa wytyczona trasa kolei wielokrotnie przecinała nasypami rzeki, jeziora (Dejguny, Tajty, Iławki, Rekąty). Inwestorowi chodziło o maksymalne skrócenie trasy i możliwie duże szybkości przejazdów. Gdy na drodze kolei stanęła strategiczna Twierdza Boyen ze swoim wojennym portem do którego doprowadzał kanał podjęto decyzje o jego zasypaniu. Silnie ufortyfikowany rejony wymusił na wybudowaniu mostów kolejowych na Kanale Łuczańskim i Młyńskim (obecnym Niegocińskim). Giżycko miało stać się nowoczesnym węzłem komunikacji kolejowo-wodno-drogowej na 178,84 kilometrze trasy z Piławy i 130,48 km od Królewca. Pierwszy wybudowany budynek dworca nie przedstawiał się imponująco. Był budynkiem parterowym z czerwonej cegły i obsługiwał tylko jeden tor.

8 XII 1868 roku na giżycki dworzec wjechał pierwszy kursowy pociąg. Początkowo dominowały przewozy towarowe do i z Rosji. Wzdłuż linii kolejowej rozbudowano pierwszą linię cywilnej łączności telegraficznej. Na początku XX wieku, 3,5 kilometra na zachód od giżyckiego dworca. Na przełomie XIX i XX wieku w trakcie rozbudowy węzła torowego wyburzono stary budynek i postawiono od podstaw nowy dwukondygnacyjny o wyglądzie zbliżony do innych dworców w Prusach Wschodnich takich jak dworce w Kętrzynie, Bartoszycach czy Ełku. (sprzed 1910 roku). Wygląd dworca miał wówczas plan "dwuteownika". W środkowej części dworca znajdowała się charakterystyczna "mansarda" z dużym zegarem. Wyjście na perony osłaniała zadaszona wiata. Stacja prócz nowego budynku posiadała cztery tory i trzy perony, które zachowały się do dnia dzisiejszego. obok stacji osobowej znajdowała się stacja towarowa z 7-ma torami, w tym bocznica przeznaczona do obsługi portu i stoczni remontowej przy jeziorze Niegocin. Położenie bocznicy ułatwiało przeładunek towarów z jeziora na wagony i odwrotnie. Przy stacji wybudowano kilka budynków z czerwonej cegly dla pracowników. Giżycki dworzec stał się dużym kompleksem stacyjnym z portem śródlądowy. Do nowo wybudowanych magazynów i nabrzeży portowych doprowadzono nowoczesne bocznice. 20.10.1907 do Giżycka przyjeżdża jego ekscelencja minister kolei Breitenbach, podczas pobytu zauważa i wytyka niewydolność urządzeń giżyckiego dworca kolejowego. Pobyt ministra zakończył się tym że rok później w 1909 wybudowano przystanek Boyen /obecny Niegocin-Wilkasy/ służący dowozowi zaopatrzenia i wojska do twierdzy oraz obsłudze miejscowej cegielni przy jez. Popówka Duża. W 1910 roku na dworcu zbudowano przejścia podziemne z nowymi przeszklonymi wiatami, a tory peronowe rozdzielono stalowymi barierkami bezpieczeństwa. Stacji posiadała trzy perony,( dziś już tylko dwa). Peron 1 -węgorzewski był jedno-krawędziowy, peron 2 -królewiecki i peron 3 ełcko-piski dwu-krawędziowy wyspowy. Wszystkie były wyłożone kamienną kostką. Na każdym peronie stały ławeczki oraz lampy z emblematem linii kolejowej. W Giżycku od głównej magistrali linii kolejowej Prus Wschodnich z Ełku przez Korsze do Królewca odgałęziały się dwie boczne linie. Na północ do Węgorzewa przez Kruklanki (wyb.21.12.1905 r.) i na południe przez Orzysz, Pisz w kierunku Dłutowa do przedwojennej granicy polsko - niemieckiej( wyb. 1.06.1906 r.). W 1915 roku podczas kolejnej przebudowy dworca usunięto z dachu zegar dworcowy, a do strony zachodniej dobudowano parterową przybudówkę . W następnym roku od strony wschodniej dobudowano nową przybudówkę z tarasem widokowym. W 1916 roku pomiędzy dworcem i magazynem spedycji postawiono drugą wieżę wodną. Pierwotny parterowy budynek gospodarczy obok dworca rozbudowano o dodatkowe piętro mieszkalne. Pod koniec latach 30-tych wykonano ostatnie przebudowy dworca. Przebudowano poddasza dworca, oddając do zamieszkania górną kondygnację dla zawiadowcy i pracowników stacji. Przedłużono wiatę zejścia na perony, a także rozbudowano wiatrołap od strony miasta . Po II wojnie rozebrano zachodnią przybudówkę dworca. Dworzec pozostał prawie niezmieniony do dzisiejszych czasów. Dla pasażerów dostępne jest zachodnie skrzydło dworca z poczekalnią, kasami biletowymi oraz informacją PKP i PKS.


Marktplatz

Plac Grunwaldzki-Marktplatz
Obszar zabudowy od hotelu Kaiserhof (dzisiaj mieści się tu Restauracja „Kuchnie Świata” i Hotel ) do ulicy Wyzwolenia (Seestrasse, potem Ludendorfstrasse).Pierwsze informacje o właścicielach parcel mieszczących się w tym rejonie rynku odnotowane są z 1832 r. Po wielkim pożarze w 1822 r. pobudowano tutaj nowe zabudowania, ładniejsze i solidniejsze niż poprzednie zabudowy. Właścicielem pierwszej parceli (wówczas nr 4) był Johann Drenker z żoną Marią z domu Rohdies. Od zabudowań należących do Drenkera rozpoczął się właśnie ów straszliwy pożar z 1822 r. Wybuchł on o wpół do trzeciej nad ranem 3 kwietnia podczas silnej wichury. Rozprzestrzenił się tak szybko, że w pół godziny płonęło już 2/3 miasta. W jednej chwili setki rodzin straciły cały majątek. W sumie spłonęło wówczas 205 budynków, w tym kościół i ratusz.. Ruiny tliły się jeszcze przez cztery dni. Drugą parcelę (nr 5) trzymał mistrz garbarski Andreas Liedtke. Kolejne działki zajmowali - kupiec Gottlieb Chucholowsky z żoną Eleonorą Amalie z domu Faber (nr 6) oraz aptekarz i radca miejski Johann Gottlieb Albarus z żoną Elisabeth z domu Eichel (nr 7). Wszystkie te parcele posiadały status patrycjuszowski, z którym wiązały się dodatkowe uposażenia w postaci posiadania ziemi rolnej, ogrodu i pastwisk. Ostatnia parcela (nr 8) była zwykłą mieszczańską działką. Należała ona także do znanego nam farbiarza Andreasa Doehringa i jego małżonki Karoliny z domu Kalinowsky.Najstarszą pochodzącą z pierwszej połowy XIX w., pamiętająca zapewne czasy po pożarze z 1822 r., była kamienica przy hotelu Kaiserhof (nr 5). Był to najniższy budynek w tej części rynku, zaledwie parterowy, choć z ładnym wysokim i spadzistym dachem. Mieścił się w nim punkt sprzedaży spółdzielni mleczarskiej. Od podwórza znajdowała się natomiast mleczarnia oraz mieszkanie dyrektora spółdzielni Die elberga. Podobno giżyckie masło cieszyło się dużą popularnością i zdobywało liczne nagrody na wystawach rolniczych. Kolejny okazały, dwupiętrowy budynek zajmował bank Vereins-Bank kierowany przez panów Böhm i Vierzig. Szczególną sympatią cieszył się pan Vierzig pełen temperamentu i humoru. Opowiadano w Giżycku związaną z nim anegdotę. Oto pewnego razu do banku zgłosił się klient prowadzący sezonowy interes na pytanie Vierziga: "Co będzie Pan porabiał zimą?" padła odpowiedź "Cóż, będę dobrze palił w piecu!".W następnym również dwupiętrowym budynku (nr 7) mieściła się siedziba "Lötzener Zeitung", przedwojennego odpowiednika "Gazety Giżyckiej". Wydawcą gazety był Paul Kühnel. Oprócz gazety znajdowało się tutaj wydawnictwo wraz z drukarnią. Tutaj można było zamówić okazjonalne druki, jak też wydrukować poważne książki. Kühnel prowadził też księgarnię (znajdowała się ona po prawej stronie budynku), w której przez lata sprzedawała panna Baudus. W tej księgarni pierwsze swoje prace wystawiała i sprzedawała młoda rzeźbiarka Krakow, potem ceniona artystka w Niemczech Zachodnich. Większym uznaniem miejscowych cieszyli się jednak wówczas malarz artysta Rimmek i fotograf Karl Maslo. Pierwszy słynął z obrazów o pięknych motywach wiejskich i scenach z życia rynku miejskiego; drugi ze zdjęć o pięknie mazurskiego krajobrazu. Rodzina Kühnelów w Giżycku osiadła dopiero gdzieś pod koniec XIX w. Szybko stając się jedną z bardziej poważanych i bogatych rodzin w mieście. Paul w 1902 r. przejął wydawanie wspomnianej
"Lötzener Zeitung", udzielał się też społecznie, był m.in. długoletnim radnym miejskim. We wspomnieniach dawnych mieszkańców odnotowano jednak, że syn Paula lubił nocą z głośnym warkotem silnika dostojnie i powoli sunąć na motorze po ulicach miasta. To zapewne nie wszystkim się podobało. Następna kamienica (nr 8) należała do kupca Gustava Blaseio. Znajdował się w niej sklep spożywczy oraz restauracja, szczególnie popularna - z racji swego położenia - wśród chłopów odwiedzających w dni targowe rynek. Tutaj też odbywały się stypy organizowane przez związek kombatancki po zmarłych towarzyszach broni. Zapadały one głęboko w pamięć mieszkańców, z racji swojej oprawy - głośnej muzyki w rytmie marsza towarzyszącej uczestnikom od cmentarza do restauracji, dużej ilości piwa i braku żałobnego nastroju. Od podwórza tego budynku założono fabrykę lemoniady oraz wody sodowej, zaś w pobliżu znajdował się zakład kamieniarski Gaertego.Parcela(nr 9) przy ulicy Wyzwolenia znajdował się jednopiętrowy dom o wysokim i spadzistym dachu, nieco starszy od trzech sąsiednich kamienic (został rozebrany, na jego miejscu powstał obecny gmach PKO). Znajdowała się w nim apteka Adler-Apotheke ("Pod Orłem") należąca do Lasera, a później do Bernharda Eignera.

Płd. str. Pl.Grunwaldzkiego (między Olsztyńską a Wyzwolenia)

Na tym odcinku, znajdowało się niegdyś 5 parcel wyznaczonych jeszcze w czasie lokacji miasta w 1612 r. Przeważnie były to parcele patrycjuszy, tylko sąsiadujące z ulicą Wyzwolenia stanowiły zwykłe działki mieszczańskie. Pierwsze pewne informacje o tej części miasta pochodzą z 1832 r. Parcela nr 12 (potem w okresie międzywojennym nr 14) granicząca z ówczesną Wolą (później ulicą Królewiecką, dzisiaj Olsztyńską) była wówczas podzielona między dwa domy. Pierwszy należał wcześniej do powiatowego lekarza (chirurga) Fryderyka Vontheina i jego małżonki Amalie z domu Mueller, ale został sprzedany Janowi Gottliebowi Albarusowi, aptekarzowi i rajcy giżyckiemu. Do niego już wcześniej należał drugi dom położony na tej parceli. Następną działkę (nr 11, potem nr 13) trzymał dawny kamerariusz miejski (urzędnik odpowiadający za finanse miejskie) Jan Gottlieb Praetorius. Przodkowie jego od dawna siedzieli w Giżycku, na ogół byli zdunami. Jan Gottlieb w 1837 r. został najpewniej pierwszym w mieście poczmistrzem i ekspedientem pocztowym. Taką rolę pełnił w latach 1852-1856 również jego syn. Parcelę nr 10 (potem 12) posiadał wpierw Leopold Droese pisarz w sądzie miejskim oraz powiatowym, a następnie kupiec Chucholowski. Ten ostatni był zapewne potomkiem Gottlieba Chucholwskiego, który w Giżycku osiadł w 1808 r. i trudnił się handlem przyprawami. Parcela nr 9 1 (potem 11) o mieszczańskim statusie była w posiadaniu Eleonory Balda z domu Kowalewski. Obaj jej mężowie byli garbarzami. Po śmierci Eleonory parcelę przejęła jej niezamężna córka - Fryderyka. Wreszcie ostatnia działka (nr 9, potem 10) leżąca przy ulicy Wyzwolenia (wtenczas Seestrasse, tj. Jeziornej) miała najniższą rangę (budnicką), a posiadał ją farbiarz Andrzej Doehring wraz z żoną Karoliną (z domu Kallinowsky). Prawdopodobnie pochodził on z rodziny rzeźnika Jana Dehringa, który przybył do Giżycka w 1784 r. ze Srokowa. W okresie międzywojennym znajdujemy już zupełnie nowych właścicieli, jak też zupełnie nowe domostwa powstałe na przełomie wieków murowane, piętrowe kamienice. I tak kolejno: parcelę graniczącą z ulicą Królewiecką posiadał fotograf Eryk Willutzki, który już po wojnie napisał barwne opisy niektórych ulic giżyckich. Jego dom był w tej części najbardziej skromny (zaledwie jednopiętrowy ze stromym dachem). Następne trzy domy były to spore dwupiętrowe kamienice, w tym dwie zewnętrzne z balkonami. W pierwszym domu na parterze mieścił się m.in. sklep firmowy Kaisersa (funkcjonujące w Niemczech do dzisiaj). Tutaj mieszkał też dentysta dr Hans Schröder. Kolejny dom stojący nieco w głębi należał do Żyda Aarona Orlowitza. Między tymi dwoma domami było przejście do giżyckiego browaru, który znajdował się na tyłach tej ostatniej kamienicy. Stanowił on oddział browaru kętrzyńskiego. Pod numerem 11 mieścił się natomiast największy giżycki sklep meblowy Kurta Borrmanna. Wreszcie na ostatniej parceli znajdował się najwyższy w tej części miasta budynek, który jako jedyny z tutaj omawianych ocalał do dnia dzisiejszego (dawny internat LO). Budynek posiadał od rynku cztery piętra z płaskim dachem ogrodzonym balustradą, zaś od ulicy Wyzwolenia (wówczas zwanej już ulicą Ludendorffa, na część słynnego niemieckiego dowódcy z czasów pierwszej wojny światowej) dwa piętra z poddaszem. Mieścił się w nim bank spółdzielni Raiffeisena.

Północna strona placu Grunwaldzkiego

Od czasów lokacji w 1612 roku w tej części rynku. wymierzono 13 parcel, w większości dla patrycjatu, a więc połączone z dodatkową własnością ziemską na miejskich polach oraz prawem - /niezwykle opłacalnym/. Pierwsze informacje o właścicielach tych parcel pochodzą z 1832 r. Wówczas to pierwszy dom (nr 57) od strony ulicy Węgorzewskiej (obecnie 1 Maja) posiadał Peter Meyer wraz z żoną Louisą Dorotheą z domu Blonsky. Do nich należał też kolejny dwurodzinny dom (nr 58a i 58b), wcześniej część tego domu (nr 58b) należała do wytwórcy igieł Friedricha Schoenfelda. Peter Meyer należał do bogatej rodziny tzw. salzburczyków, którzy przybyli z Niemiec w pierwszej połowie XVIII w. Wyróżniali się oni bogactwem spośród innych mieszczan. Tworzyli swoistą kastę, odgrywając główną rolę w mieście. Prawdopodobnie w jednym z tych domów otworzono później karczmę, w której dochodziło do spotkań elit ówczesnego Giżycka (według wspomnień Marcina Gerssa). Rozprawiano głównie o polityce zarówno tej miejskiej, jak też światowej. Tutaj więc kwitło swoiste życie intelektualne małego miasteczka, aczkolwiek dyskusje te mocno zakrapiano piwem, nic więc dziwnego, że często dochodziło do ostrych sporów. Sami Meyerowie także angażowali się w politykę lokalną (m.in. Rudolf Meyer został radcą miejskim w 1851 r.).Kolejne dwa domy (nr 59a-c/60) należały do landrata (tj. starosty) Paula Karla von Przyborowskiego. Przyborowski zmarł jednak w 1826 r. Wkrótce potem obie parcele zostały sprzedane na licytacji. Nabywcą był kapitan Gustaw Schmidt z Królewca, który jednak szybko sprzedał ten drugi dom (nr 60) Theodorowi Roocha. Natomiast na pierwszej parceli pobudował on hotel "Deutsches Haus" (niemiecki dom), o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1838 r. W tym właśnie roku (17-18 czerwca) przebywał w Giżycku następca tronu Prus, późniejszy król Fryderyk Wilhelm IV i przenocował we wspomnianym hotelu, w apartamencie na drugim piętrze (co skrzętnie odnotowały miejskie kroniki). Prawdopodobnie potomkiem Gustawa Schmidta był późniejszy burmistrz miasta Paul Schmidt (1903-1928).Parcela nr 61 należała do pisarza sądowego Carla Ludwiga Haaricha i jego żony Julianny Eleonory z domu Kraemer. Między tym domem a następnym znajdował się wówczas wolny plac o szerokości 9 stóp (prawie 3 m), przyłączony następnie do parceli Haaricha. Sąsiednia parcela należała natomiast do kupca Hirscha Pinkusa Pinke, jednego z najbogatszych żydów w mieście. Hirsch Pinkus pochodził ze Złotowa na Pomorzu. W Giżycku osiedlił się jako pierwszy żyd w 1813 r. Do niego należała też następna parcela (nr 63a-c), jeszcze niezabudowana po pożarze z 1822 r. Natomiast przynależący niegdyś do tej parceli obszar ziemski pozostał przy poprzednim właścicielu Friedrichu Wilhelmie Fagentzer, miejscowym żandarmie sądowym. Na parceli nr 64 znajdowały się dwa domy. Pierwszy patrycjuszowski należał do kawalerzysty Dawida Froboese i jego żony Marii z domu Heincke, z tym że przynależące do niego dobra ziemskie sprzedano salzburczykowi Saleckerowi. Drugi dom - mieszczański - należał do Johanna Gottlieba Stoe. Zakupił go od intendenta domeny królewskiej kapitana Koblitza jeszcze jego ojciec Carl. Johann Stoe był właścicielem jeszcze innych parcel, mianowicie nr 65 i 68; pierwsza była mieszczańska, druga patrycjuszowska. Parcelę nr 65 zakupił jeszcze Carl Stoe od wspomnianego kapitana Koblitza i po pożarze w roku 1822 na obu parcelach (nr 64b i 65) miast dwóch, wybudował tutaj tylko jeden duży dom z długim 16-okiennym frontonem. Długo wśród mieszkańców rozpamiętywane było wesele jakie urządził on swojej jedynej córce. Orszak ślubny był tak długi, że gdy pierwsze pary docierały do kościoła, ostatnie były jeszcze we wspomnianym domu. Jego syn Johann Gottlieb - skarbnik miejski - poślubił Charlottę ze starej giżyckiej rodziny Kowalewskich (rodem ze Strzelc) i stał się spadkobiercą domów przy rynku.Parcela patrycjuszowska nr 66 należała do Gottfrieda Eckerta, zaś mieszczańska pod nr 67 do Gottlieba Praetoriusa. Ta ostatnia wcześniej także należała do Carla Stoe. Praetorius był pierwszym znanym nam z Giżycka ekspedientem pocztowym a zarazem poczmistrzem. Wreszcie ostatnia parcela z tej strony rynku (nr 69) - budnikowska - granicząca z ulicą Ełcką (dzisiaj Warszawską) należała do rzeźnika Johanna Eitelsbergera. W początkach wieku XX większość stojących tutaj domostw rozbudowano, a z racji braku miejsca rosły one "w górę", zyskując dodatkowe piętra. Z wyjątkiem domu nr 23 (dawnej nr 60) były to przynajmniej jednopiętrowe kamienice. Pierwszy dom pod numerem 20 mieścił na parterze restaurację Drogulata, zaś mieszkalne piętro zajmowali m.in. szklarz Müller i Konrad Fromm. Parcelę nr 21 (niegdyś 58) zajmował sklep odzieżowy Langankea, kwiaciarnia Schruhla i restauracja Wedela. Pod nr 22 znajdował się znany nam już hotel "Deutsches Haus" należący do niejakiego Mroczkowskiego, rozbudowany z ciekawą dobudówka po lewej stronie w formie czworokątnej baszty. W latach trzydziestych przebudowano poddasze dodając na nim dodatkowe piętro. Sąsiadujący z hotelem parterowy dom nr 23 należał do najmniejszych na rynku, choć w latach trzydziestych dodano mu mieszkalne poddasze. Mieszkał w nim blacharz Hans Klausien. Dom nr 24 (dawniej 61) należał do żydów Rosenhuhna i Levina. Ten pierwszy był handlarzem bydła, zaś drugi posiadał tutaj sklep odzieżowy. W okresie hitlerowskim dom wraz ze sklepem odzieżowym został przekazany Langankenowi i Bembenekowi. Tutaj mieszkał też wówczas fryzjer Herman Cerulla. Kolejny dom należał do najwyższych przy rynku, miał bowiem trzy piętra, choć za to bez poddasza. Tutaj znajdowała się apteka "Hindenburg" oraz mieszkał m.in. dentysta Erich Krause. W kamienicy nr 26 mieściło się zaś kino oraz drukarnia należąca do Hugona Maleyki. Kolejny budynek również nie posiadał poddasza (nr 27), a znajdował się w nim sklep meblowy Wilhelma Schwarka. W kolejnym domu nr 28 (niegdyś 65) miał piekarnię niejaki August Puschke, a także zakład fryzjerski Hans Richert. 

Ulica Warszawska (fragment do ul. Kętrzyńskiego)

Główną ulicą miasta była ulica Warszawska./ zwana ulicą Margrabowską (tj. Olecką)/Od końca XIX wieku- Lyckerstrasse (tj. Ełcką). Wojciech Kętrzyński wspominając swoje dzieciństwo w Giżycku (połowa XIX w.) opisywał ulice: "w kierunku wschodnim wyłaniała się krótka a szeroka ulica zwana wówczas powszechnie Margrabowską". Powstała ona najpewniej już w momencie lokacji miasta, jednak wpierw sięgała jedynie gdzieś po ulicę Kętrzyńskiego. Lewa strona ulicy (idąc od pl. Grunwaldzkiego). Znajdowało się w tej części jedynie pięć parcel, w tym pierwsza i ostatnia patrycjuszowskie, zaś pozostałe zwykłe mieszczańskie. Konkretne informacje o ich właścicielach mamy dopiero z 1832 r. Pierwszą parcelę (nr 70) zajmował wówczas Jakob Baumann ze swoją małżonką Charlotte z domu Drigalski. Obie rodziny Baumann i Drigalski przybyły do Giżycka w drugiejpołowie XVIII w. (w 1790 i 1762 r.) i obie kultywowały tradycje szklarskie. Zapewne ślub Charlotte z Jakubem pozwolił na połączenie rodzinnych interesów. Kolejną zaś parcelę (nr 71) zajmowała piekarzowa Louise Maurach (urodzona Grenda). Wkrótce obie te działki nabył inny piekarz Lendzian. Z kolei dalszy dom (nr 72) zajmował Michael Tribukait z żoną Susanne (z domu Wendt), a kolejny dom (nr 73) mistrz ciesielski Ernst Radziwill z żoną Marią (z domu Ebner). Wreszcie ostatnią parcelę przy późniejszej Karlstrasse zajmował kowal Johann Eckert z żoną Louise (z domu Leipholz), którą niedługo potem przejął ich syn Friedrich Wilhelm. Rodzina ta osiadła w Giżycku dopiero w 1806 r., a pierwszym jej przedstawicielem był piwowar Friedrich Eckert.Wielkie przemiany przyniósł przełom XIX i XX w. W tym czasie nastąpiła zmiana właścicieli poszczególnych parcel, a również zmieniły się budynki, które stały się okazalsze i ładniejsze. Powstały typowe murowane kamienice małomiasteczkowe. Wówczas pierwszą parcelę  zajmował cukiernik Erich Coehn. Tutaj znajdowała się należąca do niego kawiarnia, cukiernia i restauracja, mająca w mieście i poza nim wielu zwolenników. Niektórzy nazywali ją "centrum miasta", "miejscem spotkań dla wszystkich". Popołudniami i wieczorami przygrywała tutaj gościom orkiestra tworząc podobno niesamowity kawiarniany nastrój. Często zaglądał tu właściciel ziemski Schrötter i sączył powoli kufle piwa. Następny dom trzymali kolejno Czybulka, Woycuck a wreszcie Meyer i Gutowski, którzy mieli tam sklep żelazny. Sąsiedni budynek zajmował dom handlowy należący do Johanna Sareyka (później Piepereita). Tutaj oprócz sklepów, znajdował się zakład zegarmistrzowski i optyczny Altmanna (potem Griguscheita). Z tyłu za budynkiem znajdowała się mała piekarnia Augusta Brocka (którą jego syn Otto zamienił na sklep z materiałami biurowymi) oraz plac dla chłopskich wozów konnych przyjeżdżających na zakupy lub w interesach.Następną parcelę zajmował chyba najokazalszy budynek w mieście należący do Daniela Jacobyego, wzorowany na renesansowych kamieniczkach gdańskich. Jacoby pochodził z bogatej i znanej rodziny żydowskiej. W okresie cesarstwa był on m.in. oficjalnym dostawcą dworu. W lutym 1915 r. (na osiem miesięcy) dom jego został przeznaczony przez głównodowodzącego wojskami niemieckimi Hindenburga i jego szefa sztabu Ludendorfa na główną siedzibę dowództwa wojsk niemieckich w Prusach. Na ten cel wyznaczono reprezentacyjny salon zwany "pokojem gdańskim". W czasach pokoju oprócz mieszkania rodziny Jacoby znajdował się tutaj po prostu dom handlowy, w którym można było kupić praktycznie wszystko, a w tym najsłynniejsze kolekcje futer, czy też najmniejszy ówcześnie motocykl, który bezskutecznie usiłował sprzedać giżycczanom Bruno Jacoby. Ostatni parterowy dom, przy ulicy Kętrzyńskiego (Karlstrasse), był najstarszy a zarazem najmniejszy i najmniej reprezentacyjny. Jego właścicielem był Walter Boguschewski - mechanik i sprzedawca rowerów.

Plebiscyt
Zakończenie wojny, jakkolwiek przyjęte z wielką radością, niosło za sobą problematycz­ne uregulowania kwestii granicznych. Zgod­nie z postanowieniami traktatu wersalskiego o przynależności części Prus Wschodnich zade­cydować miał plebiscyt. Mając to na uwadze, władze niemieckie podjęły zdecydowane dzia­łania na wielu płaszczyznach zmierzające do utrzymania wschodniej prowincji. Towarzy­szyła im zakrojona na szeroką skalę akcja pro­pagandowa mająca na celu ożywienie postaw patriotycznych. Nie było to zadaniem trud­nym, zwłaszcza po narzuceniu przez aliantów upokarzających warunków pokojowych. Plebi­scyt stał się w tej sytuacji sprawą narodową. W mieście czuć było podniosłą atmosferę i widoczne były przygotowania do tego histo­rycznego wydarzenia. Ulice i domy przystro­jono girlandami, stawiano bramy z kwiatów, organizowano liczne spotkania i wiece, które zazwyczaj kończyły się przemarszami ulicami miasta. Liczne transparenty z hasłami głosi­ły poparcie i przywiązanie do Yaterłandu. Na dworcu kolejowym entuzjastycznie witano przybywających na głosowanie byłych miesz­kańców. Zapewniano im zakwaterowanie i go­ścinę do czasu zakończenia plebiscytu.11 lipca 1920 r. tłumy zgromadzone przed lokalami wyborczymi oczekiwały pierwszych wyników. W powiecie giżyckim za Niemcami głosowało 29 378 osób, zaś za Polską zaledwie 9. Zwycięstwo upamiętniono posadzeniem na Rynku, przed wejściem do kościoła, dębu opa­trzonego okolicznościową inskrypcją ułożoną przez nauczyciela gimnazjalnego J. Dziubiellę.

Pocztówki
Już w końcu XIX w. założyciele Towarzystwa na rzecz Ułatwienia Żeglugi Pasażerskiej po Jeziorach Mazurskich zdali sobie sprawę z tego, że aby przyciągnąć turystów, należy poza rozbudową infrastruktury dostarczyć im in­formację o walorach miasta i regionu. Pierw­szym elementem polityki informacyjnej stały się pocztówki, które w latach 80-tych dzie­więtnastego stulecia zyskiwały coraz większą popularność. Za ich pośrednictwem można było
przedstawić mieszkańcom dużych miast i ośrodków przemysłowych regiony o charak­terze rekreacyjno-rozrywkowym, wskazać miejsca, gdzie można odpocząć lub uciec od wielkomiejskiego zgiełku. Nic więc dziwnego, że urokliwe widoki z takich miejsc stanowiły spory odsetek wydawanych ówcześnie kart pocztowych. Pierwsze z nich pojawiły się w obiegu już w połowie lat dziewięćdziesiątych. Nieba­wem własne pocztówki miały niemal wszystkie okoliczne miasteczka i wsie. Zleceniodawca­mi coraz częściej byli poszczególni właściciele obiektów o charakterze turystycznym - hote­li, lokali gastronomicznych, sklepów, a także armatorzy statków. Ich znaczenie docenili również giżycczanie samodzielnie zlecając wydawanie pocztówek popularyzujących piękno miasta i okolic.  Wraz z rozwojem turystki pojawiły się również inne formy reklamy te­renu. W wielkonakładowych tytułach wschodniopruskich i ogólnoniemieckich można było przeczytać artykuły na temat Giżycka, druko­wano również foldery zawierające komplekso­wą ofertę turystyczną miasta. Znaczną ilość tych ostatnich wydano w Giżycku w latach dwudziestych i trzydziestych. W latach trzydziestych miasto przeżywało szczytowy okres swojego rozwoju, co widoczne było w jego wyglądzie, który dziś możemy po­dziwiać jedynie na pocztówkach z tego czasu.

Pierkunowskie lotnisko                                                                    opracował Wojciech Rużewicz

Historia lądowiska, a później lotniska wojskowego nad jeziorem Wojsak sięga czasów I wojny światowej, kiedy to do dyspozycji dowódcy pobliskiej twierdzy Boyen- pułkownika Hansa Busse z dniem 10 sierpnia 1914 roku pozostawiono niewielki oddział lotniczy pod dowództwem por. van Golza liczący łącznie 6 samolotów. W związku z budową fortyfikacji polowych w rejonie przyległego do twierdzy placu ćwiczeń (teren dzisiejszej JW 1242), samoloty porucznika v. Golza zostały ustawione na dość płaskim terenie na południe od Perkunowa, w rejonie istniejących jeszcze wówczas zabudowań przysiółka Woisack. Po zakończeniu I wojny światowej samoloty te wróciły do swojego macierzystego portu lotniczego w Królewcu. W 1936 roku teren lądowiska został zajęty przez Luftsport Verband NSFK (lotniczy związek sportowy Korpusu Narodowosocjalistycznego), który wybudował tu baraki dla załogi oraz drewniane i blaszane obiekty zaplecza, tworząc zalążki przyszłego lotniska bojowego. Do 1939 roku komendantem lotniska był kapitan Hundt.
Tuz przed wybuchem wojny na lotnisku pojawiły się ciężkie samoloty bombowe typu Heinkel He 111 oraz pojedyncze- czterosilnikowe Dorniery Do 17. Od tego czasu lotnisko zostało zamknięte dla cywili. Stacjonujące tu maszyny już 1 września 1939 roku brały udział w nalotach na Pomorze Gdańskie. Wiosną 1940 roku na lotnisku stacjonowały maszyny Junkers Ju 87 Stuka oraz małe samoloty łącznikowe Henschel Hs 126 Storch. W latach 1941- 44 lądowały tu również samoloty typu Junkers Ju 52 gdyż lotnisko zostało wykorzystane dla potrzeb kwatery Dowództwa Wojsk Lądowych „Mauerwald” nad jeziorem Mamry. W 1943 roku lotnisko zostało rozbudowane, wiosną 1944 wybudowano również betonowe pasy startowe. W listopadzie 1944 stacjonujące tu maszyny (wszelkiego typu) zostały włączone w skład Armii lotniczej „Reich”. W czasie nalotu lotniczego w dniu 16 grudnia 1944 trafiony bombą lotniczą i zniszczony został skład amunicji na lotnisku. 24 stycznia 1944 roku, w związku z podejściem wojsk radzieckich 31 Armii na przedpola Giżycka, wszystkie budynki zostały zniszczone. 

                                                                                                            pozostałości po Pierkunowskim lotnisku.
                                                  Radziecki Jak w niemieckich barwach na Pierkunowskim lotnisku, dwa klucze nad Pierkunowem.....

W mieście, mimo radykalnej redukcji armii, pozostawiono niewielki garnizon Reichswery. W 1921 r. w twierdzy ulokowano 3. batalion 2. pułku piechoty (III./ IR2). Odziały tego ba­talionu rozlokowano również w koszarach w mieście. Po przejęciu władzy, zgodnie z głoszo­nymi hasłami rewizjonistycznymi, nastąpiła szybka odbudowa i modernizacja armii. Towarzyszyła temu intensywna rozbudowa infra­struktury garnizonowej. Miejscowy batalion przekształcono w 3. batalion 23. Pułku Pie­choty (III./IR 23). W sąsiedztwie zamku pobu­dowano nowe koszary (Steinmetz Kasserne) i w 1935 r. ulokowano tam II Zmotoryzowany Dywizjon 47. Pułku Artylerii. W tym samym roku ukończono budowę koszar (Goltz Kas­serne) przy al. Wojska Polskiego i rozlokowano tam 11. Batalion Saperów. Poza jednostkami liniowymi w mieście mieściło się dowódz­two fortyfikacji wchodzących w skład Rejonu Umocnionego Giżycko, ośrodek wyszkolenia, rejonowe dowództwo sił zbrojnych i delegatu­ra kwatermistrzostwa. Tuż przed wybuchem wojny sformowano Brygadę Forteczną Lótzen, którą tworzyły pułki landwery.
Rozbudowa giżyckiego garnizonu zdecy­dowanie przyczyniła się do rozwoju miasta. Poza ewidentnymi korzyściami gospodarczy­mi związanymi z rosnącą aktywnością miej­scowych firm budowlanych, zyskiwał również lokalny rynek usług i handlu. Armia stała się również pracodawcą zatrudniającym szeroki wachlarz rzemieślników i pracowników biu­rowych. Liczne inwestycje związane z wojskiem stały się początkiem okresu prosperity i zakończyły kryzys gospodarczy końca lat dwudziestych, który przyczynił się do bankructwa kilku giżyc­kich przedsiębiorców. Naziści w swej polityce proponowali działania stanowiące antidotum na problemy, z którymi borykali się mieszkań­cy miasta. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że w kolejnych wyborach w Giżycku i okoli­cach rosło poparcie dla NSDAP.
Widoczny był również udział wojska w życiu społecznym. Żadna z uroczystości organizowanych w mieście nie obyła się bez jego udziału, a zwłaszcza orkiestry garnizono­wej, która stała się niezastąpionym elemen­tem kulturalnej sfery życia. Koncerty w Lesie Miejskim przyciągały miłośników marszowych rytmów, choć w repertuarze muzyków nie bra­kowało znanych klasyków.


Miasto z lotu


zdjęcia historyczne pochodzą :
-zbiory własne,  www.chomikuj.pl,  www.ofg.pl, www.sercemazur.pl, oraz dzięki uprzejmości i zgody Pana  Marka Kowalczyka wydawcy dwóch albumów "Giżycko na starych pocztówkach 1898-1945".
 Żródła historyczne w oparciu o książki :
"Giżycko z dziejów miasta i powiatu" , "Giżycko miasto i ludzie"," Lec-Loetzen", "Loetzen Stadt und Kreisoraz" ,oraz  prace Grzegorza Białuńskiego.























































strona w budowie