Miasto i okolice  na podstawie  Mieczysława Orłowicza w Ilustrowanym przewodniku po Mazurach Pruskich i Warmii  / pisany w latach 1913-1923 / na nowo podali do druku po małych poprawkach : G.Jasiński, A.Rzempołuch, R.Traba      wyd. Borussii


Przewodnik turystyczny z 1923r  Mieczysława Orłowicza, „Ilustrowany przewodnik po Mazurach Pruskich i Warmii. To lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników Warmii i Mazur. Mamy tu nie tylko obraz architektury, ale wiele innych elementów mazur sprzed stu lat. Są tu opisy wyglądu miast, jak można było kiedyś dotrzeć do poszczególnych miejsc, jakie były restauracje, hotele, jaka ludność zamieszkiwała w konkretnej miejscowości. Dlatego ten przewodnik polecam wszystkim miłośnikom Mazur, to także bardzo ciekawe źródło wiedzy dla chcących się czegoś dowiedzieć o miejscu zamieszkania.Krótkie cytaty wybrane z przewodnika.

Giżycko/Loetzen

foto Patryk Boguszewicz
GIŻYCKO I OKOLICA
Głównym ogniskiem ruchu turystycznego na Mazurach jest położone na przesmyku między jeziorami Mamry i Niegocin miasto Giżycko - Lec (Lótzen) zwane też Łuczany. Liczy ono 7.000 mieszkańców, bez wojska - nadto posiada silny garnizon, jako twierdza nadgraniczna. Polaków tu żyje 600. Dworzec kolejowy, punkt węzłowy czterech linii kolejowych, leży 0,5 km na wschód od rynku. Obok dworca (przejście kładką ponad torami) znajduje się przystań parowców odchodzących na południe w stronę Mikołajek. Przystań parowców odchodzących na północ do Węgorzewa — Węgoborku znajduje się niedaleko zamku, przy końcu ul.Królewieckiej (Kónigsberger Str.). Niemcy pierwszą przystań nazywają Sudbahnhafen, drugą Wendehafen. Hotele: „Deutscheshaus" Mroczkowskiego na rynku (25 pok.), „Kaiserhof" Steinera na rynku obok kościoła (24 pok.), „Masovia" Konopki przy ul.Królewieckiej, „Germania" przy ul. Łeckiej, „Kurfurst" na rynku.Pokoje umeblowane i kwatery dla wycieczek zbiorowych w willi "Concordia" Smolicha przy ul. Węgoborskiej. Schronisko studenckie (Studentenherberge) dla wycieczek szkolnych znajduje się w domu p.Kalisza. Restauracje: „Staroniemiecka Piwiarnia" Rakowskiego przy ul. Królewieckiej, „Reichshof' tamże, winiarnia Rohrera, ul.Łecka Wojczuka przy ul. Królewieckiej, w willi „Concordia" przy ul.Węgoborskiej, gdzie się znajduje duża sala koncertowa. Nadto we wszystkich hotelach. Kawiarnie: Coehn ul. Łecka, Reiner ul. Królewiecka. Poczta na rynku. Łodzie na godziny wynajmuje budnik kolejowy koło mostu. Łaźnie Feyersangera na rynku, nadto publiczna łażnia z wszelkimi rodzajami kąpieli w szpitalu „Betania".Nadto nad jeziorem łazienki miejskie. Księgarnia Kuhnela, Rynek nr.7 — tamże biuro informacyjne miejscowego towarzystwa turystycznego.

…”dworzec kolejowy, punkt węzłowy czterech linii kolejowych, leży 0,5 km na wschód od rynku. Obok dworca (przejście kładką ponad torami)znajduje się przystań parowców odchodzących na południe w stronę Mikołajek. Przystań parowców odchodząca na północ do Węgorzewa –Węgoborku znajduje się niedaleko zamku, przy ul.Królewieckiej (Koenigsberger str.) Niemcy pierwszą przystań nazywają Sudbahnhnhafen, drugą Wendehafen…..” 

Już Krzyżacy zwrócili uwagę na potrzebę ufortyfikowania przesmyku między jeziorem Mamry a Niegocin i wznieśli tu zamek Loetzenburg", obok którego leżała Nowa Wieś. Dzisiejsze Giżycko-Lec powstało na miejscu tej wsi, otrzymując w r. 1612 od elektora Jana Zygmunta prawo miejskie. W czasie trzynastoletniej wojny staną Lec po stronie Polski, a w r. 1454 uległ zamek zniszczeniu, gdyż ne chciał się poddać. Lecz już w następnym roku (1455) Polacy pobici pod Rynem stąd ustępują, po czym w r. 1456 na nowo Lec zajmują. Po pokoju toruńskim w r. 1466 Krzyżacy odnawiają zamek.Przy zdobyciu miasta przez Polaków i Tatarów 10 lutego 1657 spłonęło całe miasto prócz ratusza, kościoła i zamku. W r. 1686 i 1696 zniszczyły Lec pożary, a zaraza z r. 1710 wybiła całą prawie ludność (zmarło 800 osób). Dość znaczne szkody poniósł też Lec w czasie okupacji przez Rosjan podczas wojny siedmioletniej oraz podczas przemarszu wojsk francuskich w r. 1807 i 1812. W r. 1807 kwaterowały tu legiony polskie; gen. Dąbrowski stał w zamku. Zajączek w mieście. W r. 1822 spaliło się całe miasto. W r. 1914 w czasie napadu Rosjan uległo miasto znów zniszczeniu, a niewiele mu pomogła założona na zachód od miasta między jeziorami, zaczęta w r. 1844 twierdza Boyen. Lec jest miejscem urodzenia historyka•Wojciecha Kętrzyńskiego (zm 1918 we Lwowie jako dyrektor Ossolineum), który tu także do szkół uczęszczał. W Lecu mieszkał też przez lat kilkadziesiąt i zmarł w r. 1895 Marcin Gerss, od roku 1860 wydawca Kalendarza Królewsko-Pruskiego Ewangielickiego, potem Gazety Leckiej. Za jego czasów był Lec ogniskiem mazurskiego ruchur kulturalnego o charakterze antypolskim. Historycznie najcenniejszym zabytkiem miasta jest stary zamek krzyżacki,zbudowany w latach 1335-77 w stylu gotyckim, który w czasie restauracji z r. 1560 i 1614 otrzymał obecny wygląd i fasadę w stylu holenderskiego renesansu. Leży nad kanałem między miastem a twierdzą wśród cienistego parku. W ostatnich czasach służył za mieszkanie komendanta twierdzy. Niegdyś miał jeszcze dwa skrzydła, które rozebrano w XIX w. Pierwotny zamek, który zbudowali Polacy w r. 1455, leżał 100 kroków bliżej jeziora, gdzie widać jeszcze ślady murów, na miejscu pogańskiego grodziska.Na rynku w miejscu ratusza pomnik poległych w wojnie francusko-pruskiej w r. 1870, obecny zaś ratusz przerobiono z dawnego browaru. Stoi tu też kościół ewangelicki, zbudowany w r. 1827 wedle planów słynnego berlińskiego architekta Schinkla, który jest twórcą też wielu kościołów i pałaców w Poznańskiem (np. zamek w Kórniku inne). Wedle jego planów zbudowano też kazalnicę. Posiada on drewnianą chrzcielnicę empirową w kształcie kielicha. Sąsiednia kamienica (Rynek nr.31) ma żelazną barokową kutą poręcz z pocz. XVIII w.Garstka katolików posiada kaplicę św.Brunona w jednym z nowych domów na drodze do lasu miejskiego.Z nowych budynków do okazalszych należy żeński klasztor ewangelicki „Betania" na sto zakonnic.
foto bildarchiv-ostpreussen.de
Miasto czyste i ładnie zabudowane, otoczone willami i ogrodami, ściągało przed wojną licznych letników niemieckich, głównie z Królewca. Dzięki swemu położeniu miedzy jeziorami nazywają je „Mazurską Bregencją". Oprócz starostwa i władz powiatowych posiada gimnazjum, szkołę, seminarium nauczycielskie, szkołę wydziałową żeńską i dom sierot na sto wychowanków. Miasto ma gazownię, rzeźnie i wodociągi, z fabryk kilka cegielń, tartaków parowych i duży browar. Tak władze miejskie, jak i istniejące tu towarzystwa dla uprzyjemnienia pobytu letnikom i turystom, utrzymują w doskonałym stanie park i lasek miejski, ławki na promenadach, w lecie urządzają koncerty muzyki wojskowej itd. Wiele uroku dodaje miastu zadrzewienie ulic i rynku lipami, które na niektórych ulicach, jak Dworcowej i Węgoborskiej, ciągną się w dwóch szeregach.Przechadzki z Giżycka - Lecu wykazują wielką rozmaitość widoków krajobrazu Pojezierza Mazurskiego. Wszędzie wygodne ścieżki, napisy, ławki, drogowskazy, nawet wieże widokowe. Także przechadzki gościńcami dają ładne widoki, szczególnie w kierunku południowym i zachodnim.Idąc na wschód ul. Łęcką, najładniejszą ulicą miasta, ozdobioną ogrodami i skwerami, przy której zachowało się kilka malowniczych staroświeckich domów, mijamy położony w ogrodzie sądu dworzec kolejowy, za którym widać jezioro Niegocin, wieżę, cienisty cmentarz, który ma wiele ładnych pomników i mnóstwo grobów poległych w ostatniej wojnie Niemców i Rosjan, wreszcie na skraju miasta klasztor „Betania" i kilka zgrabnych will. Za miastem wzgórze Szubienica (Galgenberg), gdzie przy budowie kolei odkryto ogromne cmentarzysko przedhistoryczne.Ul. Królewiecka prowadzi do zamku i twierdzy Boyen. Na lewo za mostem na kanale zbacza, z niej ścieżka, wiodąca naokoło zamku głęboką dolinką u stóp twierdzy Boyen nad jezioro Niegocin. Po drodze mijamy boisko sportowe, gdzie odbywają się zawody w piłkę nożną. Idąc dalej wychodzimy na Górę Stołową (Tafełberg), ze szczytu której ładny widok na miasto i jezioro. Stoi tutaj krzyż św. Brunona z r. 1910, wzorowany na św. Wojciecha w Tenkitach, wystawiony przez miejscowych ewangelików dla pamięci pierwszego niemieckiego apostoła chrześcijaństwa w tych stronach. Była ona niegdyś wyższa, lecz mnóstwo ziemi wybrano stąd pod budowę tamy kolejowej na bagnie i twierdzy.Dla zwiedzenia leżącej obok twierdzy Boyen, potrzeba pozwolenia komendy placu. Stoi tu też w ładnym parku budynek kasyna wojskowego. W r. 1914 twierdza ta dwukrotnie oparła się gwałtownym szturmom rosyjskim. Na północ od twierdzy w miejscu skrzyżowania gościńców, na lewo od cmentarza wojskowego i jeziora Mała Popówka, rozpoczynają się promenady dookoła twierdzy. Z ustawionych tu ławeczek piękne widoki. Z przeciwnej strony od gościńca prowadzi do twierdzy ładna aleja. Do twierdzy prowadzą dwie bramy —jedna ełcka nad jeziorem Mała Popówka, od strony północnej, druga rastemborska nad jeziorem Wielka Popówka, od zachodu.3,3 km na zachód od Lecu leży folwark Piękna Góra — Schónberg położony bardzo malowniczo na górzystym przesmyku między jeziorem Mamry a Tajty. Idzie się ku niemu gościńcem królewieckim, mając po drodze widoki na twierdzę i jeziora, szczególnie gdy się wyjdzie na szczyt któregoś z ciągnących się po obu stronach drogi wzgórz. Koło km 130 widać w dole niewielkie jezioro Wielka Popówka z pływalnią wojskową, a dalej południową część jeziora Mamry z licznymi wyspami. Koło pływalni wojskowej piłkalnia. Na lewo od skrzyżowania gościńców (zboczyć należy z gościńca przy słupku kilometrowym 129,5) wznosi się wzgórze Hala (Alm) zwane też Tabaksberg (146 m) znane z pięknego i rozległego widoku; widać stąd siedem jezior. Piękna Góra — Schónberg jest to folwark z dobrze utrzymanym parkiem na szczycie wzgórza, skąd bardzo ładny widok na jezioro Mamry po Pierkunowo, Róg Pierkunowski i Sztynort - Steinort. Niedaleko na Górze Zamkowej (Schlossberg) według legendy stać miał zamek księcia Galindów Izegubsa. Nosi ona na mapach nazwę „Stary Zamek". W okolicy tej miało być niegdyś kilka grodzisk przedhistorycznych, o czym świadczą spłaszczone szczyty •wzgórz.W stronę południowo-zachodnią jest też ładna, ze względu na widok na miasto i jezioro Niegocin, przechadzka do wsi Wilkasy (2,5 km Wilkassen), leżącej nad małym jeziorem i dalej na południe do lasu dóbr Strzelce, skąd można łodzią powrócić do Lecu. W Wilkasach dobra gospoda.
Najpiękniejsza jest przechadzka z Lecu do wzgórza Wilhelma oddalonego 3,5 km na północ i lasku miejskiego. Droga wiedzie przez ul. Wegoborską (Angerburger Str.), przy której stoi gimnazjum. Niedaleko za nim zaczyna się krótsza ścieżka dla pieszych do lasu miejskiego, zaopatrzona w ławeczki, wzdłuż której ciągnie się aleja lipowa. Między nią a gościńcem stoi kaplica katolicka. Idąc gościńcem przy kilometrze 3,5 spotykamy drogowskaz, wskazujący zbaczającą na lewo drogę na najwyższe wzniesienie okolicy Lecu, wzgórze Wilhelma (Wilhelmshóhe), na którego szczycie wznosi się 20 m wysoka wieża widokowa, której galeria znajduje się 190 m n.p.m., a 74 m nad poziomem sąsiednich jezior. Z wieży widać dokoła obszar 60 km2, a widok obejmuje całą wschodnią część Mazur, widoczna stąd jak gdyby na mapie. U stóp leży Giżycko - Lec i jezioro Niegocin, a dalej na północ jezioro Mamry, za którym z lasu wynurzają się czerwone dachy pałacu w Sztynorcie — Steinort, na południe widok sięga po Wydminy, na wschód poprzez ogromne lasy aż do Wzgórz Gołdapskich i Szeskich. Szczególnie pięknym jest widok o zachodzie słońca. Obok wieży gospoda.Na sąsiednich wzgórzach las miejski. Za wzgórzem Wilhelma zbacza w głąb lasu biało znaczona ścieżka turystyczna (Hóhenweg). Postępując nią zwiedzamy najpiękniejsze partie lasu, w którym mieszają się drzewa szpilkowe i liściaste. Po godzinie drogi dochodzimy do strzelnicy. Wrócić stąd można do gościńca drugą, cokolwiek krótszą ścieżką turystyczną zw. Talweg (znaki niebiesko-białe). Obie ścieżki łączy ścieżka środkowa (Mittelweg, czerwone znaki), która mija ładne ustronie leśne. Strzelnica leży nad ładnym stawkiem, prowadzą stąd promenady do kilku stawów, które mają specjalne urządzenia dla hodowli karpi. Przy strzelnicy restauracja, w której w lecie po południu gra muzyka. Niedaleko wzgórza Wilhelma przy gościńcu stoi malownicza willa „Waldschlósschen". Dla powrotu do miasta ze względu na piękne widoki wskazana ścieżka, biegnąca od wzgórza Wilhelma grzbietem wzgórz.Z wymienionych tu przechadzek, od rynku licząc, trzeba do obejścia twierdzy Boyen promenadą 80 min., do dojścia do wieży widokowej 45 min., do dojścia do strzelnicy aleją lipową również 45 min.Z Lecu można odbywać ładne wycieczki wodne, a to albo łodzią wiosłową, albo motorową, albo żaglową. Najpopularniejsze wśród nich - jeziorem Niegocin do ładnie położonej wsi Strzelce (3,5 km), przy czym można zboczyć ku zachodowi krótkim Kanałem Rafalskim (Rafalkerkanal) na wąskie 6 km dł. jezioro Tajty (Taytasee) oraz na północ Kanalem Giżyckim - Leckim (2 km) na urozmaiconą licznymi wyspami południową część jeziora Mamry. Kanał ten zbudowano w r. 1764.Lec leży na polsko-niemieckim pograniczu etnograficznym. Samo miasto oraz okolica na północ i na zachód od niego jest już całkiem zgermanizowana. W leżących na wschód Sulimach (Sulimmen) jest jeszcze nieznaczna mniejszość mazurska w otoczeniu niemieckim, a tylko na południe, zacząwszy od wsi Wilkasy (Wilkassen) i Grajewo (Graywen) ciągnie się zwarte terytorium mazurskie. Niegdyś jednak wsie polskie sięgały znacznie dalej na północ, lecz w XIX w. uległy germanizacji.W powiecie leckim niegdyś dość liczne dobra posiadała szlachta polska. W różnych czasach widzimy Bibersteinów w Pierkunowie, Borowskich i Bulowskich w Bogaczewie, Drygalskich w Rantach, Kowalewskich w Martynach, Łosiów w Dejgunach i Fuledzie, Gardlińskich w Grzybowie itd.

Jeziora wokół Giżycka

foto bildarchiv-ostpreussen.de
Mazury to kraj jezior - jest tu ich ogółem blisko tysiąc, i zajmują one przeszło 500 km2 powierzchni. Największe i najpiękniejsze z nich grupują się koło Giżycka - Lecu, który jest też głównym punktem wyjścia wycieczek na jeziora. Większa ich część leży - na poziomie 117 i 118 m n.p.m., a są one tak ugrupowane, że ich część północna wraz z jeziorem Niegocin leży w dorzeczu Pregoły, część zaś południowa z jeziorem Śniardwy w dorzeczu Wisły. Dział wód między nimi znajduje się koło mostu w Rydzewie. Jeziora zostały połączone kanałami, a dla utrzymywania ruchu pasażerskiego zawiązało się w Lecu osobne towarzystwo akcyjne Mazurskie Towarzystwo Żeglugi Riech & Comp.), którego parowce, duże, czyste i wygodne od r. 1891 kursują w lecie po jeziorach mazurskich, biorąc za punkt wyjścia w obu kierunkach Lec. Przed wojną parowców dużych było trzy: „Lówentin", „Mowe" i „Ernst", każdy obliczony na kilkadziesiąt osób, czysty, z ławeczkami na pokładzie i restauracją. Nadto kursuje parowiec z Rynu do Mikołajek, a w Mikołajkach można wynajmować motorowe łodzie. Regularnie kursują parowce od początku maja do pierwszych dni września, lecz na zamówienie uprzednie wycieczki zbiorowe mogą je otrzymać i w innej porze roku. Dla ułatwienia orientacji wydało Towarzystwo Żeglugi"tanią mapę jezior mazurskich (niemiecką), którą można otrzymać w księgarni w Lecu. Zawiera ona też plan Lecu i lasku miejskiego Pharuskarte vom Seengebiet).Zwiedzanie jezior mazurskich posiada wiele uroku - krajobraz to piękny i oryginalny. Same jeziora to w olbrzymiej większości długie i wąskie wstęgi wód, podobne raczej do rzek ogromnych niż do jezior, a wiele uroku dodają im wysokie zalesione brzegi oraz liczne zatoki i wyspy. Głównym urozmaiceniem krajobrazu mazurskiego są kontrasty między zalesionymi wzgórzami a jasnymi taflami jezior. Dla wszelkich sportów wodnych kraj to wymarzony, a kąpiele w jeziorach są o tyle przyjemniejsze, że z powodu piaszczystego dna posiadają idealnie czystą wodę. Dla bardzo pobieżnego zwiedzenia jezior potrzeba dwóch a nawet trzech dni czasu. W ciągu pierwszego dnia należy odbyć wycieczkę jeziorem Mamry do Węgorzewa — Węgoborka, zwiedzając po drodze wyspę Upałty i Sztynort — Steinort, drugiego przez jezioro Niegocin przejechać się do Rucian i Mikołajek, a trzeciego odbyć łodzią wycieczkę na jezioro Śniardwy lub też parowcem do Rynu. Dzięki łączącym jeziora kanałom, zbudowanym przeważnie jeszcze za Fryderyka II, można parowcem odbyć po jeziorach przeszło 100 km drogi, a jest to najpiękniejsza z wycieczek, jakie w ogóle można urządzić na Mazurach. Jej pięknością zachwycał się już „romantyk na tronie" Fryderyk Wilhelm IV, który w połowie XIX w. zwiedzał jeziora mazurskie w łodzi żaglowej. Ruch turystyczny niemiec wzrastał tu w ostatnich 30 latach przed wojną z roku na rok. Polacy niestety zaglądali tu jako turyści niezmiernie rzadko. Na północ od Giżycka — Lecu aż po Węgorzewo — Węgobork rozciąga się jezioro Mamry (Mauersee), w dokumencie z r. 1340 nazwane „Mabrow", mające z licznymi odgałęzieniami 110 km2 powierzchni. Niegdyś było mniejsze, boczne zatoki stanowiły oddzielne jeziora, a dopiero w XVI w., skutkiem sztucznego podniesienia poziomu wód o 3 m, przybrało wygląd dzisiejszy. Dzięki wysokim i zalesionym brzegom i licznym wyspom należy ono do najpiękniejszych na Mazurach. W całej długości z południa na północ przecina je parowiec w drodze z Lecu do Węgoborku.Parowiec wyjeżdża z Lecu z portu przy ul. Królewieckiej i początkowo płynie kanałem, łączącym jezioro Niegocin i Mamry. Na lewo widać zamek w Lecu, a gdy on znika za wzgórzami, parowiec wypływa z kanału na część południową jeziora Mamry, która nosi nazwę jeziora Kisajno (Kissainer See) o pow. 19,8 km2, głęb. 28 m. Na lewo na wzgórzu nad jeziorem ukazuje się dwór Piękna Góra. Parowiec mija dużą, ciekawego kształtu wyspę, zwaną Ostrowem — Wielką Kępą (Grosser Werder), gdzie miała negdyś stać świątynia Galindów. Na wzgórzach wyspy ślady grodzisk przedhistorycznych. Także na Malym Ostrowie — Małej Kępie "Kleiner Werder) siedem przedhistorycznych wałów świadczy o jej dawnej obronności.Na północ od niej leży cały szereg wysp mniejszych, jak Świtałowy Ostrów, Sosnowa, Górny Ostrów — Górna, czyli Kadłubka, Mała i Wielka Kiermuza, Dębowa Górka — Dąbrowa, zarośnięte po części lasem, po części krzakami, wśród których gnieździ się mnóstwo wodnego ptactwa. Wyspa Wielka Kiermuza jest zamieszkała, inne bezludne. Polskie nazwy wysp jak i wsi okolicznych jak Róg (Roggen), Świdry (Schwidern), Kamionki i inne, świadczą o polskiej niegdyś ludności tych okolic, dziś już zupełnie zgermanizowanych. Na wschód faliste wzgórza, wśród których leży wieś Pierkunowo (Pierkunowen), a za nią widać wieżę widokową na wzgórzu Wilhelma. Nazwa wsi pochodzi od świętego gaju dębowego rożka Perkuna, jaki tu miał istnieć za pogańskich czasów. 3 km za Pierkunowem wcinający się głęboko w jezioro Królewski Róg — Półwysep Królewski (Kónigsspitze) oddziela jezioro Kisajno od następnej znacznie rozleglejszej części jeziora Mamry, zwanej jeziorem Dargin — Dargejmy (Dargeimen See), która od zachodu oddzielona jest Półwyspem Fuledzkim (Faulhoder Landzunge) od cokolwiek niniejszego Jeziora Dobskiego (Dobensee 19,5 km2), stanowiącego zachodnie ramię jeziora Mamry. Przez to ostatnie parowiec nie płynie — widać jedynie w oddali kościół w Radziejach — Rosengarten. Jezioro Dargejmy ma 19,8 km2, z nim łączy się jezioro Łabap, a ciągnąca się 2 km pod wodą ławica oddziela je od Jeziora Dobskiego. Także płytka mielizna łącząca Półwysep Królewski z Fuledzkim oddzielała przed podniesieniem wody jezioro Kisajno od Dargejmskiego.
Parowiec przecina jezioro Dargejmy kierując się ku leżącej na jego północnym brzegu wiosce Sztynort — Steinort, która wraz ze swym zamkiem widoczna jest z dala na tle ciemnej zieleni lasów. Z przystani do zamku 2 km drogi. Otacza go wspaniały park. Wygodna gospoda. Dobra tutejsze stanowią największą co do obszaru magnacką posiadłość na Mazurach.Na wschodnim brzegu jeziora w pewnym oddaleniu mazurskie wioski Pieczarki (Pietzarken) i Soldany (Soldahnen), ostatnie resztki polskiego osadnictwa w powiecie węgoborskim. Jeszcze w początkach XIX w. miał on 58% Polaków, cała część południowa była polska — dziś Polaków pozostało ledwie 8%.W ciągu dalszej podróży wjeżdża parowiec na małe jezioro Kirsajty (Kirsaitensee), wśród którego leżą zamieszkałe wyspy Kirsajty i Kurka — Wittfong. Jezioro to zaledwie 7 m głębokie, przed podniesieniem wody było samodzielnym jeziorem, a obie otaczające je wyspy były wówczas przesmykami, łączącymi się z obu stron lądem. Przy projektowanej budowie kanału mazurskiego obniży się poziom wód jeziora Mamry i jego odnóg o 2 m, a wtedy podzieli się ono na kilka jezior i w tym miejscu potrzeba będzie połączenia kanałem.Za wyspą Kurka — Wittfong leży właściwe szeroko rozlane jezioro Mamry (116 m n.p.m.) mające 26,7 km2 powierzchni. Brzegi oddalają się, natomiast w oczy rzucają się coraz bardziej wspaniałe drzewa wyspy Upałty, ku której zmierza parowiec (Insel Upalten, przedtem Stobber Werder lub Prystanier—Werder). Jest to duża jak Helgoland (stąd Niemcy nazwywają ją „Mazurskim Helgolandem"), blisko 300 morgów obszaru licząca wyspa, której wspaniały las z dębów, buków, klonów, topoli, lip i innych okazałych drzew nadaje charakter ogromnego parku. Przed dwustu laty miał rzeczywiście istnieć na wyspie park francuski w stylu Ludwika XIV, założony przez trzecią żonę hr. Ahaswera Lehndorffa. Podróżni zazwyczaj zatrzymują się tu przez kilka godzin. Na wyspie jest gospoda w leśniczówce, gdzie można też przenocować. Jej właściciel Karol Sensfuss ma łodzie do wynajęcia, którymi można się przeprawić do niedalekiej wioski Pniewo Stobben. Pobytowi na wyspie uroku dodaje śpiew ptaków, których mnóstwo się tu gnieździ. Piękniejsze miejsca wyspy ponazywali sentymentalni Niemcy „Samotny grób", „Ulmen-dom" i „Roseninsel". Liczne ścieżki biegną środkiem wyspy i ku jej brzegom, skąd ładny i bardzo urozmaicony widok na jezioro Mamry. Wskazaną jest przechadzka dookoła wyspy. Ku północy za jeziorem widać na wzgórzu Węgorzewo - Węgobork i górującą nad nim wieżę. W XVIII w. stał na wyspie pałacyk, z którego zostały tylko ślady fundamentów. Jako przedłużenie wyspy w kierunku wschodnim ciągnie się długa piaszczysta mielizna. Niegdyś miała ona być drugą wyspą, na której w początkach XVIII w. jeden z hr. Lehndorffów postawił piramidę 13 m wysoką na cześć swego przyjaciela hr. Donnersmarkta, zburzoną z czasem przez fale jeziora.
foto  bildarchiv-ostpreussen.de
Dalsza część podróży parowcem do wypływu z jeziora rzeki Węgorapy (Angerapp) oraz tą rzeką i jej kanałem do Węgoborku (Angerburg) jest już mniej interesująca, dlatego lepiej zostać przez kilka godzin na wyspie Upałty, czekając na powrót parowca z Węgorzewa -Węgoborku, aby nim udać się w powrotną drogę do Giżycka - Lecu. Innego rodzaju wrażeń dostarczy wycieczka parowcem z Lecu na południe przez jezioro Niegocin (Lówentin See 117 m n.p.m.). Parowce kursują tu od 12 maja do 10 września, odjazd z przystani obok dworca. Czas jazdy do Mikołajek 3 1/2 godz., do Rucian 5 1/2 godz., tam i z powrotem 12 godz. Jedzenie i napoje można dostać na parowcu.Jezioro Niegocin owalnego kształtu o 27,9 km2 powierzchni, pod względem piękności ustępuje znacznie jezioru Mamry, brzegi ma płaskie i bezleśne. Jedynie wyspa zwana Francuską — Grajewska Kępa — wznosi się przy wschodnim brzegu. Głębokość jeziora w północnej części dochodzi do 37 m. Po odjeździe z przystani na razie ładnie przedstawia się miasto Lec z zamkiem i twierdzą. Na prawo wzgórza, wśród których leży polsko-mazurska wieś Grajewo Graywen, od której zaczyna, się polskie terytorium etnograficzne. Na widnokręgu ciemnieje las miejski, z wnoszącą się nad nim wieżą widokową na wzgórzu Wilhelma. Parowiec zbliża się do zachodniego brzegu, gdzie wśród starych drzew leży na wzgórzu wioska Strzelce (Strzelzen). Na zachód od wsi za folwarkiem otoczone bagnami i wodą grodzisko staropruskie.W stronie południowej ukazuje się biała, ciężka, czworoboczna wieża kościoła w Rydzewie, ku któremu steruje parowiec. Dalej jezioro zwęża się na kształt rzeki, a jego cypel południowy nosi nazwę Jeziora Bocznego (Seitensee). Niegdyś, przed podniesieniem wód jeziora Niegocin, oddzielał go od Jeziora Bocznego przesmyk, dziś zalany wodą. Tym tylko wytłumaczyć można fakt, że w poprzednich wiekach kościół był w Rydzewie, a plebania w Bogaczewie. Na zachodnim brzegu leży bardzo długa wieś Bogaczewo (Bogaczewen) o 700 mieszk., na wschodnim Rydzewo, którego kościół zbudowany nad brzegiem jeziora pochodzi z r. 1591. Jest on murowany, z wieżą, trzynawowy, z drewnianym pułapem. Ołtarz połączony z amboną ma obraz Wieczerzy Pańskiej, rzeźby apostołów i dobre portrety Lutra i Melanchtona. Dzwon z r. 1604 . Na wieży rośnie niewielki jesion. W kościele portret znanego z nauki i dysput religijnych pastora Sartoriusa, jego żony i siedmiorga dzieci (którzy w r. 1709 dzień po dniu pomarli na dżumę), z odpowiednim wierszem.7 Według starej kroniki parafialnej Tatarzy w r. 1656 zabrali z tej parafii tyle osób , że po ich odejściu z 253 chat tylko 71 miało mieszkańców.Jezioro zwęża się coraz bardziej, aż wreszcie przekształca się w kanał Kula (Kullakanal), ponad którym przebiega most gościńca. W tym miejscu ma się znajdować dział wód — na północ od mostu płyną wody jeziora i kanałów ku Pregole — na południe ku Wiśle.Za kanałem wypływa parowiec na wąskie a kilka km długie Jezioro Jagodne (Jagodner See) o pow. 10 km2, głębokości 37,4 m, na którego wschodnim brzegu leżą osady Wielkie i Małe Jagodne, na zachodnim długa wieś Prażmowo — Salpia (też Salpy). Najbardziej na południe wysunięta część tego jeziora nosi nazwę Górkło (Gr. Hensel See), a leży nad nim duża wieś Szymonki (Schimonken). Znajduje się tu przystań parowców. Jest to wieś mazurska o 650 mieszk., położona na południowym stoku Zdunowej Góry (Tópfer Berg), w zimie 1914—15 głównej obronnej pozycji niemieckiej, o którą rozbiło się kilka masowych szturmów rosyjskich. W czasie tych walk wysadzili Niemcy w powietrze wieżę tutejszego kościoła (25 listopada 1914), który został też uszkodzony przez kilka granatów rosyjskich. Jest to neogotycki budynek z lat 1874—77. W jeziorze między wsią a przystanią ślady budowli palowych.Zaczynają się tu kanały łączące Jezioro Jagodne z jeziorem Tałty. a podróż po nich wobec płaskich, zarośniętych szuwarem brzegów jest mało urozmaicona. Po obu stronach rozciąga się monotonna równina, za którą od strony północnej wznosi się szereg wzgórz. Na jednym z nich w stronie północno-zachodniej widać kościół i zamek miasteczka Ryn. W tej partii mija parowiec trzy niewielkie jeziora Szymon — Szymańskie (Gr.Schimon See 1,75 km2), Kotek Wielt (Gr. Kottek See), Tałtowisko (Taltowisko See 3,13 km2). Ogólna długość kanałów łączących te jeziora wynosi 6,25 km. Za jeziorem Kotek przebiega kanał most gościńca z Rynu do Mikołajek, obok którego znajduje się przystań, obok folwarku Zielony Gaj — Zielony Lasek (Grunwald). Za Szymonkami przecina kanał zajmujące 21 km2 bagno Hajtus (Hayte Bruch), obecnie częściowo osuszone i zamienione na łąki. Kanał z jeziora Tałtowisko do jeż. Talty -Tałtowskiego zbudowany jeszcze w r. 1764 biegnie przez bagnistą równinę, która niegdyś zalana była przez fale jeziora, które tędy : przez tałtowskie bagna sięgało aż do jeziora Śniardwy.Najpiękniejsza część drogi zaczyna się z chwilą, gdy parowiec wypływa na jezioro Tałty (Talter Gewasser). Jest ono długie, stosunkowo wąskie (400—2000 m), tak że miejscami wśród wysokich zalesionych brzegów robi wrażenie raczej rzeki szerokiej niż jeziora. Należy do najpiękniejszych i najgłębszych (51 m) na Mazurach, a wiele uroku dodają mu zalesione brzegi i liczne zatoki. Wobec licznych zakrętów jeziora odsłaniają się coraz to inne widoki. Parowiec wypływa na nie mniej więcej w połowie drogi między miastami Ryn a Mikołajki i skierowuje się na południe ku tym ostatnim. Na wschodnim brzegu zostaje długa wieś Tałty (Talten), która dała nazwę jezioru, a za którą rozciągają się szerokie bagna (Talter Bruch). Przy wschodnim brzegu na północ od wsi Tałty znajduje się najgłębsze miejsce jeziora (51 m). Na przeciwnym brzegu leży uboga wioska rybacka Sady (Schaden). Jezioro zwęża się, brzegi piaszczyste, to znowu zalesione zbliżają się ku sobie. Na prawo mijamy wzgórze Olszowy Róg (Kaiserhóhe), stromo wznoszące się nad jeziorem (155 m), z którego szczytu ładny widok, a w dali ukazuje się smukła wieża kościoła w Mikołajkach (Nikolaiken). Po kwadransie dalszej podróży mijamy 150 m długi, na 6 przęsłach oparty, most kolejowy linii Mrągowo-Ządzbork-Ełk, za nim drugi most, łączący miasto z leżącym po drugiej stronie przedmieściem i parowiec zatrzymuje się na przystani „Mazurskiej Wenecji", jak Mikołajki nazywają Niemcy. Miejscowi rybacy ofiarowują podróżnym na sprzedaż wędzone sielawki (Maranen), gatunek ryb, z handlu którymi słyną od dawna Mikołajki
foto bildarchiv-ostpreussen.de
Po krótkim postoju rusza parowiec dalej, jezioro jest tu na przestrzeni kilku km wąskie jak rzeka. Na lewo dłuższy czas ciągną się jeszcze domy Mikołajek, w dali ukazuje się wieża w formie starego zamku zbudowanego dworu Piękna Góra — Schónbergu. Brzeg zachodni podnosi się - w pięknym położeniu wśród lasów ukazuje się wśród wzgórz folwark Kutinowo (Kulinowen) z kilku zabudowaniami, które przed wojną ściągały licznie letników niemieckich. Naprzeciw, od strony wschodniej przez wąski kanał ukazuje się największe na Mazurach jezioro Śniardwy i wynurzające się z niego wyspy Szeroki i Czarci Ostrów — olbrzymia zdaje się bezkresna przestrzeń wód. Niemcy nazywają ten punkt podróży „Spirdingblick" - trzeba jednak za Kulinowem uważać, patrząc ku wschodowi, gdyż widok na Śniardwy trwa dość krótko.l km dalej na południe jezioro zwęża się, a komunikację obu brzegów ze sobą ułatwia w tym miejscu prom, zwany Wierzba. Leżąca dalej na południe część jeziora nosi nazwę Bełdany (Beldahnsee), które należy do najpiękniejszych na Mazurach. Przy dość nieznacznej szerokości ma ono długości 13,5 km, 46 m głębokości, a jego wysokie brzegi, pełne zatok i półwyspów, pokrywa wspaniały las szpilkowy, wchodzący już w obszar Piskiej — Jańsborskiej Puszczy, na tle którego jaśniejsze punkty stanowią tu i ówdzie liściaste drzewa. W środku jeziora na zachodnim brzegu leży wioska Kamień, dalej na południe na zachodnim brzegu nad dużą odnogą jeziora wsie Wygryny - Wydryny (Widrinnen) i Orłówko, a na przeciwnym brzegu mała osada rosyjska Filiponów - Piaski (Piasken).W południowym cyplu jeziora, obok tzw. królewskich dębów, gdzie niegdyś miał odpoczywać Fryderyk Wilhelm IV, obok wioski Guzianka (Guszianka), leżącej na wysokim brzegu, znajduje się przekop przez krótki, ale wysoki przesmyk, oddzielający to jezioro od następnego. Ponieważ poziom wód różni się o 2 m, zbudowano tu sluzę, która umożliwia parowcowi wzniesienie się na poziom jeziora Guziańskiego. Napełnianie śluzy wodą trwa 5 min. i pozwala podróżnym zapoznać się z tego rodzaju urządzeniem wodnym. Za śluzą wypływa parowiec na malowniczą, otoczoną wysokimi wzgórzami .Małą Guziankę — Małe Jezioro Guziańskie (Kl. Guszin See), gdzie na tle lasów stoją budynki nadleśnictwa i położonych obok tartaków, a dalej Wielka Guzianka - Wielkie Jezioro Guziańskie, za którym mijamy zazwyczaj tratwami wypełniony port drzewny z kilkoma tartakami, których hałas dziwnie odbija od majestatycznej ciszy, jaka nas dotychczas otaczała.Port leży w sąsiedztwie stacji kolejowej w letnisku Ruciane-Nida - Ruciany linii z Pisza - Jańsborka do Mrągowa - Ządzborka. Parowiec zatrzymuje się tu tylko na kilka minut, gdyż podróżnych czeka jeszcze ostatnia najpiękniejsza część podróży po Jeziorze Nidzkim. Wąski kanał, zbudowany jeszcze, w r. 1766, łączy go z jeziorem Wielka Guzianka. Nad kanałem przerzucone są mosty kolejowy i drogowy odbudowane po zniszczeniu poprzednich przez Niemców w czasie bitew w r. 1914. Kanał ten stanowi granicę między powiatem jańsborskim (na wschód) a ządzborskim (na zachód).Jezioro Dolne (Nieder See), zwane także Nidzkim przeciętnie l km szerokie, a 18 km długie, leżące w samym środku Piskiej -Jańsborskiej Puszczy, wzniesione 2 m wyżej od jeziora Beldany, zajmuje 18 km2 pow. Posiada ono na ogół charakter podobny do jeziora Bełdany, lecz jego malowniczość podnoszą jeszcze zalesione wyspy, których jest siedem, a które noszą nazwy Wyspy Królewskiej. Bukowej, Brzozowej, Bukietowej itp. Uchodzi ono za najpiękniejsze na Mazurach, a podróż po nim za clou całej wycieczki. Najwięcej uroku dodają mu, obok wysokich i zalesionych brzegów z zatokami, wyspy, które pięknie kryją się jedna za drugą, a ugrupowane są w ten sposób, że każda zdaje się zamykać jezioro, a po jej minięciu ukazuje się nowy krajobraz. Zaraz po wyjeździe na jezioro ukazuje się na wschodnim brzegu ładnie położona wioska Kowalik, na przeciwnym Nida (Nieden), obok której stoi willa niemieckiego malarza Strobla. W dalszym ciągu ukazuje się na zachodnim brzegu malowniczo położona leśniczówka Pranie (Seehorst) oraz liczne składy drzewa budulcowego z puszczy. Parowiec nie przepływa całego jeziora, ale po półgodzinnej podróży koło półwyspu Płaski Róg, gdzie kończy się piękniejsza część jeziora, zawraca do Rucian, a w dalszym ciągu do Mikołajek i Giżycka - Lecu.
foto bildarchiv-ostpreussen.de
W powrotnej drodze można się zatrzymać w Rucianach, celem zrobienia wycieczki do osad rosyjskich starowierców oraz nad rzekę Krutynię, albo, co jest bardziej wskazane w Mikołajkach, celem uzupełnienia zwiedzania jezior mazurskich. W szczególności w Mikołajkach można wynająć łodzie motorowe do przejażdżki po jeziorze Śniardwy, nadto w miesiącach letnich od 12 maja do 10 września kursują parowce do Rynu (Rhein). Ta ostatnia wycieczka jest polecenia godną, gdyż przy tej sposobności poznaje się bardzo ładne  Jezioro Ryńskie, stanowiące część północną jeziora Tałty. Odległość Mikołajek od Rynu wynosi 22 km, czas jazdy wynosi 2 godz. Początkowo parowiec płynie znaną nam już turą po jeziorze Tałty, które poznajemy w całej długości. Na jego brzegu północnym leży wioska Skorupki (Skorupken), na południowym oddzielone od siebie głęboką zatoką Wielki Jawor (Gr. Jauer) i Mały Jawor (Kl. Jauer), zwane też Jorami. Dalej ku pomocy jezioro się zwęża, z obu brzegów wcinają się w nie głęboko długie półwyspy, za którymi zaczyna się 8 km długie, przeciętnie l km szerokie, Jezioro Ryńskie (Rheinscher See). Podróż po nim nastręcza wiele pięknych i urozmaiconych widoków: strome, zalesione brzegi, piaszczyste wydmy, pola uprawne, liczne zatoki, kilka wysp, a wreszcie rozrzucone na obu brzegach chaty wiosek mazurskich przesuwają się po kolei przedoczyma podróżnego. W szczególności w części południowej jeziora -Lżą naprzeciw siebie wioski Notyst (Notisten) i Mrówki (Mrowken), - części środkowej na brzegu zachodnim Wejdyki (Weydicken), na wschodnim Rybical (Riibenzahl), naprzeciw którego wrzyna się  brzeg zachodni prawie 2 km długa a wąska zatoka Ruminek. W ostatniej części podróży ukazuje się na wzgórzu, leżącym między dwoma jeziorami miasteczko Ryn - cel podróży - nad którego domkami góruje dawny zamek krzyżacki i wieża kościoła. Jest to najpiękniej położone z miast mazurskich. Tu kończy się wycieczka parowcem. Jezioro Ryńskie (11,3 km2), Tałty (7,6 km2) i Beldany 13,6 km2) łączą się ze sobą bezpośrednio i tworzą jak gdyby potężną 35 km długą, a l km szeroką rzekę, płynącą z północy na południe. Ich krajobraz jest najbardziej typowym dla Pojezierza Mazurskiego, niechaj zatem nikt, bawiąc na Mazurach, nie zaniecha wycieczki parowcem lub łodzią po tych jeziorach.Położone na wschód od Mikołajek  jezioro Śniardwy (Spirding See), mierzące wraz z odnogami 134 km2, a bez odnóg 109 km2, jest największym jeziorem nie tylko na Mazurach, ale na całym obszarze zamieszkałym przez Polaków, a drugim co do wielkości w Niemczech (po jeziorze Miiritz). Podczas gdy większość jezior mazurskich ma kształt wąski a długi, Śniardwy mają formę trójkąta, którego boki wynoszą po 20—25 km, jest to zatem olbrzymia przestrzeń wód, która miejscami robi wrażenie morza. Pod względem pejzażowym nie przedstawia się jednak jezioro malowniczo, brzegi ma bowiem przeważnie płaskie, bagniste lub kamieniste.W kącie południowo-zachodnim rozsiadło się kilka wysp, niegdyś ufortyfikowanych. Największa z nich zamieszkała, przeszło l km długa, nosi nazwę Szeroki Ostrów - Kępy Śniardwy (Spirdingswer-der), a ma ona blisko l km2 pow. Mieści się na niej mała osada z 6 chat o przeszło 30 mieszkańcach. Najwyżej wznosi się wysoki Czarci Ostrów - Czartowa Góra (Teufełwerder), mała piaszczysta wysepka, wysunięta dalej ku zachodowi. W r. 1785-88 Fryderyk II w czasie walki o cła na Wiśle zbudował tu jako memento pod adresem Rosji fort ełcki (Fort Lyck), który jednak w r. 1796 opuszczono, a później rozebrano. Na sąsiedniej wysepce zbudowano natomiast fort nowoczesny. Na Czartowej Górze znaleziono wiele urn przedhistorycznych.Przy swej rozciągłości jezioro nie jest zbyt głębokie (25 m), przeciętnie ma 10 m. Dno piaszczyste. Przy wycieczkach łodzią trzeba być ostrożnym, gdyż w razie wiatru podnoszą się na jeziorze silne fale, których wysokość dochodzi do 1,3 m, a jeżeli trafią na niewprawnych wioślarzy, mogą przewrócić łódź. Jest mnóstwo ryb (ich połów wydzierżawiono przed wojną za 33.000 marek rocznie), toteż na brzegach gnieździ się sporo ptaków, żywiących się rybami (mewy, rybitwy itd.) Z głównym jeziorem łączy się bezpośrednio kilka mniejszych, i tak od północy otoczone bagnami Łuknajno - Jezioro Łukniańskie (Luk-nainen See), Tuchlin i jezioro Tyrklo, a od południowego-wschodu oddzielone zalesioną wyspą jezioro Seksty (Sexter See), Kaczerajno — Jezioro Kocie (Katzaraino See), a wreszcie wciskające się 6 km na południe w głąb Puszczy Jańsborskiej, która z tej strony przytyka do jeziora, jezioro Warnolty - Warnold. Półwysep wciskający się miedzy to jezioro a Śniardwy nosi nazwę Niedźwiedziego Rogu.Żegluga na jeziorach mazurskich trwa już od wieków. Zawsze były one najważniejszą drogą dla komunikacji w tych stronach. Wielki mistrz Winrych v. Kniprode, który w r. 1379 odbył podróż statkiem z Rynu przez Śniardwy i Pisę do Narwi, a potem powrócił Wisłą do Malborka, nosił się już wówczas z zamiarem połączenia jezior kanałami. Projekt ten czekał jednak jeszcze czterysta lat na realizację. Dopiero po wojnie siedmioletniej, w latach 1764-65 zbudowano pięć kanałów o łącznej długości 6,7 km i połączono jezioro Mamry, Niegocińskie i Tałty, stwarzając tym samym połączenie od Pisza - Jańsborka po Węgorzewo - Wegobork. Z czasem , ednak kanały te zamuliły się do tego stopnia, że już w latach 1845--9, po zbudowaniu Jeglińskiego Kanału, łączącego Pisę pod Jańsrorkiem z jeziorem Śniardwy i pogłębieniu poprzednich, zaczęła się żegluga na nowo, a w r. 1856 pojawił się na jeziorach pierwszy parowiec „Masovia".Ważnym a dotychczas jeszcze nie rozwiązanym problemem pozostało połączenie jezior mazurskich z Bałtykiem za pośrednictwem izw. Kanału Mazurskiego. Roboty zaczęto przed wojną. Kanał zaczyna się w Przystani przy północnym końcu jeziora Mamry i ma prowadzić stąd do rzeki Łyny (Alle), dopływu Pregoły, z którą się łączy pod Alemborkiem - Łynoborkiem (Allenburg), 51,5 km na północ od Przystani. W związku z jego budową pozostaje budowa wielkich śluz przy jeziorach Mokrym i Gołdopiwo, które mają być ogromnymi retencyjnymi zbiornikami wody dla kanałów. Praktyczni Niemcy obliczyli, że budowa Kanału Mazurskiego umożliwi dopiero eksploatację nieużytków w okolicy jezior, dając możliwość wywiezienia torfu. Jego ilość obliczają na 276.000.000 m3), bloków kamiennych (1.830.000 m3, mniejszych kamieni (437.600 m3), szutru (16.310.000 m3) i wapienia torfowego (84.730.000 m3), zamieniając to, co dziś jest ciężarem i nieużytkiem, na źródło ogromnych dochodów kraju.
Pierwsze parowce ma mazurskich jeziorach - " Masovia ", „Lówentin", „Mowe" i „Ernst".

Giżycko - Kętrzyn

Odległość 25 km. Jest to biegnąca w kierunku zachodnim z Giżycka — Lecu część głównej linii Królewiec-Lec-Prostki.Pierwsze 3 km biegnie pociąg brzegiem jeziora Niegocin, po prawej stronie widok na zamek i twierdzę, po lewej na jezioro i za nim leżące miasto. Przed przystankiem w mazurskiej wsi Wilkasy (4 km) zawraca tor ku zachodowi, opuszczając jezioro, by po kilku kilometrach drogi bagnistą równiną przybyć znowu na południowy brzeg jeziora Tajty (Tayta See), mającego 2,6 km2 pow. Płaskie brzegi odbierają mu urok krajobrazowy - słynie z obfitości ryb, a połowy leszczy dochodzą tu do 150 ton jednorazowo. Na południowym brzegu jeziora tuż obok toru leży mazurska wioska Wronka (Kalinowen) i Wrony (Gr. Wronnen). Jezioro to ma 5 km długości - ku północy koło Pięknej Góry ma odpływ do jeziora Mamry.2 km dalej na zachód mija pociąg na moście południową odnogę jeziora Dejguny - Dejguń (Deigun See), nad którym leży na lewo mazurska, lecz silnie zgermanizowana wieś Sterławki Małe (Kl. Stiirlack). Jezioro to blisko milę długie i stosunkowo szerokie liczy 8,5 km2 pow. - ze względu na płaskie brzegi nie odznacza się pięknością.W połowie drogi między Lecem a Kętrzynem — Rastemborkiem zatrzymuje się pociąg w Sterławkach Wielkich (Gr. Stiirlack 15 km), wsi o 800 mieszk., której czerwone dachy i wysmukła wieża kościoła widne są z dala. Wieś założono w r. 1387 jako najstarszą osadę w tych stronach. Okolica słynęła przed wojną z chowu bydła, a eksport masła z poczty tutejszej dochodził do 100.000 kg rocznie. Kościół z r. 1832 zbudowano wedle planu Schinkla, wieżę dobudowano w r. 1884. Z zabytków ma mosiężną tacę do chrztu rzeźbioną z 2 pół. XVI w. Nauczycielem tutejszym w latach 1838—50 był pisarz mazurski Marcin Giersz.
foto bildarchiv-ostpreussen.de
Na południe od Sterławek ciągną się wsie mazurskie - na północ niemieckie. Okolica, szczególnie w stronę południową pagórkowata, a wzgórze koło wsi Jeziorko (Jesziorken) wznosi się do 194 m n.p.m. Opadające stromo wzgórza tej okolicy są resztkami moreny lodowcowej ostatniego okresu. Liczne głazy i kamienie nadają tej okolicy charakter górski. Najładniesza część ciągnie się między wsiami: Jeziorko, Orło, Tros i Skop. 3 km na pn.-wschód od Jeziorka niewielkie Jezioro Okrągłe (Okronglo See).Ze Sterławek prowadzi na południe gościniec do miasteczka Rynu (9 km). Po drodze ze wzgórza koło wsi Orło (Orlen) ładny widok na okolicę. Na północ nad czerwonymi dachami Sterławek widać rozległe lasy i jeziora, na wschodzie leżące u stóp Jezioro Orłowskie, wąskie a długie, a za nim całe szeregi zalesionych wzgórz, na południe za pagórkiem wieżę kościoła i zamek w Rynie. Ładnym jest też widok z pagórka nad wsią Skop (Skoppen).5 km na zachód od Sterławek, pozostawiając na lewo jeziora Iławki i Wersminia (Yerschwint See) opuszcza pociąg powiat lecki, a wjeżdża w powiat rastemborski, który aczkolwiek geograficznie należy jeszcze do Mazur, oddzielony jest od nich politycznie, jako wchodzący w skład regencji królewieckiej. Niegdyś jego południowa część miała ludność polską, a jeszcze w początkach XIX w. liczono tu 40% Polaków. Dziś jest zupełnie zgermanizowany.Kętrzyn - Rastembork (Rastenburg 25 km) miasto powiatowe o 12.000 mieszk. należy do większych i lepiej zabudowanych na Mazurach. Dworzec kolejowy jest punktem węzłowym kilku linii kolejowych, czemu Rastembork zawdzięcza głównie swój rozwój w drugiej połowie XIX w. Hoteli kilka, największy Tuleweitisa o 28 pokojach, niniejsze „Hotel du Nord", „Kónigsberg", „Rastenburger Hof. Miasto posiada gimnazjum, liceum, ogromną cukrownię (okolica słynie z uprawy buraków), prowincjonalny zakład dla umysłowo chorych oraz wielką stadninę rządową. Cukrownia tutejsza,zatrudniająca 300 robotników doprowadziła roczną produkcje przed wojną do 150.000 cetnarów cukru.Dzisiaj jest Rastenburg miastem czysto niemieckim, przed stu jeszcze laty miał połowę ludności polskiej. Według zapisów z r. 1801 w szkole wydziałowej było wówczas 47 Niemek i 44 Polki. Jeszcze w połowie XIX w. mieli tu Polacy osobny kościół, a południowo-wschodnia część powiatu miała ludność polską. Dziś wszystko się zgermanizowało, a przy ostatnim spisie ludności podano w powiecie rastemborskim zaledwie 1.400 Polaków.Miasto powstało w r. 1357 obok zamku krzyżackiego, który tu założono już w r. 1329. Zachował on się do dzisiaj, lecz silnie przebudowany, a otaczające go niegdyś mury, baszty i rowy rozebrano i zniszczono. Ściany zewnętrzne mają grubość 2 m. Nad gotycką bramą znajduje się wykusz, z którego spuszczano niegdyś kratę zamykającą bramę. Wieża z r. 1622. W północym skrzydle ślady malowideł ściennych. Podziemne przejście ma łączyć zamek z kościołem. Z dawnych murów miejskich zachowały się jeszcze liczne resztki, ale bramy i baszty rozebrano w początkach XIX w. W r. 1628, gdy Rastembork zajęli Polacy w czasie wojny ze Szwedami, obwarowali miasto wałem, którego ślady pozostały jeszcze w ogrodach północno-zachodniej części miasta.
                                                                                                        Ryn
foto bildarchiv-ostpreussen.de
Główną osobliwością miasta jest  kościół św. Jerzego (Georgi Kirche) jedyny na Mazurach trzynawowy ceglany gotyk z epoki krzyżackiej. Jest to wspaniały, wprost klasyczny typ średniowiecznego kościoła obronnego, a ze swymi dwiema ciężkimi czworobocznymi wieżami bez hełmów robi z dala raczej wrażenie zamku niż kościoła. Nadaje on całemu miastu specjalne piętno. Jedna strona kościoła przytyka do starych miejskich murów, wśród których pozostała tu jeszcze okrągła baszta tzw. Józefa. Z powodu obronności kościoła mury jego są tak grube (1,5 m), że uczyniło to zbytecznym stawianie przypór. Jego budowę zaczęto w r. 1359, zakończono, jak wskazuje napis na filarze, w r. 1515. W r. 1822 poddano go restauracji. Wielki ołtarz z r. 18708 ma obraz Ukrzyżowania pędzla Rosenfeldera. Kazalnica renesansowa z r. 1594 z obrazami. Ładne barokowe ławki. Kilka starych portretów i obrazów oraz epitafium Fryderyka Spillera(f 1625). Bogaty skarbiec. Organy z r. 1882, dzieło M. Terletzkiego.Od południowej strony przytyka do niego niepozorny dawny polski kościół, niegdyś również obronny, stykający się z murami miejskimi. Z zabytków posiada on gotycką rzeźbę ukrzyżowania z dawnej tęczy kościoła św. Jerzego (pocz. XVI w.) i podobny krucyfiks nad kazalnicą. Szpitalny kościół św. Ducha założony w r. 1361 ma z zabytków pozostałych z dawnego tryptyku gotyckiego dobre rzeźby św. Jakuba, Barbary, Katarzyny, Ukrzyżowania z dawnej tęczy, zawieszone obecnie na ścianie, oraz barokową kazalnicę malowaną w r. 1701. Niegdyś miał Rastembork jeszcze kościół św. Katarzyny i św. Krzyża. - Poza tym posiada miasto kilka monumentalnych budynków nowoczesnych, mieszczących szkołę i urzędy. Kilka ulic zniszczyli Rosjanie w r. 1914.Miasto leży nad dużym stawem (Oberteich), nad którym urządzono promenady, za nimi zaś młody ogród strzelecki. Przechadzki wzdłuż rzeki Gubery, która powyżej i poniżej miasta tworzy ładne dolinki. Miasto jest właścicielem 4.800 morgów lasu (Rastenburger Stadtwald) w odległości 6-8 km, wśród niego leży kilka jezior oraz letnisko i miejsce wycieczkowe Gorlice.Okolica Rastenburga obfituje w grodziska przedhistoryczne - spotykamy je w Gałbunach, Nowej Wsi- Neuhofie, Zalesiu Kętrzyńskim - Hinzenhofie, Porębku - Prómboku, Dziatkach - Rastenburgsfelde, Turwągach - Thurwangen i Wólce (szaniec Jeruzalem).

Giżycko - Węgorzewo

Odległość 35 km. Linia ta okrążając znacznym łukiem od wschodu jezioro Mamry, prowadzi ku północy, na ogół równolegle z turą parowców na jeziorze. Stacje:
Kożuchy Wielkie (Kosuchen, 5 km) duża wieś , na pograniczu etnograficznym. Spośród wsi okolicznych w kilku, jak Suliny, Kruklin, Bystry, Upałty, Pieczarki, Sołdany - Zoldany, połowa ludności podała jeszcze w r. 1910 jako ojczysty jeżyk polski; okolica dalej na północ już zgermanizowana. Na zachód od wsi niedaleko gościńca do Giżycka - Lecu, piłkalnia. 4 km na zachód nad jeziorem Kruklin (Krugliner See) ładnie położona i dobrze zabudowana wioska Kruklin (Kruglinnen) o 600 mieszk. Jezioro tutejsze 4 km długie, o 4,5 km2 pow. Było niegdyś znacznie większe, lecz w r. 1841-51 skutkiem obniżenia jego powierzchni o 6,3 m osuszono część jego dawnej powierzchni, na czym zyskano 3,5 km2 łąk i 2 km2 pola uprawnego. W sąsiedztwie leżą góry Sowia i Kozia.
Pieczonki (Pietzonken, 9 km).Dworzec leży na samej granicy powiatu leckiego i węgoborskiego. Przechadzka (l km na wschód) do północnego końca jeziora Kruklin. Leży tu folwark Kamerun, gdzie u gajowego można wynająć łodzie do przejażdżki po jeziorze. Polecenia godna przechadzka starym lasem 5 km na północ wzdłuż kanału, łączącego to jezioro z jeziorem Gołdopiwo
Kruklanki - Szumiwoda (Kruglanken, 13 km)miasteczko o 600 miesz.. całe zabudowane wzdłuż jednej na 2 km długiej ulicy. Założone w r. 1545, nosiło niegdyś litewską nazwę Krauklin - polska nazwa pochodzi od młyna, jaki tu niegdyś istniał przed budową kanału z jeziora Kruklin. W dokumentach z XV w. spotyka się też nazwę Kruki. Dość okazale przedstawia się kościół murowany z czworoboczną wieżą, na pół gotycki, wykończony w r. 1574, którego wieże zdobią przyczółki w stylu holenderskiego renesansu.Wnętrze trzynawowe z drewnianym pułapem. Ołtarz barokowy połączony z kazalnicą w r. 1753. Organy rokokowe. Dwie chorągwie z wojen napoleońskich. Ładne położenie niedaleko południowego brzegu jeziora Goldopiwo (Goldapgarsee). Jest to duże owalne jezioro o 9 km2 pow., 118 m n.p.m., które przy zamierzonej budowie kanałów mazurskich miało odegrać rolę rezerwuaru wodnego. Leży ono wśród okolicy pagórkowatej, a od strony północnej dochodzą do jeziora lasy Jakunowskie. Wypływająca z niego rzeczka przepływa jeszcze przez jeziora Wilkus, Brząs - Bruns i Pozezdrze - Posesorskie, otoczone łąkami, każde mało co większe nad l km2, a na północ od nich wpada do jeziora Stręgiel (Gr. Strengel See, 4 km-, które łączy się bezpośrednio z odnogą jeziora Mamry.Na zachód z dworca kolejowego w Szumiwodzie biegnie gościniec przez mazurską wieś Soldany (Soldahnen), która wraz z sąsiednim: Pieczarkami stanowi ostatnią oazę polskiego języka w powiecie węgoborskim, do Spytkowa - Spierst (Spirgsten). Koło Spierst wznosi się najwyższe wzgórze (182 m) między jeziorem Mamry a pasem jezior na wschód od niego leżących. Cała ta przestrzeń kraju od Pierkunowa aż po Jakunówki, Kuty i Grodzisko ma bardzo ubogie piaszczyste i kamieniste grunta. Pokłady wapienia sylurskiego w okolicy, szczególnie koło Spierst, Ogonek i Pilaków Wlk. - Pilak.Wyludy — Wiludy (Willuden, 16 km) 4 km na wschód wieś Przerwanki, której nazwę zmienili Niemcy w ostatnich czasach na Wiesenthal, gdzie zaczęto przed wojną budowę wielkiej śluzy wodnej dla ujęcia wody do kanałów mazurskich. W okolicy ogromne lotne piaski, oraz znaczne przestrzenie zawalone kamieniami. Pozezdrze (Possessern, 20 km) duża wieś (1300 mieszk.) z ładnym nowym kościołem. Niegdyś nosiła nazwę Grossgarten, obecną nadali jej w XVII w. polscy osadnicy, których potomkowie jednak ulegli już germanizacji. 5 km na wschód mała wioska Kuty (Kutten o 500 m.), której domy okalają płaskim hakiem wody jeziora. Na wschodnim końcu wsi stoi kościół, otoczony podobnym do parku laskiem, który w początkach XIX w. założył proboszcz ks. Paulini. Kościół pochodzi z r. 1576, a w r. 1887 został odrestaurowany. Posiada od frontu gotycką czworoboczną wieżę i wiele szczegółów gotyckich. Nad organami dwa pająki dobrze rzeźbione w formie głów jelenich oraz wielki obraz, przedstawiający dżumę z r. 1710, zrobiony staraniem ówczesnego proboszcza Drygalskiego. Jeden dzwon z r. 1580, drugi z r. 1699, na którym spotykamy szereg polskich nazwisk jako fundatorów: Adamski, kilku Olszewskich i Malessa. Kuty są miejscem urodzenia ks. Celestyna Myślenty ( 1653), orientalisty, autora dzieła o religii pogańskich Prusów.Kuty, gdzie jest kilka wygodnych gospod, są dogodnym punktem wyjścia przechadzki w lasy Jakunowskie. Od kościoła idzie się drogą do Przerwanek nad jezioro Wilkus, wzdłuż jeziora do malowniczo położonego młyna, od Przerwanek skręca na pomocny brzeg jeziora Goldopiwo (ładny widok na jezioro), następnie przez las ku wschodowi do wsi Jakunowki, a stąd gościńcem (l godz.) z powrotem do Kut, przy czym ma się po drodze ładny widok na otoczone lasami jezioro Krzywa Kuta — Krzywe (Krumme Kutte). Jest to najgłębsze z jezior mazurskich (63 m). Dalej na wschód tzw. Piłacka Szwajcaria. W okolicy tej niegdyś niedźwiedzie były tak liczne, że w r. 1741 założono osobną szkołę w Żabinkach, motywując to tym, że z obawy przed niedźwiedziami dzieci nie mogą chodzić do Jakunówka.Ogonki (Ogonken, 27 km) ładnie zabudowana, na przesmyku między dwoma jeziorami położona, wioska o 500 mieszk. Na wschód leży jezioro Stręgiel (Gr. Strengler See), na zachód zaś stanowiące odnogę jeziora Mamry jezioro Święcajty - Święcajno (Schwenzait See), o 8 km2 pow. Z wyżyn w okolicy wsi ładne widoki na jeziora, liczne zatoki i półwyspy, lasy i wsie, których dachy czerwienią się na ciemnym tle lasów. Kolej i gościniec przekraczają jezioro po długim moście.
Węgorzewo -Węgobork (Angerburg, 35 km), miasto powiatowe o 6000 mieszk., punkt węzłowy kilku linii kolejowych. Hotele większe (po 25 pok.) „Deutsches Haus" Wernera i „Schloss-Hotel" Saleina, mniejsze „Hotel-Kronprinz" i „Hotel-Komm". Tamże restauracje. Cukiernie Pahlke i Warstadt.Na miejscu miasta znajdował się niegdyś gród pogańskich Prusów ,,Angetete' , a Krzyżacy zdobywszy go, zbudowali tu jako pierwszy na Mazurach (w dawnej Galindii) w r. 1335 zamek Angerburg. Był on drewniany, a stał u wypływu rzeki Węgorapy z jeziora Mamry. W r. 1365 zburzyli go Litwini pod wodzą Kiejstuta. Jego odbudowę zaczęto w r. 1398, ale już jako murowany, którego resztki zachowały się. Obok zamku istniała już w XV w. wioska Gerothwohl, której wójtem w r. 1514 był Mikołaj Pankiewicz, zamieniona w roku 1571 na miasto Angerburg. Wyludnione w czasie najazdu tatarskiego zostało skolonizowane Polakami, a w końcu XVII w. było do tego stopnia polskie, że w r. 1694 było tu 2567 polskich, a tylko 426 niemieckich komunikujących się. Nowy ubytek ludności spowodowała dżuma z r. 1709, na którą w Węgoborku zmarło 1111 osób, a w całej parafii 3922 osób. Pastorem miejscowym był wówczas rodak tutejszy, Jerzy Helwing, znany przyrodnik, który tu zmarł w r. 1748 i tu też jest pochowany. W Węgoborku urodził się też astronom Rudolf Radau, który w r. 1911 zmarł w Paryżu jako członek Akademii Francuskiej. Z czasem Węgobork z okolicą zupełnie się zgermanizował, a dziś jest już czysto niemieckim miastem. Celom germanizacyjnym posłużyło też seminarium nauczycielskie, założone tu w r. 1829 jako pierwsze na Mazurach, a jego zadaniem było zastąpienie nauczycieli polskich, jacy byli dotychczas, niemieckimi. W końcu XVIII w. Węgobork dzięki swemu przemysłowi, handlowi i drogom wodnym stał się drugim co do wielkości po Gołdapi miastem na Mazurach. W XIX w. dzięki długotrwałemu pominięciu przy budowie linii kolejowych dał się wyprzedzić Ełkowi i Lecowi.Ten zastój widać i w wyglądzie zewnętrznym miasta, któremu brak ładnych ulic, placów i budynków. Murów nie miało, tylko wały i trzy bramy: Polską, Litewską i Królewiecką. Dawny zamek krzyżacki, do niepoznania zmieniony, mieści obecnie sąd. Niegdyś miał wieże, które rozebrano, a ostatni stylowy przyczółek zdjęto w r. 1845. W części frontowej zachowała się stara brama wjazdowa, w dziedzińcu resztki wieży. Drugim większym budynkiem jest gmach seminarium przy drodze do Giżycka - Lecu na skraju miasta. Zresztą posiada Wegobork realne gimnazjum, zakład dla głuchoniemych i dzieci-kalek. Ten ostatni, założony w r. 1897, przed wojną miał 350 wychowanków z całych Niemiec. Na wzgórzu w otoczeniu starych lip wznosi się kościół z początków XVII w. z wieżą krytą barokowym hełmem. W kościele liczne grobowce i pamiątki z czasów najazdu tatarskiego. Jest to jedyny kościół na Mazurach, który ma wykończone gotyckie sklepienie. Gotyckie szczegóły świadczą, że w Prusach Książęcych jeszcze do początku XVII w., zatem znacznie dłużej niż w Polsce, utrzymał się styl gotycki. Ołtarz z r. 1650 w stylu niemieckiego późniejszego renesansu z obrazem Pfannschandla, również ładnie rzeźbiona kazalnica i organy z r. 1648. Obrazy są dziełem Grossmanna i Kussnera (1651). Dwa barokowe konfesjonały, takież ławeczki, kilka mosiężnych pająków z XVII w. Wśród grobowców artystycznie najlepszym jest barokowe epitafium nieznanego dziecka z pocz. XVII w. Większość pochodzi z XVIII w. Kilka z nich przy ostatniej restauracji usunięto z kościoła i wmurowano w wieżę. Na cmentarzu wśród lip grób Helwinga. Obok stał widoczny jeszcze na starych ilustracjach kościół polski, który rozebrano w XVIII w. Z zakładów przemysłowych posiada Wegobork kilka młynów i tartaków parowych i wodnych, dużą cegielnię i fabrykę pieców kaflowych, z urządzeń komunalnych wodociąg, kanalizację i gazownię. Osobliwością jest studnia na Nowym Rynku 107 m głęboka. Rzeka Węgorapa (Angerapp), nad którą leży Wegobork, bierze swą nazwę od węgorzy, z których połowu słynie do dzisiaj, aczkolwiek nie są już tak liczne jak niegdyś. Tworzy ona pod Wegoborkiem ogromne kolano, które dla ułatwienia żeglugi skrócono jeszcze w XVIII w., budując na zachód od miasta w r. 1724 kilka kanałów. Połów węgorzy odbywa się głównie koło śluzy zamkowej.Przechadzki z Węgorzewa — Węgoborku. Idąc z miasta gościńcem do Lecu, mamy po 2 km na lewo wzgórze Szubienica (149 m,Galgenberg) zwane też Konopki, z którego szczytu bardzo piękny  widok na miasto i jezioro Mamry ze wszystkimi jego odnogami. Szczególnie oryginalnie przedstawia się krajobraz po stronie południowej, gdzie bez końca zdają się ciągnąć jeziora i oddzielające je wąskie przesmyki, a stojące na nich wsie wyglądają jak zbudowane na wodzie. Na wschodzie widać ciemne lasy Piłackiej Szwajcarii. Cokolwiek odmiennym jest widok z położonej l km na południe Lisiej Góry (Fuchsberg3 km na południe od Węgoborku, na północym brzegu jeziora Świecajty leży wioska Kal - Kile (Kehlen). Po drodze na ocienionym starymi drzewami cmentarzu stoi zagadkowy tzw. Mur Kilski (Kehlsche Mauer). Jest to czworoboczny obelisk, 4 m wysoki, 2 m szeroki, kamienny, wedle legendy postawiono go w XVI w. w miejsce karczmy, gdzie szatan poskręcał karki czterem osobom, oddającym się nierządowi. Wedle niektórych jest to dawna figura przydrożna. Niegdyś na tym słupie były na czterech stronach napisy w języku polskim, niemieckim, łacińskim i litewskim z opisem legendy. Nad brzegiem jeziora koło wsi Kile stoi wodociąg miejski z wieżą wodną - ładny stąd widok na leżącą na przeciwnym brzegu wieś Ogonki. Na wschód od miasta leży las miejski (4 km), dokąd można tez dojechać koleją. Z jednego wzgórza, rozległy widok aż po Gołdapskie góry. 5 km na wschód od Węgoborka wznosi się wzgórze Zwierzyniec (Tiergarten, 137 m), z którego ładny widok na jezioro Mamry i wyspę Upałty. Jest ono wysunięte jak gdyby półwysep w głąb jeziora. Niegdyś istniał tu rzeczywiście zwierzyniec.Polecenia godną jest wycieczka do leżących na pomoc od Wegoborka, już poza obrębem Mazur, odległych 25 km Bejnun (Bey-nuhnen) — obecnie na terenie ZSRR. Położony w ślicznym parku klasyczny  pałac Fryderyka Fahrenheida, pełen rzeźb, obrazów i wykopalisk jest prawdziwym muzeum sztuki starożytnej i neoklasycznej. Prócz oryginałów znajduje się tu wiele odlewów gipsowych arcydzieł rzeźby wszystkich czasów. Zwiedzanie jest dozwolone w miesiącach letnich w każdy piątek. Najlepsze dzieła sztuki znajdują się w apartamentach prywatnych właściciela. Wśród oryginałów są cztery obrazy Gwido Reniego, Aleksandra Yarotari „Ofiara Ifige-nii", nadto zbiór sztychów wśród nich Tycjana, Rafaela, Leonarda da Vinci, Rubensa. W  parku wiele rzeźb marmurowych, świątyń gotyckich oraz grób założyciela pałacu Fr. Farenheida i jego przyjaciela Salpiusa, ozdobiony rzeźbą Thorwaldsena. Po drodze do Bejnun należy zatrzymać się w Ławninkach (Launinken) i zwiedzić ładny park (potrzebne zezwolenie rządcy).Najlepszą wycieczką z Węgoborku jest przejażdżka parowcem po jeziorze Mamry.Powiat węgorzewski — węgoborski przed stu laty mający większość polską (52%) dziś prawie zupełnie zgermanizowany (Polaków 6%), a nigdzie na Mazurach germanizacja w XIX w. nie poczyniła tak szybkich postępów. W parafii węgoborskiej liczba polskich komunikujących się w r. 1806 wynosiła 73%, w r. 1885 spadła do 2,5%. Z początkiem XIX w. polskie nabożeństwa odprawiały się nie tylko w całym powiecie, ale nawet na pomoc od powiatu leżącym Norden-borku - Nordenburgu, Dąbrówkach i Żabinach - dziś jeszcze tylko w kilku wsiach na południowych kresach powiatu ludność mówi po polsku.. Okolice Wegoborka i północna część powiatu jest doszczętnie zgermanizowana, a tylko polskie nazwy wsi jak Wilkowo, Sobiechy, Wężowo, Dąbrówka, Wesołowo, Zawady, Ziemiany itp. świadczą o polskim pochodzeniu ludności. Jeszcze w r. 1764 w parafii węgoborskiej było 318 polskich, a 186 niemieckich dzieci szkolnych. Część zachodnia powiatu urodzajna, była z dawna niemiecka, część wschodnia piaszczysta, dawniej mazurska, zgermanizowała się dopiero w XIX w.

Węgorzewo


Giżycko - Olecko


Giżycko - Grajewo


Giżycko - Pisz


Powiat Giżycki

Mazury, podobnie jak i całe Prusy Wschodnie, miały niezwykle rozwiniętą sieć kolejową, uzupełnioną przez równie dobrze utrzymaną i gęstą sieć dróg kołowych.W 1939 roku długość tras kolejowych na terenie odpowiadającym obszarowi województwa olsztyńskiego sprzed 1975 roku wynosiła ogółem 2036 km, w tym blisko 400 km linii dwutorowych. Była więc dwukrotnie gęstsza niż w Polsce w tym samym roku. W 1945 roku, w chwili gdy wojska radzieckie okupujące Prusy Wschodnie przekazywały Warmię i Mazury w ręce władz polskich,sieć linii kolejowych liczyła zaledwie 892 km, a więc zniszczeniu uległo 56% ogółu dróg kolejowych, w tym wszyskie linie dwutorowe.Główną przyczynątych strat była działalność wojsk i administracji radzieckiej, które niszczyły bądź rozbierały i wywoziły całe odcinki linii kolejowych. Później odbudowano co prawda kilka odcinków, ale jednocześnie system komunikacyjny, w którym dominowały linie prowadzące do Królewca, po odcięciu przez ZSRR całości ruchu w tym kierunku, stracił sens. Rozebrano wtedy trasy lokalne, jak np. Węgorzewo-Gierdawy, czy ważny szlak wiążący równoleżnikowo Gierdawy i Braniewo, biegnący wzdłuż nowej granicy. Niektóre z lokalnych linii, w tym także wąskotorowe, likwidowano z powodu nierentowności w okresie późniejszym. Proces ten trwa do dnia dzisiejszego, np. w 1989 roku zlikwidowano linię do Kruklanek będącą jedynym zachowanym odcinkiem połączenia Giżycka z Węgorzewem i Oleckiem.


Fortyfikacje

Fortyfikacje wyspy Giżycko
W latach 1913- 14 na terenie przesmyku giżyckiego rozpoczęto budowę 16 schronów dla załogi i amunicji, zdecydowanie wzmacniając istniejące już fortyfikacje. Łącznie na niewielkim obszarze wybudowano:
4 schrony dla piechoty
4 schrony dla artylerzystów
3 schrony amunicyjne
5 pancernych stanowisk obserwacyjnych
schrony piechoty- były to duże betonowe obiekty, całkowicie zagłębione w ziemi z widoczną jedynie na zewnątrz ścianą wejściową o długości 31 metrów. Grubość betonowych ścian wynosi 1 m, a sklepień 80 cm Do wnętrza schronu prowadzą 4 wejścia wychodzące do długiego korytarza łączącego wszystkie
pomieszczenia. Każde oddzielne wejście było bronione małą strzelnicą karabinową, wzmocnioną 30 mm wkładką pancerną oraz zamykane lekkimi,
drewnianymi drzwiami obitymi blachą. Obronę wewnętrzną schronu wzmacniały ponadto 2 strzelnice umieszczone flankowo w pomieszczeniach latryny.
Wnętrze schronu podzielone zostało na kilka głównych komór zamykanych ciężkimi, dwudzielnymi drzwiami pełniącymi właściwą funkcję przeciw podmuchową.
Całe wnętrze schronu mieściło 3 pomieszczenia załogi (szeregowców), izbę oficerską, pomieszczenie łączności, magazynek amunicji, kuchnię, składzik oraz
latrynę. Strop we wszystkich pomieszczeniach zabezpieczony dodatkowo został arkuszami przeciwodpryskowej, ocynkowanej blachy falistej o profilu 1/8
obwodu koła. Załogę schronu stanowił pluton piechoty (80 żołnierzy i oficerów), a wentylacje zapewniały dwa wentylatory mechaniczne umieszczone w centralnej części schronu. Ponadto w każdej komorze znajdował się piecyk. Na terenie „wyspy Giżycko” wzniesiono 4 schrony dla piechoty oraz 1 schron dla załóg dwóch baterii artylerzystów o niemal identycznej konstrukcji i wyposażeniu.
schrony artylerzystów- dla zabezpieczenia załóg poszczególnych baterii artylerii, na terenie przesmyku giżyckiego wzniesiono cztery schrony dla artylerzystów, budowane na wzór schronów piechoty, ale zmniejszone o jedne pomieszczenie załogi. Spośród tych schronów wyróżniał się jeden obiekt AR 4/5 przeznaczony do pomieszczenia dwóch załóg baterii.
schrony amunicyjne- stanowiły zaplecze poszczególnych baterii. Wznoszone były zazwyczaj na ich zapleczu, w bezpośrednim sąsiedztwie schronów artylerzystów. W swojej konstrukcji i sposobie wykończenia zbliżone były do schronów mieszczących załogi. Pomieszczenia zabezpieczone były przeciwodpryskową blacha falistą oraz strzelnicami karabinowymi przeznaczonymi do obrony wejścia, wzmocnionymi 30-milimetrowymi wkładkami pancernymi. Ich wnętrza były znacznie skromniej wyposażone. Do wentylowania pomieszczeń zastosowano instalację wentylacji grawitacyjnej (wloty powietrza w ścianie tylnej) prowadzone pod podłogowym kanałem do wylotu w ścianie czołowej. Całe wnętrze schronu kryło 5 dużych pomieszczeń o przeznaczeniu: 2 pomieszczenia na pociski, 2 pomieszczenia na ładunki prochowe oraz 1 pomieszczenie na zapalniki.pancerne stanowiska obserwacyjne- dla potrzeb kierowania ogniem artylerii, w 1914 roku na terenie wyspy wzniesiono 5 stanowisk obserwacyjnych, w tym jedno na wale bastionu „Ludwig” w Twierdzy Boyen. Były to nie wielkie schrony o wymiarach 5,0 x 8,9 m, konstrukcji betonowej z zamontowaną na stropie płytką kopułą o grubości 100 mm. Wnętrze schronu mieściło niewielką izbę załogi zabezpieczoną przeciwodpryskową blachą falistą o profilu 5/8 obwodu koła, oraz stanowisko peryskopu umieszczone 70 cm powyżej poziomu posadzki. Wejście do schronu zabezpieczono lekkimi drewnianymi drzwiami obitymi blachą, a przejście z przedsionka do izby załogi zabezpieczone było ciężkimi dwudzielnymi drzwiami pancernymi.Od czasów rozbudowy w 1914 r. przesmyk pod Giżyckiem oficjalnie nazwano „terenem wyspy Giżycko” (Inselgelände Lötzen). Lokalizacja dwa schrony piechoty znajdują się na terenie 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, jeden z nich jest widoczny z okolic garaży przy ul. Moniuszki (koło Cos- u) na terenie cos- u- cztery schrony 2 przy kortach tenisowych (artylerzystów i amunicyjny) 1 na wzgórzu za budynkiem hotelowym (obs. artylerii) 1 powyżej schronów przy kortach, niedaleko od zjazdu z Obwodnicy do Almaturu (obs. artlerii) dwa schrony na Dużą Popówką (artylerzystów i amunicyjny)-lokalizacja podana w innym wątku 1 schron artylerzystów- nad D Popówką poniżej skrzyżowania E63 i drogi nr 692 (Kętrzyn) po prawej stronie skrzyżowania 1 schron obserwatora w lesie po prawej stronie drogi w kierunku Wilkas (E63) na wysokości pierwszego zakrętu za skrzyżowaniem "kętrzyńskim" 1 schron piechoty przy drodze z mostu drogowego na Kan Wilkasskim w kierunku dzikiego kąpieliska nad jez. Tajty 1 schron obserwatora- jak można ustalić z opisu powyżej- nad Bramą Giżycką w twierdzy 1 schron obserwatora na skarpie dawnego wyrobiska żwiru za Krzyżem Brunona w kier. Wilkas brakujące trzy schrony znajdują się w lesie pomiędzy twierdzą a torem krosowym i są trudne do odnalezienia w terenie oraz zidentyfikowania z powodu umiejscowienia tam w latach 1940-41 dużych składów amunicji (z dwóch pozostały tylko dziury w ziemi i walające się dookoła kawałki betonu)
opracował W.Rużewicz

Cmentarze


                                                       .....................................w przygotowaniu............